Pesymizm zaraża

Rozsiewaniem negatywnej energii zajmuje się jeszcze zbyt wiele osób. Ich poglądy wpływają na to, jak inni postrzegają rzeczywistość – zarażają pesymizmem. Jak mamy przestać nakręcać się negatywnie, kiedy w koło tyle zniechęcających słów?

Kiedy tylko zaczynamy mówić o swoich planach, marzeniach to zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie podcinał skrzydła. „To się nie uda,” „nie dasz rady,” „Serio chcesz w to wejść?” – takie zdania zdecydowanie nie pomagają w realizacji swoich marzeń. Notorycznie jesteśmy „atakowani” takimi zwrotami. To zniechęca nas do działania, czujemy się zdemotywowani i czasami odpuszczamy. Wszystko jest kwestią nastawienia.

Nastawienie jest kluczowe w naszej codzienności. Ono ma wpływ na nasze poczucie szczęścia. Kiedy jesteśmy bardziej świadomi swoich wyborów dostrzegamy, że możemy, przejąc kontrolę nad samopoczuciem. Czasami trzeba wypracować sobie nawyki, które otworzą nam oczy i pokażą, jak można być szczęśliwym bez tych wszystkich materialnych dóbr. Wdzięczność, docenianie tego, co się ma, nieprzejmowanie się drobiazgami, akceptacja siebie. Wszystko zależy głównie od nas także to, którą nogą wstaniemy rano. Warto sobie pielęgnować poranne rytuały, które pomagają nam wprowadzić się w dobry nastrój od samego rana.

Nie zawsze tak było…

Nie zawsze byłam optymistycznie nastawiona do świata tak jak teraz. Swoją zmianę zawdzięczam dobrym książkom i kilku osobom, które stanęły na mojej drodze w odpowiednim momencie. Wiem zatem jak dużo czasu i energii potrzeba, aby zmienić sposób myślenia. Czasami chcemy obrać inny kierunek. Niestety te negatywne myśli nie chcą tak łatwo odejść, a co gorsza wracają, gdy tylko myślimy, że udało się nam ich pozbyć. Są jak bumerang, dlatego trzeba nad nimi pracować.

Nie chcę, żeby moje życie było przepełnione pesymizmem. Wierzę, że to, co nas spotyka ma jakieś cel. Oczywiście nie wszystko zawsze się układa, a i okresy bywają gorsze. Jednak z porażek trzeba wyciągać lekcje, bo widocznie to nie miało być dla nas. Takie podejście zdecydowanie pomaga. Niestety w niektórych momentach często można usłyszeć potok słów, które tylko dołują. Dużo oczywiście zależy od naszego otoczenia. Jeśli jest toksyczne to trzeba je zmienić lub ograniczyć kontakty. Pesymizm przesiąka bardzo szybko, nawet nie wiemy kiedy, a już kłębią nam się w głowie miliony złych myśli.

Jesteśmy podatni

Zbyt często poddajemy się negatywnym emocjom i w nich tkwimy. Otoczenie też często utwierdza nas w przekonaniu, że wszystko jest do kitu. Stajemy się zgorzkniali i wiecznie niezadowoleni. Nasze życie zaczyna być dla nas ciężką harówką, a my tylko „dostajemy po tyłku.” I to tylko dlatego, że ktoś ciągle zaszczepiał w nas pesymizm. Jesteśmy bardzo podatni na negatywne słowa, emocje i często kierujemy się nimi, chociaż tak naprawdę nie mają racji bytu. Co to za życie, które jest pełne smutku, nienawiści, zazdrości? Uważam, że to marnowanie czasu. Możemy żyć zupełnie inaczej i to tylko od nas zależy. Mamy tyle możliwości, świat stoi otworem – trzeba tylko chcieć i dostrzec pewne rzeczy.

