Jak skorzystać na czytaniu książek rozwojowych?

Moda na rozwojowe książki, poradniki biznesowe trwa na dobre. To szybki i łatwy sposób, żeby poszerzyć swoje umiejętności, zdobyć konkretną wiedzę w danej dziedzinie. Tylko jak je czytać, żeby ich treść nie uciekała, a porady w nich zawarte rzeczywiście dawały efekt?

Książki rozwojowe, psychologiczne, biznesowe należą do moich ulubionych. Z chęcią czytam o nowych technikach, możliwościach rozwojowych, psychologicznym podejściu, a także predyspozycjach naszego mózgu. Oczywiście od czasu do czasu sięgam po coś innego, żeby zachować równowagę.

Przeczytałam już wiele takich książek i chcę się podzielić z Wami moimi wskazówkami. A mianowicie jak wyciągnąć z nich coś dla siebie, bo wiem, że często te książki są zapominane. Też tak miałam. Po przeczytaniu kilku z nich zaczynając kolejną, nie pamiętałam już tego, co było w poprzedniej książce. Może i pamiętałam ogólny zarys, jednak ważnych szczegółów, które miały odmienić życie – już nie. Zmarnowałam przez to sporo czasu, dlatego chcę Was przed tym ustrzec 😉 Przyczyną tego był też fakt, że chciałam przeczytać w krótkim czasie kilka, ważnych dla mnie, pozycji. A tu nie tędy droga.

W przypadku książek rozwojowych nie liczy się ilość, tylko jakość przeczytania. Tak naprawdę to samo ich przeczytanie nic nam nie da. I jeżeli łudzimy się, że zmienimy swoje życie, nawyki tylko przez dostarczenie sobie treści z książki, to tak naprawdę nic nie zrobimy. To nie są kolejne części Pottera czy romans na jedno popołudnie. Czytanie książek rozwojowych wymaga od nas uwagi i zaangażowania. W przeciwnym razie tylko marnujemy czas.

Jak skorzystać na czytaniu książek rozwojowych?

 

Przy czytaniu książek rozwojowych, poradników biznesowych najważniejszy jest spokój. O ile luźną powieść można czytać przy włączonym tv albo rozmowach to książki rozwojowe wymagają skupienia.

Kolejną ważną sprawą są notatki. Zapisujemy istotne dla nas sprawy. To właśnie one mają nam pomóc wprowadzić zmiany, przyswoić daną wiedzę. Przeczytana treść ucieka wraz z kolejną ważną kwestią. Nie potrafimy zapamiętać  informacji, które mają nam pomóc, gdy co chwila pojawiają się kolejne. Często wykorzystuję do tego karteczki samoprzylepne, a w wolnej chwili przerabiam je i jeżeli nadal okazują się ważne to zapisuję w notatniku. Czasami spisujemy za dużo, bo wszystko jest dla nas ważne, a później okazuje się, że wykorzystamy tylko część informacji. Treść trzeba oczywiście wciągnąć w życie. Jak chcecie zmienić np. nawyki nie stosując się do zaleceń i powtarzając wciąż te same błędy?

Często właśnie w takich książkach omijane są ćwiczenia. Szkoda nam na nie czasu,  jesteśmy zbyt leniwi – olewamy je. To kolejny błąd przy czytaniu książek rozwojowych. One nie są tam tylko po to, żeby być. Ćwiczenia są po to, żeby utrwalić nam jakąś zdobytą wiedzę, zobrazować daną pozycję, dać do myślenia. Skoro już czytamy tę książkę i chcemy coś z niej wyciągnąć, to nie odkładajmy ćwiczeń, bo równie dobrze możemy odłożyć książkę i przestać czytać dalej.

Książki rozwojowe, biznesowe są wartościowe jeżeli umie się z nich korzystać. Niektórzy myślą, że to stek bzdur i nic nie dają. Jeżeli się je tylko przeczyta i nie będzie się praktykować treści to mają racje – nic nie dają. Skoro już poświęcamy czas na ich przeczytanie, to zaangażujmy się bardziej.

