Tu i teraz

Chwila obecna powinna być najważniejsza, bo za moment już jej nie będzie, a jutro zapomnijmy o dzisiaj. Ale czy potrafimy tak żyć? Zbyt często odkładamy wszystko na później, które może nie nadejść. Może po prostu lepiej cieszyć się teraźniejszością, żyć tu i teraz?

 

Tu i teraz

 

Jesteśmy tu i teraz. Jutra może nie być, a wczoraj już nie wróci. To teraźniejszość jest wszystkim tym, co mamy i to właśnie na niej trzeba się skupić. Życie chwilą obecną sprawia, że czerpiemy przyjemność z codziennej pracy, z wykonywanych obowiązków. Po prostu jesteśmy szczęśliwi i angażujemy się całym sercem w to, co robimy. Dzięki temu zauważamy pozytywne aspekty każdego zdarzenia.

Kiedy skupiamy się na tym, co tu i teraz łatwiej rozwiązujemy problemy, które nie są wyolbrzymione, jak to zazwyczaj bywa. Nasze kontakty z bliskimi mają głębszą więź, bo angażujemy się w relacje. Nie zbywamy, nie odkładamy na potem. A co z naszym lękiem, strefą komfortu? Zdecydowanie łatwiej nam ujarzmić strach i odważnie podejmować decyzję. Już same życie chwilą wymaga odwagi, prawda?

dsc_0126

Przeszłość i przyszłość

 

Kiedy skupiamy się na chwili obecnej, nie rozpamiętujemy tego co było, nie gdybamy i nie angażujemy myśli w to, co będzie.

Przeszłość często daje się we znaki. Rozpamiętujemy to, co było, sytuacje, które nas rozzłościły, czy słowa, które zabolały. Czasami czujemy żal za zmarnowany czas. Tylko, że tego nie da się cofnąć. Można jedynie zaakceptować to co było, wybaczyć, rozliczyć się z przeszłością i całą swoją energię skupić na tym, co teraz. Wiem, że to nie jest łatwe. Pogodzenie się i zażegnanie przeszłości wymaga czasu, ale warto to zrobić dla siebie!

Ach ta przyszłość. Ja uwielbiam planować i stawiać przed sobą cele. Jednak żeby żyć chwilą obecną, nie można bać się przyszłości. Nie można na zapas marudzić, „Co to będzie? Co się stanie?” Wtedy, zamiast cieszyć się z tego, co mamy, marnujemy energię na negatywne rozkminki. W liceum czekamy, aż zaczniemy studia i wyprowadzimy się z rodzinnego domu. Na studiach czekamy, aż znajdziemy pracę. Gdy mamy tę pracę, czekamy na miłość, dom, dzieci. Ciągle za czymś gonimy, a nie wykorzystujemy chwili obecnej. Odkładamy szczęście i życie teraz na później. Myślimy, że przyszły czas będzie lepszy, ale gdy do niego docieramy, to okazuje się, że czegoś jednak nam brakuje i gonimy dalej. Po prostu nie potrafimy cieszyć się z obecnego stanu, nie umiemy żyć tu i teraz.

Chwila ucieka szybko, czasami za szybko. Nie zdarzymy jej wykorzystać, a już jej nie ma. Goniąc za tym, co będzie i rozpamiętując to co było zapominamy o tym, co jest naprawdę ważne i nie czerpiemy z życia tego, co najlepsze. Można postawić wszystko na jedną kartę i zacząć tak na prawdę żyć, ale potrzebna jest tu samokontrola, wybaczenie, wdzięczność. Tak naprawdę to te cechy pomagają nam cieszyć się teraźniejszością.

Życie tu i teraz otwiera nam możliwości na łatwiejsze i bardziej szczęśliwe życie, dlaczego więc z tego nie korzystamy? Każdy sam musi sobie uświadomić ile to może dać profitów i z czasem nauczyć się tak podchodzić do życia. Może wato postawić wszystko na jedną kartę? Po prostu zaszaleć i brać życie garściami?

