Co z ta magią sprzątania?

Po przeczytaniu książki „Magia Sprzątania” Marie Kondo byłam tak zmotywowana do porządków, że niemal od razu zaczęłam je robić. Tylko czy udało mi się pozbyć bałaganu raz na zawsze?

Na ogół każdy z nas sprząta w sobotę, a na co dzień ogarnia przestrzeń z kubków, ubrań, prania itp. Sprzątanie na bieżąco sprawia, że mieszkanie jest cały czas czyste. Jednak są strefy, których nie robi się codziennie, takie jak mycie prysznica, wycieranie kurzy, czyszczenie płytek w kuchni. To przeważnie zostawiamy na sobotę. I tak już pewnie zostanie. Od razu Wam powiem, że ta książka tego nie zmieni.

Kondo stworzyła swoją autorską metodę KonMari, która pomaga zmienić przestrzeń mieszkalną. Czytałam opinię, że metoda ta pomogła dokonać zmian w innych sferach życia codziennego, nawet w odchudzaniu. Doprawdy?

Marie proponuje porządkowanie wg. kategorii, czyli najpierw ubrania, książki, papiery, rozmaitości, a na końcu pamiątki. Kolejność została tak ustalona celowo. Sentymentalne rzeczy są na końcu, ponieważ najgorzej się z nimi rozstać. Zbyt często porządkując ubrania wywalamy to czego nie założyliśmy przez pewien okres. Tak też proponują nam wszystkie poradniki modowe. Przez to zbyt często popadamy w błędne koło to, co wyrzuciliśmy uzupełniamy nowymi rzeczami. Autorka książki namawia, żeby skupić się na tym co chcemy zatrzymać. Mamy wybierać rzeczy, które sprawiają nam radość. Coś w tym jest prawda?

Co dała mi ta książka?

Książka zdecydowanie zmotywowała mnie to mega porządków. Co prawda mąż nie był zadowolony, bo jego też w to zaangażowałam 🙂 Kondo zainspirowała mnie do wyrzucenia sporej ilości rzeczy, które rzeczywiście były zbędne. Myślałam, że moją garderobę mam już dopasowaną. Po przeczytaniu książki „Elementarz stylu” miałam jasny i klarowny obraz tego co miało się w niej znajdować. Jak widać nie do końca tak było skoro pozbyłam się jeszcze wielu nienoszonych już ubrań.

Czy coś nadzwyczajnego stało się w moim życiu – nie. Jedynie mam lepszą przestrzeń w domu. Nie wierzę w słowa „nie będziesz musiała sprzątać.” Codzienne odkładanie rzeczy na miejsce to też sprzątanie. Ścieranie kurzu co kilka dni, czy w sobotę jest przecież nieuniknione 😉

Jest parę aspektów w tej książce, które totalnie do mnie nie przemawiają. Głównie to pozbycie się zdjęć, czy nadmiaru środków czystości. Fotografie są dla mnie bardzo ważne. Zatrzymują chwilę, ważny moment. Zwłaszcza te stare. I nie wyobrażam sobie żeby je przeglądać i wyrzucać. A Wy co myślicie? Może to ja jestem zbyt sentymentalna. Pionowe układanie ubrań, które proponuje autorka też się u mnie nie sprawdziło. Nie przechowuję ubrań w szufladach, a zapełnienie garderoby kartonikami zupełnie mnie nie przekonuje.

Książka rzeczywiście potrafi do zmotywować do sprzątania i pomaga w pozbyciu się nadmiaru rzeczy. Więc jednak jakaś magia jest, jednak nie liczcie, że pomoże Wam ona wyeliminować sprzątanie ze swojego życia.

Czytaliście tę książkę? Jakie są Wasze wrażenia?