Treści z takiego rodzaju książek naprawdę szybko uciekają i nie jesteśmy w stanie bez  notatek, wyodrębnionych fragmentów wprowadzić je w życie. Jeżeli chcemy zmian w naszym życiu to trzeba stosować się do zaleceń. One mają stać się naszymi nowymi nawykami.

Jestem ciekawa czy czytacie takie książki? Robicie z nich ćwiczenia i praktykujecie treść ?

  • Oj czytam czytam duuużo takich książek! Uwielbiam je, bo z każdej potrafię nauczyć się czegoś innego. Ale to prawda co piszesz – bez notatek, nie da się nic zapamiętać. Jednak często ciężko znaleźć czas na czytanie, a co dopiero na notatki. Mimo wszystko, jednym z moich postanowień na Nowy Rok jest bycie bardziej uważnym, dlatego razem z Tobą mogę podkreślić – nie ilość a jakość 🙂

    • Wiem, że ciężko czasami znaleźć czas na czytanie, a ja tu jeszcze wymyślam robienie notatek. Jednak bez tego nic nie wyciągniemy z tych książek 😉

      • kolory niczym francuska flaga jako symbol rewolucji-zmian życiowych? ;-))

  • To dlatego wielu ludzi uznaje takie książki za bezużyteczne i takie, które marnują ich czas. Z prostego powodu, braku zaangażowania się w niej bardziej niż samo czytanie od nas wymaga. 🙂 To nie są książki, które mają nas zrelaksować tylko przekazać konkretną dawkę wiedzy. Potrzeba się nad tym bardziej pochylić, zastanowić, a czasem zakwestionować to co się czyta. Dobrze, że o tym piszesz, bo podejścia niektórych ludzi typu to bez sensu, nie działa, motywacyjny bełkot nie jestem w stanie już słuchać. Ok nie wszystko działa, nie wszystko jest odkrywcze i pionierskie, ale choćby jedna, mała rzecz z 200 stronicowej książki, która ma realny wpływ na nas i nasze podejście to moim zdaniem już dużo. 🙂

    • Dokładnie nie wszystko jest odkrywcze i zadziała, ale gdybyśmy właśnie chociaż coś wyciągnęli dla siebie z takiej książki i wdrażali w życie to byłby sukces 🙂

  • Zgadzam się, że zdobytą wiedzę trzeba przede wszystkim…wprowadzić w życie, czytanie dla czytania mija się z celem.
    P.S. Ciekawe, że wszystkie okładki występują w bieli, niebieskim i czerwieni…;-)

    • Celowo je wybrałam, ale sporo książek o takiej tematyce jest w takich barwach 🙂

  • W sedno. Nie za bardzo wciągają mnie książki, które nic mi nie oferują – żadnej nowej wiedzy, doświadczenia, czy momentu „aha!”. Nie muszą to być zaraz tylko rozwojowe poradniki – literatura faktu, biografie, książki o podróżnikach, literatura piękna to też takie „rozwojowe poradniki”, tylko ubrane trochę w inną formę. 🙂

    Według mnie są dwa dobre podejścia do czytania „rozwojowego” – albo czytamy z notatnikiem w ręku (ja osobiście niezbyt lubię ze względu na logistykę – wolę sobie zaznaczać najciekawsze fragmenty karteczkami i później do nich wracać), albo… czytamy kilka książek na jeden temat, jedna po drugiej. To jest świetny a niedoceniany sposób na przyswajanie treści – przede wszystkim jesteśmy z wiedzą na bieżąco i mamy możliwość porównać podejścia różnych autorów do tego samego tematu. Po drugie, wiedza sama nam się utrwala – z reguły najbardziej obiektywne fakty będą przywoływane we wszystkich książkach. Po trzecie, zyskujemy bardziej kompleksową wiedzę. Nawet bez notatek! Czego chcieć więcej? <3

  • Uwielbiam takie książki! Zawsze, jak jestem w księgarni albo oglądam książki na stronach internetowych to marzą mi się miliony, żeby móc je wszystkie mieć. Niestety, to jeszcze nie moja pora 🙂 Staram się jednak co jakiś czas na nie stawiać i nadrabiać trochę zaległości, bo jeśli się od razu tego nie nauczę, to kiedyś zawsze mogę do tego wrócić, jeśli książka będzie stała na półce :). Nie wpadłam na robienie notatek podczas czytania! Dziękuję 🙂

