Nie wszystko da się zaplanować
Od kiedy jest w domu dziecko planowanie codzienności wygląda zupełnie inaczej. Zaczęłam brać większe namiary na to, że coś może po prostu nie wyjść. Nie da się niestety wszystkiego zaplanować. Sumienne planowanie dnia, tygodnia, a może nawet dalekiej przyszłości jest dobre. Jednak zawsze trzeba brać namiar na to, że czegoś nie przewidzimy. Nagle trach i po planach. Niestety nie jesteśmy wstanie wszystkiego dokładnie zaplanować.

Dobra organizacja to u mnie podstawa. Już wiele razy Wam pisałam, że nie mam problemu z tą kwestią. Umiem pogodzić wiele rzeczy w codzienności i znajduję czas na celebrowanie chwil. Z planowaniem to u mnie różnie, czasami robię to z dnia na dzień, czasami planuję cały tydzień z góry. Najważniejsze są dla mnie ewentualne wizyty u lekarzy, czy projekty, które trzeba wykonać na konkretny termin.
Kiedyś tak nie było. Zawsze miałam czas i zostawiałam wszystko na ostatnią chwilę. Kiedy to się tak diametralnie zmieniło? Oczywiście na studiach. Kiedy grafik był napięty, a czasu mało. W trakcie sesji masa egzaminów i wszystko musiało być ogarnięte. To właśnie wtedy zaczęłam tworzyć listy TO-DO, które sprawdzają się do dziś. 
Nie wszystko da się zaplanować

Czy wszystko da się zaplanować?

Niestety nie jesteśmy w stanie wszystkiego zaplanować w 100%. Każdy dzień jest inny i wymaga od nas innych działań. Dużo łatwiej by było, gdyby każdy dzień był „dniem świra.” Jednak czy nie byłoby wtedy nudno? Planując zawsze musimy brać namiar na ewentualne przesunięcia. Trzeba tak zorganizować czas, żeby nagłe wpadki nie kolidowały nam z czymś innym. Tak samo jest z projektami. Czasami lepiej coś skończyć wcześniej, albo dać sobie dłuższy termin, bo może nam coś nagle w trakcie wyskoczyć. Ja też biorę namiar na ewentualne przesunięcia. Z małym dzieckiem nigdy nie wiadomo czy nagle się nie rozchoruje, albo czegoś nie wywinie. Z resztą my sami nie wiemy co nas czeka każdego kolejnego dnia. Nagle ktoś odwoła spotkanie, albo może ktoś potrzebuje pomocy, a może przyjaciółka wpadnie z wizytą i całe plany się przesuną.

Jak dobrze planować?

1. Priorytety
Od początku dnia zabieramy się za zadania, które są najważniejsze albo wymagają od nas dużej energii i pracy. Należy się się skupić tylko na nich, a po ich zrobieniu będziemy mieć spokojniejszą głowę. To są takie zadania, których nie da się przełożyć. Termin oddania projektu w pracy musi być dopilnowany, więc gdy coś nam wypada to przekładamy mniej ważne sprawy i zajmujemy się tylko priorytetami.  
2. Opanowanie
Gdy coś nieprzewidzianego nam wypadnie nie róbmy z tego od razu wielkiej tragedii. Trzeba się ogarnąć, skupić na priorytetach i działać dalej. Choroba, nagły wyjazd, przesunięcie terminu, spotkanie nie koniecznie muszą nas i nasze działania zdołować. Trzeba czasami wrzucić na luz i ze spokojem podejść do sprawy. Nerwy tylko sprawiają, że nie potrafimy racjonalnie myśleć, natomiast strach opóźnia nasze działania.
3. Zobowiązania
Ile razy zdarzyło się Wam zobowiązać do czegoś, czego później żałowaliście? Mi kilka razy i nigdy więcej. Trzeba cenić swój czas i swoje życie. Niewywiązanie się z zobowiązań jest gorsze niż niepodjęcie się zadania. Oczywiście trzeba w życiu próbować nowych rzeczy i wychodzić ze swojej strefy komfortu. Jednak po co zobowiązywać się do czegoś skoro wcale nie musimy albo nie chcemy? 
4. Widełki

Przy planowaniu bardzo dobrze sprawdzają się widełki czasowe. To one dają nam poczucie bezpieczeństwa „w razie czego.” Gdy coś wypadnie mamy lukę czasową alby nadrobić zaległości, albo skupić się na konkretnym zadaniu. Gdy nagle zwali się coś dodatkowego możemy zawsze wygospodarować odrobinę czasu i działać.

Ja zawsze zostawiam sobie małe „w razie czego,” widełki czasowe są u mnie niezbędne przy planowaniu. Zwłaszcza przy małym dziecku, które wymaga ciągłego zainteresowania.  A jak to jest u Was? Planujecie każdy dzień skrupulatnie czy zostawiacie sobie luki na ewentualne wpadki?