Nie łatwo myśleć optymistycznie, ale na pewno takie myślenie daje dużo więcej możliwości. Pesymizm zamyka. Zamyka na świat, na ludzi, na możliwości. Kiedy wokół sporo pesymistów trzeba kurczowo trzymać się swojego. Jeżeli będziemy pracować i damy z siebie jak najwięcej to nam się uda. Będziemy o krok dalej, doświadczymy czegoś. Siedząc na kanapie i narzekając na jutro tylko marnujemy czas. Słuchając pesymistów i wkręcając się w ich słowa tylko sobie szkodzimy.

Jakie jest Wasze podejście do życia? Staracie się unikać takich pesymistycznych osób? Pracujecie nad swoimi myślami?

  • Zdecydowanie staram się unikać pesymistów i żyć radośnie. Czasem popadam w smutny nastrój, ale bardzo szybko mi mija. Niestety wielu ludzi drażni moje radosne podejście do życia i uwielbiają działać na rzecz zepsucia mojego dobrego humoru…

    • Może dlatego, że są już przesiąknięci tymi negatywnymi emocjami. Nie ma się co przejmować tylko robić swoje. Niestety w tv same negatywne wiadomości, w szkołach nie uczą nas wspierania siebie i innych, zbyt szybki tryb życia. Wszystko jakoś się ostatnio pokręciło. Grunt to być sobą 🙂

  • Ja od niedawna zaczelam praktykowac wdziecznosc. Daje mi to spore poczucie, ze jednak w zyciu jest sporo pozytywnych chwil, momentow. Staram sie rowniez z negatywnych wydarzen wyciagnac cos dla siebie, podniesc glowe i isc dalej. Nastawienie to polowa sukcesu!

    I tak jak mowisz, zbyt duzo ludzi dookola rozsiewa negatywna energie. Dajmy przyklad, ze mozna byc w zyciu szczesliwym 🙂

  • Czasami jeszcze zdarza mi się poddać złemu myśleniu. Ale na szczęście zdarza się to rzadko i tylko w sytuacjach naprawdę kryzysowych, z których nie zawsze wiem jak mam wyjść. Staram się jednak bardzo z tym walczyć i znaleźć takie rozwiązania, które pomogą mi zmniejszyć wpływ gorszych sytuacji na to jak się czuję. Od ludzi, którzy rozsiewają na około smutek, zazdrość i ciągłe niezadowolenie już dawno się uwolniłam i to był krok, który pozwolił mi spojrzeć na życie i to co się w nim dzieje o wiele łaskawiej. 🙂 Warto z pesymizmem walczyć, choć nie zawsze to łatwe. 🙂

    • No niestety nie jest to łatwe. Ja też z tym walczę, bo jak napisałaś bywają sytuacje kryzysowe, każdy ma gorszy dzień. Ale staram się i odganiam to co niechciane 🙂

  • O tak, nie lubię wampirów energetycznych wokół siebie – odbierają mi motywację i życiową energię. Staram się myśleć pozytywnie!

  • Staram się unikać pesymistycznych osób, wampirów emocjonalnych i tych co ciągle marudzą. Wierzę, że to jakimi osobami się otaczam definiuje też mnie i tak jak piszesz łatwo zarazić się, szczególnie tym co negatywne.

  • Agnieszka

    Jak powiedział kiedyś Churchill- „Pesymista w każdej szansie widzi zagrożenie.
    Optymista w każdym zagrożeniu widzi szansę.” Pesymizm ogranicza, zatruwa, pozbawia szans i możliwości. Osobiście jestem optymistką, we wszystkich sytuacjach staram się doszukać dobra i to wiele ułatwia i życie jest przyjemniejsze 🙂

    • Dokładnie tak, takie podejście ułatwia naszą codzienność, a świat wydaje się piękniejszy 🙂

  • Ja się staram otaczać ludźmi pełnymi pozytywnej energii, bo tacy wieczni pesymiści bywają toksyczni. Jasne, każdy może mieć gorszy czas w życiu i chodzić przygaszony, ale to co innego, niż takie wieczne marudy, które widzą tylko ciemne strony we wszystkim i nie pozwalają nawet sobie pomóc, bo lubią swoje czarnowidztwo.