  • Nie znam żadnej z tych książek. Chętnie spiszę tytuły 🙂

  • Bardzo dobry tekst! Zgadzam się, że warto wykonywać ćwiczenia, które są zamieszczane w poradnikach i książkach biznesowych. Czasem to naprawdę kluczowy element zrozumienia i dokonania zmiany. Warto też mieć spokój i nie spieszyć się. 🙂

    • Dokładnie. Ostatnio spotykam się z opinią, że one nic nie dają, ale jak się później okazało te osoby wcale ich nie wykonywały. Nic samo się nie zrobi 😉

  • Dobrze, że wspominasz o tych ćwiczeniach. Ja często pożyczam książki, a jak są nich ćwiczenia to zdarza mi się je omijać, ale pod jednym warunkiem – spisuję albo fotografuję ćwiczenia i wracam koniecznie do nich później. W innym wypadku czytanie tych książek mija się kompletnie z celem.

  • Agnieszka

    Również uwielbiam książki o takiej tematyce :). Ostatnio właśnie, żeby zabrać coś dla siebie i dużo zapamiętać, podkreślam na bieżąco ciekawe rzeczy, a później robię notatki- czytanie trwa dłużej, ale w głowie zostaje więcej :))

  • Im większa uwaga i emocjonalne nastawienie na lekturę tym lepiej….warto też wykonywać ćwiczenia, a mam wrażenie, że wiele osób te fragmenty omija…

    • Niestety to prawda, a później się dziwią, że one nie „pomagają” 🙂

  • Dobre porady. Ja nie należę do grupy miłośników książek rozwojowych czy motywacyjnych, ale w tym roku postanowiłam dać im szansę. To jedno z moich postanowień i celów na nowy rok. Twoje wskazówki na pewno mi się przydadzą 🙂

  • Bardzo fajny tekst. Na zdjęciu zauważyłem książkę „żyć w równowadze” Jak ją oceniasz? Warto po nią sięgnąć?
    Jeśli chodzi o moje doświadczenia z „rozwojowymi” poradnikami to staram się wykonywać proponowane ćwiczenia (no chyba, że czytam poza domem).
    Nie uważam jednak, że samo czytanie jest złe. Odnoszę wręcz wrażenie, że przy pierwszym kontakcie z jakąś ideą jest ona dla nas zrozumiała, lecz nie potrafimy jej „poczuć”. By wejść na ten etap najlepiej usłyszeć tę samą myśl u kilku autorów. Wtedy nie tyle zaczynamy ją rozumieć na poziomie logicznym co zaczynamy ją „czuć” i stosować.

    • Kiedy nie stosujemy metody to samo przeczytanie książki nic nam nie da. Co do książki „żyć w równowadze” dla mnie średnia. Przeczytałam już lepsze na ten temat. Jeżeli nie jesteś wymagający co do tego typu książek do spokojnie możesz po nią sięgnąć 😉

      • Mam kilkadziesiąt pozycji czekających w kolejce. 😉 Jeśli więc uważasz, że jest średnia, raczej szybko po nią nie sięgnę 🙂
        Dzięki za ostrzeżenie! 🙂

  • uwielbiam książki motywacyjne i tak, jak piszesz kluczem do zrozumienia treści są notatki 🙂

  • Pingback: Liebster Award 2017 czyli kogo może interesować 11 pytań do mnie? | Zen Blog | O balansie we freelancie()

  • Długo żyłam w przekonaniu, że tego typu pozycje czyta się głównie po to, żeby sobie poprawić nastrój i mieć poczucie, że robi się coś dla siebie, a w rzeczywistości nie ma to sensu. W tym roku przeczytałam „Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale” K. Rowińskiej. Przeczytałam tę pozycje solidnie, robiąc wszystkie zawarte tam ćwiczenia, uczciwie, na piśmie. Robiąc notatki i starając się wprowadzać te zasady w życie. I okazało się, że rzeczywiście ta pozycja pomogła mi w reorganizacji niektórych obszarów mojego życia. Zgadzam się w pełni z tym, że nastawienie przy czytaniu tego typu książek jest kluczowe!