Jestem ciekawa jak Wy podchodzicie do życia? Jesteście typem, który żyje tu i teraz, czy raczej nie? Ja ciągle uczę się życia chwilą, wyjście ze starych kanonów nie jest łatwe 🙂

  • Staram się żyć tu i teraz. Wydaje mi się, że coraz lepiej mi to wychodzi w porównaniu z tym co było kilka lat temu, więc w tej kwestii jestem z siebie zadowolona. 🙂

    • Najważniejsze, że jesteś zadowolona 🙂 Mi też idzie to o wiele lepiej niż kilka lat wstecz 😉

  • Nad życiem z takim podejściem pracuje i chyba wychodzi to coraz lepiej. Dużo pomaga mi w tym wspomniane przez Ciebie ćwiczenie wdzięczności i podsumowanie każdego dnia co dobrego, pozytywnego udało mi się dziś zrobić. Dużo pomaga mi też nauka nieoceniania sytuacji czy jest dobra czy zła tylko koncentrowania się na niej, takiej jaka jest i jaką ją sobie wykreowałam. To dużo pomaga, bo bardzo długo zamiast angażować swoje myśli na działaniu, na odczuwaniu tego co dobre skupiałam się na tym, czy powinnam tak robić, a może powinnam inaczej. Bycie uważnym to trudna sztuka, ale warto nad takim nawykiem pracować. 🙂

    • To ciągła praca, ale wszystkie nawyki można wcielić w życie. Masz rację to trudne, ale warto bo robimy to dla siebie, dla swojego szczęścia. Zdecydowanie zbyt często skupiamy się nad czymś, czego nie ma, albo nigdy się nie stanie. Trzeba działać <3

  • Patryk Witczuk

    Piękny wpis! 🙂 nie lubię za bardzo wybiegać w przyszłość, co nie oznacza, że nie mam celów czy marzeń. Ale tak jest po prostu wygodniej 🙂
    PS: Cały blog świetny – zostanę na dłużej 🙂

  • Życie tu i teraz to prawdziwe wyzwanie. Przeszłość ma tendencje do wracania, wspomnienia miłych i gorszych chwil kołaczą w głowie, a nasze myśli ciągle do nich wracają jak bumerang. Przyszłość to wielka niewiadoma. Lubimy się o nią martwić. Tymczasem uparte wracanie do tego, co było niczego nie zmieni. Podobnie martwienie się o to, co będzie. Najlepiej skupić się na teraźniejszości i praktykować uważność na co dzień. Czytałaś Eckharta Tolle? Jeśli nie, to polecam. Książki w temacie Mindfulness, bardzo kojące, wlewające nadzieję w serca i uczące, jak żyć tu i teraz.

    • Nie czytałam chyba nic Tolle, skoro polecasz to tym bardziej jestem ciekawa 😉 Ciągle się uczę być tu i teraz więc to coś dla mnie 😉

  • Faktycznie nie ma co rozpamiętywać przeszłości, jest to kompletnie bezcelowe. Jednak zwykle staram się myśleć o tym, jak to, co robię wpłynie na przyszłość.

  • Masz rację, wyjście poza stare schematy nie jest prostą sprawą, ale warto próbować mierzyć ze swoimi ograniczeniami i sposobami myślenia narzucanymi nam przez otoczenie. Ja również wciąż uczę się być tu i teraz i sporo jeszcze pracy przede mną. Pozdrawiam:)

    • Właśnie z tymi starymi schematami jest najtrudniej. To one ciągle wracają, a my musimy z nimi walczyć
      🙂

  • Życie tu i teraz to dobry pomysł. Uczę się nie wracać zbyt często do tego co było, a planowanie przyszłości jest fajne, ale jeśli dotyczy tej najbliższej.

  • Ja aż do bólu żyję tu i teraz, a przesada w tym też nie jest dobra, bo bez myślenia perspektywicznego i planowania przyszłości można marnie skończyć. Na szczęście od myślenia od przyszłości mam męża 😀

  • Czerpię ze słów „Przyszłość zaczyna się dziś, a nie jutro” i staram się celebrować każdy moment, bo o to przecież w życiu chodzi 🙂 Nie rozpamiętuję przeszłości, ale przyszłość lubię mieć uporządkowaną. Czasem jednak daje ponieść się chwili, rzucić plany, obowiązki i usiąść pod kocem z herbatą i ulubioną książką. Wtedy żyję chwilą 🙂

    • Uwielbiam to kiedy rzucam wszystko i żyję chwilą. Takie momenty są potrzebne 😉

  • Bardzo wartościowy wpis! Ostatni rozdział mojej książki nosi dokładnie taki sam tytuł 🙂
    Czerpanie radości z chwili obecnej nie jest łatwe – przynajmniej nie tam, gdzie świat goni. Odkąd rok temu wyprowadzilam do domu pod Wrocławiem, zaczęłam lepiej rozumieć TU I TERAZ. Wcześniej w mieście bie było to proste. Ale jest na pewno możliwe, jeśli tylko tego się właśnie chce.
    Pozdrawiam!!