    • Właśnie często bywa tak, że nie można nic powiedzieć takim osobom, czy chociażby pomóc. Są wierne swojej wizji i w niej tkwią.

  • To prawda jesteśmy podatni. Wystarczy, że ktoś wokół nas ma gorszy humor, zaczyna zrzędzić i od razu się nam udziela. Jakiś czas temu powzięłam postanowienie pozytywnego podejścia do życia. Raz bywa lepiej, raz gorzej, ale coraz więcej tych lepszych dni, a przez to żyje mi się po prostu łatwiej i przyjemniej 🙂

    • To tylko nasza decyzja, a ile może zmienić. Bywa trudno bo każdy ma gorsze dni i czasami te myśli nie chcą nas opuścić mimo starań, ja wtedy odpuszczam i wcześniej kładę się spać. Rano jestem jak nowo narodzona 😀

  • Adu

    Uwielbiam otaczać się ludźmi, którym w oczach palą się iskierki pozytywnej energii motywując tym do działania , nawet największych mruków 🙂 Drodzy Optymiści, bez was świat byłby dużo gorszy!

    • Tacy ludzie zdecydowanie dodają energii. Niektórzy to mają „we krwi” 🙂

  • Czuję, że pesymistyczne nastawienie współpracowników lubi mi się udzielać, zwłaszcza gdy jestem zmęczony…
    Z tego też powodu, lubię się czasem odciąć, wkładając słuchawki i słuchając jakiegoś motywującego, optymistycznego podcastu. 🙂

    • Najważniejsze to znaleźć sposób na siebie. Co możesz polecić z podcastów?

      • Z tych motywujących do działania lubię „This is your life” Michaele Hyatt’a, i „Tim Ferris show”, choć w przypadku tego drugiego dużo zależy od rozmówcy. 🙂 Polecam również „Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” Michała Szafrańskiego. 🙂

  • Jest jeszcze jedna reakcja z która się często spotykam. Kiedy mówię komuś o jakimś moim ekscytującym (dla mnie projekcie) a ta osoba tylko słucha i nie powie ani słowa. Ostatnio zapisałam się na studia podyplomowe i powiedziałam o tym jednej osobie, a ona nic, tylko patrzy na mnie i zero reakcji. Ani się nie spytała jakie studia, po co na co, tylko gładko przeszła do innego tematu. Trochę szczęka mi opadła. Zauważyłam, że większość ludzi potrzebuje drugiej osoby tylko do tego, żeby wywalić z siebie to, co ma do powiedzenia. Nie wchodzi w interakcję ze swoim rozmówcą i nie prowadzi prawdziwego dialogu. Wywala z siebie tylko ciężki do powstrzymania potok słów.

    A jeśli chodzi o malkontentów i osoby z negatywnym nastawieniem, to staram się unikać jak mogę. Tez myślę, że rzeczy przydarzają się nam z jakiegoś powodu. Często początkowo nie rozumiemy czemu coś się nam przytrafiło, ale po pewnym czasie staje się to jasne. Tak samo jak Ty przy pomocy mądrych książek i wspaniałych osób nieustannie pracuję nad sobą. Czasem z większym, a czasem z mniejszym sukcesem:). Pozdrawiam Cie serdecznie i miłego weekendu Ania:).

    • Brak reakcji potrafi rozbroić. Też miałam taką znajomą – nasze kontakty sie baaardzo poluźniły. Kiedy ja coś opowiadałam, widziałam, że ją to nie interesuje. Gdy coś nam przerwało, nie pytała co dalej, zaczynała swój nowy temat. Stwierdziłam, że relacje jednostronne są bezsensu. Masz rację takie osoby chcą się tylko wyżalić.