    • Nie znam tej książki, ale chętnie się zapoznam. Dzięki za tytuł 😉

  • Aleksander Sosnowski

    Absolutnie krytyczne jest wdrażanie rozwiązań w życie, przy czym częściej będziemy mieli do czynienia raczej z testowaniem niż pewnym wdrażaniem „od deski do deski”. Fakt, że wiedza niestosowana umiera i ulatnia się – jakaś taka mocno podobna do pary wodnej :). Moje rozwiązanie, coraz częściej stosowane, to: audiobooki. Kiedyś czytałem, miałem chyba więcej czasu, a teraz słucham, ale słucham też celowo tego, co już kiedyś przeczytałem. Łańcuchami skojarzeń w dosyć łatwy sposób jestem w stanie przywołać to, co już wiedziałem, ale zapomniałem. Natomiast wiedzieć i umieć to 2 zupełnie inne rzeczy …

    • Wdrażać raczej powinniśmy to co jest dla nas przydatne, a nie wszystko co zawiera książka. Nie wiem czy samo słuchanie audiobooków pomoże. O ile przy nauce języka jest to świetne rozwiązanie to przy samym słuchaniu rozwojowych ciekawostek ciężko coś wyciągnąć. Chyba, że tak jak Ty słucha się tego co już kiedyś zostało przeczytane. Jako forma utrwalenia 😉

  • Ja nie tyle kieruję się wskazówkami w tych książkach zawartymi, co motywują mnie one do pracy nad sobą i szukania lepszych rozwiązań 🙂

  • jak to jest że Ci co nie czytają takich książek jakoś, w znaczeniu nieźle, radzą sobie w kwestiach z ludźmi i karierą… Nie mówię przez to że nie warto ich czytać.

    • Myślę, że to wszystko zależy od człowieka. Każdy z nas jest inny. Jedni potrzebują/chcą się wspomagać takimi książkami inni nie. Może to kwestia wychowania? Ciężko powiedzieć, każdy z nas jest inny.

  • Ewelina Sylwia Nowak

    od tego roku założyłam zeszyt w którym zapisuję codziennie datę oraz ciekawe informacje z tego dnia,np. 10.01 dzisiaj przeczytane,tytuł książki i ilość stron od której do której strony,to jest podstawa. Dalej zapisuję albo jakiś znaleziony danego dnia przepis,albo ciekawy tekst usłyszany albo przeczytany,ciekawe wydarzenie o którym znalazłam informację na facebooka,itp.

    Teraz czytam książkę „Cele!” Brian Tracy i najciekawsze fragmenty zapisuję w zeszycie,dzięki temu znacznie łatwiej wszystko zapamiętać 🙂

    http://www.filizankarelaksu,blogspot,com

  • Mój sposób na wyciągniecie z tego rodzaju książek jak najwięcej dla siebie jest dość prosty.
    1. Nie czytam wszystkiego jak popadnie! Góra 3 pozycje rocznie, za to mocno się w nie wciągam, podporządkowuje się im poniekąd, chociażby w ramach eksperymentu.
    2. Dopasowuje te pozycje mocno do tego co jest mi na prawdę potrzebne, traktuje takie książki jako krok w drodze do rozwiązanie problemu.
    3. Zawsze robię notatki na bieżąco z każdej takiej książki, to co najważniejsze i to co chcę wdrożyć jest zawsze spisane, tak bym nie musiała po jakimś czasie czytać danej książki od nowa.

  • Dla mnie najważniejsze to czytać je powoli. Tzn nie przeskakiwać od razu do kolejnej kwestii z myślą „a dobra, tamto już rozumiem”. Gdybym przeczytała kilka rozdziałów za jednym zamachem, to chyba nawet notatki by mi nie pomogły (chociaż jak najbardziej popieram notatkowanie, podkreślanie ołówkiem i samoprzylepne karteczki). 😀

    • Przy takich książkach trzeba być uważnym i skupionym:)

  • Z pewnością taka książka pomoże jeśli wprowadzisz jej rady w życie. Notatki będą dobrym punktem wyjścia.