    • Wszystko właśnie zależy od tego czy chcemy. Zmiany w życiu bywają trudne, bo często wracamy do starych kanonów, ale warto – dla siebie 😉

  • dlatego ja wychodzę z założenia żeby nie patrzeć wstecz:)

  • Też dopiero uczę się żyć tu i teraz. Przez wiele lat bardziej żyłam przeszłością. Teraz też mi się jeszcze zdarza, ale już nie działa na mnie tak destrukcyjnie, jak kiedyś.

    • U mnie też tak było, ciągle coś rozpamiętywałam. Dobrze, że już się z tego „wyleczyłam” 😉

  • Życie chwilą obecną daje radość życia. Szukanie szczęścia, o którym sama ostatnio pisałam, powinniśmy zacząć właśnie od codzienności. To w niej tkwi klucz do szczęścia, które w nas jest. Oczywiście jestem też fanką stawiania sobie celów oraz wizualizacji – co wiąże się z myśleniem o przyszłości, jednak nie jest to myślenie podszyte strachem, a ekscytacją! 🙂
    Pozdrawiam cieplutko! 🙂

    • Ja też jestem fanką stawiania i realizacji celów. Wiem, że to wybiega w przyszłość, ale to raczej pozytywne i motywujące działanie. Dokładnie tak jak napisałaś „powinniśmy zacząć od codzienności” w niej jest wszystko 🙂

  • Krystyna Polek

    nie rozpamiętuje przeszłości a zwłaszcza tych złych wspomnień 🙂 cieszę się z tego co mam i co będzie 🙂

  • Ja też ciągle się tego uczę – nawet pisałam o tym ostatnio u siebie. Chociaż ostatnio jest mi łatwiej, może dlatego, że staram się lepiej wykorzystywać swoje dni i nie marnować tak wiele czasu na drobnostki. Zmotywowała mnie do tego Niebałaganka i jej wpis o tym, czego nauczyło ją dziecko – teraz też myślę sobie o tym, że mam np. 3 godziny w ciągu dnia i muszę działać. A wcześniej? Cóż, odkładanie na wieczne nigdy było moją mocną stroną. 🙂

    • Dobrze, że w końcu się zmotywowałaś do działania. Właśnie te „drobnostki” pochłaniają nasz czas, a równie dobrze moglibyśmy wykorzystać go na coś ciekawszego 😉

  • Zdecydowanie tu i teraz, ale ciężko momentami wytrwać z dwójką małych dzieci. Wiem, że dzieci szybko rosną, ale ostatnio jestem na maksa zajechana obowiazkami…

    • Pewnie przydałby się mały odpoczynek, każdego dopada wyczerpanie kiedy jest ciągle na wysokich obrotach. Podziwiam, że mimo wszystko tu i teraz 🙂

  • Ja staram się żyć tu i teraz, chociaż nie zawsze jest to łatwe. Wybieganie w przyszłość, martwienie się na zapas czy rozdrapywanie przeszłości są czymś, co praktycznie każdy z nas ma głęboko zakodowane i wyuczone. Siłą rzeczy nie da się tego uniknąć. Najważniejsze, żeby potrafić skupić się na tym, co jest teraz, nauczyć się tym cieszyć i nabrać dystansu do tego co było i do tego, co będzie.

    • Jeżeli chodzi o przeszłość to najważniejsze jest pogodzenie się z niektórymi sytuacjami. Ja kiedyś znacznie częściej rozdrapywałam to co było, teraz do tego nie wracam, ba nawet mi się nie wspomina. Staram się żyć tu i teraz 🙂

  • Coraz lepiej idzie mi życie tu i teraz. Nie jest idealnie, ale krok do przodu w tym temacie zrobiłam 🙂

  • Stanowczo żyję tu i teraz. Nie lubię planować, bo zawsze miałam wrażenie, że jutro może nie nadejść… 🙂 Nie lubię też corocznych podsumowań, jakoś negatywnie mnie nastrajają, choć jestem szczęśliwą osobą, ale było co było i będzie co będzie. 🙂 Carpe diem!