      Nic nam nie zostaje tylko zadbać o siebie w takich relacjach. Dziękuję, Tobie również życzę miłego weekendu 🙂

  • Osoby negatywnie nastawione, które wylewają na nas swoje problemy żale to wampiry energetyczne. trzeba ich unikać, otaczać się osobami, którzy wzmocnią nas i pozytywnie nastawią do świata. Najgorzej jest chyba wtedy gdy osoba nam bliska podcina nasze skrzydła. Wtedy do tanga trzeba dwojga- dwie osoby musza się zmienić.

  • Negatywne emocje i wieczne narzekanie to standard w polskiej rzeczywistości. Normą jest to, że ludzie zamiast pochwalić czyjś sukces prędzej spróbują utopić tego kogoś w przysłowiowej łyżce wody. Dlatego staram się otaczać ludźmi tak samo pozytywnie nastawionymi do życia jak ja. Oczywiście każdy może mieć gorszy dzień i sobie ponarzekać, ale jeśli ktoś robi to nagminnie to chyba lepiej rozluźnić takie relacje, aby takie osoby nie ciągnęły nas w dół.

    • Sporo ludzi jest zawistnych o to, że innym się powodzi. Trzeba się wspierać nieważne czy jest źle czy dobrze 🙂

  • czy możesz polecić mi jakąś dobrą książkę, o których wspomniałaś? 🙂

    • Żyj z pasją figarska, Potęga podświadomości Murphiego, Optymizmu można sie nauczyć Seligmann, Prostota Hybells 🙂

  • W moim życiu miałam okropne okresy, kiedy byłam straszną pesymistką i nie było żadnych pozytywnych promieni. Porządnie się zmieniłam i przewartościowałam życie, a co najważniejsze (przynajmniej z mojego punktu widzenia), przewartościowałam ludzi, których miałam w swoim otoczeniu. Nie wszyscy mieli na mnie dobry wpływ. Wychodziłam z założenia, że im więcej ich będzie, tym będę szczęśliwsza, a okazało się, że im więcej ich było, tym byłam bardziej samotna i bardziej zdołowana, i przesiąknięta tym pesymizmem właśnie. Dziś mam wokół siebie zgraną grupkę, która uwielbia marzyć, wierzy w swoje możliwości i wie, że może pragnąć wszystkiego. Tacy ludzie są dla mnie właśnie największą inspiracją i to wśród nich chcę żyć i czerpać ten optymizm i pozytywne nastawienie 🙂

    • Każdy z nas musi znaleźć „złoty środek” dla siebie. Też wychodzę z takiego założenia. Lepiej mieć jednego przyjaciela niż milion znajomych, którzy nic nie wnoszą do naszego życia. 🙂

      • Dokładnie 🙂 Chociaż jak tak sobie jeszcze wczoraj pomyślałam, że ludzie, którzy zostali obok mnie też nie są idealni, też bywają tzw. wampirami energetycznymi, ale liczy się chyba to, że z nimi chętnie się dzielę swoją energią 🙂

  • A ja się zgadzam i nie 🙂 Naturalnie wszystko co napisałaś o pesymizmie – że szkodzi, że podcina skrzydła, że negatywnie nastraja (a do tego wypiera z energii strasznie), jest prawdą. Ale to wcale nie jest tak, jak mogłoby się wydawać – że to te wredne koleżanki podcinające skrzydła, pesymistyczni znajomi, narzekająca rodzina, „zarażają nas” pesymizmem. I na wstępie od razu powiem, żeby nie było żem superjaśnieoświecona, że ja też tak wcześniej myślałam, że tak właśnie to wygląda i działa.