  • Na książki rozwojowe warto dać sobie czas. Czytać powoli i wykonywać zawarte w nich ćwiczenia, a najważniejsze dla nas rady sukcesywnie wprowadzać w życie. To wymaga chęci i zaangażowania, ale wtedy z pewnością dużo wyciągniemy z tego typu książek 🙂

    • stylpantera

      zgadzam się 🙂

  • Przede wszystkim bardzo trafne wnioski- co do zyskania czegoś więcej z wymienionych pozycji niż tylko dziury w portfelu 🙂

    • Zawsze można wyporzyczyć coś z biblioteki, albo wziąć udział w wymianie międzyblogowej 🙂

  • W pełni się zgadzam – cisza i spokój i do tego herbata z cytrynką ;). Takie książki czytam skupiona. Obowiązkowo z karteczkami, którymi mogę oznaczyć interesujące mnie strony i ołówkiem, którym zaznaczam wybrane fragmenty. Oczywiście po przeczytaniu całości jeszcze zerknięcie na zaznaczone fragmenty i ewentualne usunięcie zbędnych. A potem – oczywiście próbuję wdrażać w życie. Jak to jednak w życiu – nie wszystko wdrożyć się uda 😉

  • elka

    Szczerze ? nigdy żadnej nie przeczytałam ale dzięki Tobie chociaż jedną ale ze spokojem przeczytam dokładnie :-).

    • Cieszy mnie to, powodzenia 🙂

    • @elka, polecam książkę #30dnidozmian autorstwa krakowskiej psycholozki i blogerki,Edyty Zajac. To poradnik, który wiele zmienia w nastawieniu nawet, jeśli przeczytasz tylko jego część ( ja polknelam całość) 🙂

      • Ja też jej jeszcze nie czytałam, ale z chęcią bym zajrzała co i jak 🙂

  • Rzeczywiście, samo przeczytanie poradnika rozwojowego to jak…przymierzenie plaszcza w sklepie.
    Ale żeby…wcielić w życie rady zawarte w książce o rozwoju, należy ją praktykować w codziennych sytuacjach.
    Przekładając na jezyk metafory, nie tylko zapłacić za płaszcz czyli kupić go, ale takze często go nosic, czyli używać, jak porad zawartych w ksiazkach rozwojowych:-)

  • Bardzo przydatny post. Niektórym sie wydaje, ze wystarczy trochę poczytać takich książek i juz się rozwijają, a tak naprawdę tylko praktyczne ćwiczenia w nich zawarte pomogą wprowadzić istotne zmiany w życiu. Ja też uwielbiam takie książki i mam swoje ulubione, do których wielokrotnie wracam. To nie są książki które czyta się od deski do deski, ale można sobie treści wybierać. Notatki oczywiście pomagają wiedzę utrwalić i wykorzystać później, kiedy już nieco zapomnimy całość.

    • Trzeba do nich wracać, bo niestety wszystko co przeczytamy jest takie ulotne 😉

  • Angelica Hyde

    Ja zaczęłam od robienia notatek i ćwiczeń, czasami musiałam się zmusić do ich wykonywania, bo miałam tendencję do odkładania wszystkiego na potem, ale regularność i szybka przyswajalność wiedzy w moim przypadku zaowocowała.

  • ja tego typu pozycje traktuję z przymrużeniem oka. nie zawsze uważam, że zawarte w nich porady są stosowne dla wszystkich ludzi. lubię przepuszczać je przez swoje filtry i czerpać najlepiej, jak umiem 😉

    • Najważniejsze to dopasować porady do swoich potrzeb 🙂

  • Bardzo lubię książki rozwojowe, motywacyjne, poradniki. Ważniejsze akapity zaznaczam karteczkami samoprzylepnymi. Zawsze robię zadawane ćwiczenia, a przy czytaniu tego typu tekstów muszę mieć całkowitą ciszę – inaczej nie jestem się w stanie w ogóle skupić. Pozdrawiam!