    • Najważniejsze to znaleźć swoją drogę i robić to co nas uszczęśliwia! 🙂

  • Rewelacyjny wpis!

  • Zawsze żyłam chwilą, ale dorosłość zmusiła mnie do zmiany podejścia. Nie umiem cieszyć się chwilą, martwię się przyszłością, myślę o tym, że kiedyś było lepiej. Uczę się carpe diem na nowo, ale cholernie ciężko zmienić nastawienie 🙂

    • Zakorzenione schematy bardzo trudno wykorzenić, ale da się to zrobić. Ja też kiedyś ciągle rozpatrywałam przeszłość i obawiałam się przyszłości. Zrobiłam porządek sama ze sobą i swoim myśleniem. Teraz jest o wiele lepiej 🙂

  • Bardzo podoba mi się Twoja wizja. Dawniej żyłam inaczej – rozpamiętywałam to, co miało już nie wrócić i żyłam tym, co wcale mogło nie nadejść. I gdzie w tym wszystkim znaleźć czas na cieszenie się chwilą i refleksję nad stanem obecnym? No właśnie…

    Wciąż bardzo lubię planować, ale nie skupiam się na tym tak bardzo, jak na cieszeniem się słodkim tu i teraz. Mam nadzieję, że już w tym stanie pozostanę 🙂 Świetny wpis!

  • Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Ale przyznaję, że trudno jest żyć tu i teraz, złaszcza, gdy ma się dzieci – wtedy wizja przyszłości jest niesłychanie ważna, no i mówią że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy 😉 . Najgorsza opcja to życie przeszłością, na to nie widzę żadnego sensownego usprawiedliwienia.

  • Życie tu i teraz – choć tak oczywiste – jest sztuką, której trzeba się uczyć. Często rozpamiętujemy przeszłość, wyciągamy wnioski na przyszłość a nie potrafimy skupić się na tej obecnej chwili.

  • Wielokrotnie łapałam się na tym, że miesiącami czekałam na jakieś wydarzenie nie zwracając uwagi na nic innego. Kiedy potem przychodził ten dzień jakoś nie czułam tego, że to już, a potem było już po. Staram się być bardziej uważna. Nie żyję przeszłością ani przyszłością. Chcę się cieszyć chwilą obecną. Chociaż wielką przeszkodą są ludzie, którzy potrafią zdemotywować. Zawracać głowę głupotami i pytać o plany na przyszłość. Ale trzeba próbować 🙂

  • Przeszłoś najlepiej zostawić przeszłości a przyszłość przyszłości. Trzeba zająć się tym co jest teraz i wyciągnąć dla siebie wnioski. Tak jak mówiła moja koleżanka do jednego z niepełnosprawnych podopiecznych na obozie: „Podejmij dobrą decyzję”.

  • Pingback: Idealne życie nie istnieje - MakeHapyLife.pl - blog...()

  • Pingback: Przegląd listopada, czyli znowu o botoksie, zmianach i przemocy()

  • Zgadzam się w 100%! Chociaż ja mam trochę z tym problem, bo często żyje przyszłością 😀

    • Nie ma sensu, wiem bo to przerabiałam 🙂 Trzeba korzystać z teraźniejszości 😉

  • Nie da się do końca uniknąć planowania, nawet w minimalnym stopniu. Ale wydaje mi się, że filozofia tu i teraz jest najlepszą z możliwych. Kiedy przeszłość przytłacza, a przeszłość ciągnie, to tu i teraz staje się kotwicą, w której można odnależć wszystko, ci nam daje siłę. Tak właśnie jak piszesz:))
    Staram się świadomie być tu i teraz.
    Piękny tekst:)

    • Też się bardzo staram, chociaż nie zawsze mi wychodzi tak jak bym chciała 😉
      Dziękuję:*

  • Patrycja Czubak

    Ja raczej niestety wszystko analizuje i przeżywam, ale potrafię też się zatrzymać i docenić daną chwilę, więc może nie jest ze mną tak źle 🙂

  • Ja mam tendencję do latania myślami po różnych etapach mojego życia. Też zawsze myślę sobie, jak to zajebiście będzie w przyszłości, ale pracuję nad stworzeniem zajebistego „tu i teraz”. Trudne to, szczególnie że sporo ludzi, z którymi jestem zmuszony przebywać, to typowe wampiry energetyczne, ale idzie coraz lepiej 🙂