    • Też tak mam, nie potrafię się skupić przy czytaniu tych książek, gdy nie mam ciszy 🙂

  • Warto jeszcze napomnieć o tym, by z czytania powyższych książek uczynić pewien nawyk – codziennie obchodzić „złotą godzinę” (albo chociaż pół godziny), w ciągu której powinno się oddać wyłącznie lekturze i pochłanianiu wiedzy 🙂

  • Bardzo mi się podoba Twoje podejście do rozwoju 😉 warto też wracać często do tego rodzaju książek, spisywać najciekawsze cytaty, rozmawiać z przyjaciółmi 🙂

    https://happinesscolection.blogspot.de/

  • Robienie notatek podczas czytania takich książek jest zbawienne! U mnie zawsze to się sprawdza, bo dzięki temu zapamiętuję rzeczyy, o których po prostu chcę pamiętać.
    Szkoda, że tak późno się na to zdecydowałam, bo już wiele książek przerobiłam i niewiele z nich pamiętam :/

    Buziaki :*

    • Mam to samo, ale dobrze, że w końcu do tego doszłyśmy 🙂

  • Dicappo

    Na razie na mojej półce książek leży „Kto zabrał mój ser”. Co mogłaby Pani polecić jeszcze do przeczytania z takich książek na temat rozwoju?

    • Typowo rozwojowa jest Insight M. Pasterskiego, ale grubasem 🙂 Zawiera dużo ćwiczeń i sporo dobrej wiedzy 🙂

  • Ja lubię książki rozwojowe i im zazwyczaj poświęcam dużo więcej czasu niż wszystkim innym 🙂

  • Nie zawsze umiem jakoś z nich korzystać, muszą mieć naprawdę interesującą i intrygującą mnie tematykę żebym coś z takich książek wyniosła na dłużej 🙂

  • Warto sięgać po taką literaturę – osobiście lubię psychologię i poradniki z tej dziedziny 🙂 Pomysł z notatkami bardzo dobry 🙂

  • Książki rozwojowe są bardzo fajną opcją dla osób ambitnych, którzy chcą od życia czegoś więcej 😀 Ja osobiście lubię też oglądać wykłady motywacyjne na you-tube 😀 Są naprawdę motywujące 😀 Co do książek „rozwojowych” ogromny wybór jest wśród anglojęzycznych wydań, niestety bariera językowa okazuje się silniejsza 😀 Przynajmniej mam motywację by uczyć się języka angielskiego – dzięki temu będę mógł czytać więcej książek 😀 Pozdrawiam 😉 !

    • Nauka języka poprzez czytanie książek jest świetnym sposobem. Jednak nie wiem jak wiele udałoby mi się wyciągnąć z tej książki zaglądając co chwilę do słownika 🙂

  • Również czytam książki psychologiczne – oparte na rozwoju indywidualnym. Od pewności siebie, aż po jak sprzedać coś na rynku. Zgodzę się z Twoim wpisem, ponieważ nie sztuką jest przeczytać książkę, ale wyciągnąć z niej jak najwięcej, to jest sztuka! Teoria bez praktyki jest niczym, niestety 🙂

  • Pingback: Styczeń 2017 - Podsumowanie miesiąca #10 - Blog lifestylowy: Dom na obcasach()

  • cytrynowe drzewo

    Ja bardzo lubię klasyka – Robert B.Cialdini – Wywieranie wpływu na ludzi. Co ciekawsze momenty zaznaczam karteczkami i podkreślam ołówkiem, żeby zawsze móc do tego wrócić.

  • Ja za to bym chętnie poznała tytuły, które polecasz 🙂

  • Pingback: Styczeń w pigułce, czyli śnieg, przytulanie i książki -()

  • Pingback: 3 ksiażki, które napawają optymizmem - MakeHappyLife.pl()

  • Pingback: 3 ksiażki, które pomogą zmienić sposób myślenia - MakeHappyLife.pl()

  • Pingback: Jak motywować się efektywnie? -()

  • Pingback: Komplikowanie sobie życia to nasza specjalność - makehappylife.pl()