    Jestem już w stu procentach pewna, że my nie jesteśmy „zarażani” pesymizmem, my się nim na własne życzenie zarażamy! Ja wiem, tutaj pojawia się myśl: jak to, wcale nie, ja chcę zdobywać świat, co poradzę że moja współlokatorka/chłopak/matka sypie antyafirmacjami jak z rękawa, to na mnie źle wpływa, to mnie dołuje, to nie moja wina, że tak zostałam wychowana, etc. przecież jasno widać, że ja tu jestem super, to Ci ludzie mnie tak dołują, gdybym tylko mogła się od nich odciąć, zerwać kontakty, itp. byłabym królową afirmacji, szczęśliwego życia i ciągłych sukcesów!

    Dlaczego mówię, że ten pesymizm bierzemy na własne życzenie? Jesteśmy najlepszymi sabotażystami samych siebie – nie koleżanka, co to nie słucha jak jej powiemy, że się zapisałyśmy na studia, nie siostra co mówi że nic Ci się nie uda, nie kolega z pracy co mówi: nie próbuj i tak świat Ci nie pozwoli bo ludzie są wredni. Oni tylko wypowiadają (czasem bezmyślnie a czasem świadomie) swoje własne projekcje, które ich samych paraliżują od laaaaaat. Ale jeśli jesteśmy takie superświetne i pozytywnie nastawione, co nam po tym? Ale nie. My myślimy wtedy: jej, ta koleżanka mi tak mówi. Podcina mi skrzydła. Czyli to będzie ok, jeśli tego nie zrobię, bo w zasadzie to nie moja wina… to jej wina! Jestem super, ale nie założę firmy. Gdyby nie wychowano mnie w poczuciu, że nic mi się nigdy nie uda, byłabym teraz spełnioną biznesmenką, ale skoro tak się stało… to ich wina, przez nich tak wygląda moje życie. Ja? Ale ja nie miałam z tym nic wspólnego!

    I teraz najlepsze: skoro tak świadomie przyjmujemy „informacje zwrotne” od życia, czyli to, co nam się nie udaje (i słusznie!), i traktujemy te historie jako kierunkowskazy i nauki, dlaczego nie traktujemy tak naszych kochanych pesymistów? <3 Dlaczego tu nie stosujemy wdzięczności zamiast oczekiwań? Oni w gruncie rzeczy robią dla nas świetną robotę – walą nas obuchem w głowę wymyślając coraz bardziej dalekie od rzeczywistości historie, żebyśmy mogli wreszcie otrzeźwieć i zauważyć, że nasz nastrój nie jest uzależniony od tego, czy osoby wokół będą chciały (i umiały!) nas wspierać! A jak to zrozumiemy, to już naprawdę żaden czynnik zewnętrzny nie będzie miał wpływu na nasze myślenie o sobie czy swoich planach.

    Wszystko, czego nam trzeba, mamy w sobie. :*

    • No tak, może to trochę brzmi jak zwalanie winy naszych decyzji na innych. Chociaż nie o to mi chodziło. Raczej o to, że przebywając w takim towarzystwie udziela nam się niechęć. Wiem, że to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie i czy będziemy w nim szczęśliwi czy też nie. Jednak przebywając z ludźmi, którzy wysysają z nas tą dobrą energię czujemy się po prostu zmęczeni i przygaszeni. Nie zawsze chce nam się działać po takich relacjach, często rezygnujemy. Tylko, że wcale nie obwiniamy tych osób, po prostu przyjmujemy to jak nasze. Dlatego uważam, że pesymizm może zarażać. Chociaż jak zawsze mamy wybór, ale czasami to jest silniejsze od nas 🙂
      Dziękuję za tak obszerną wypowiedź.

      Racja, wszystko jest w nas :*

      • Nie, nie, ja wierzę, że nie zwalasz winy na innych, jestem przekonana, że nie. To bardziej kwestia podświadomości (czy naszego ego), jak nie jesteśmy wystarczająco uważni… Sami byśmy nie powiedzieli: „tak, myślę, że to jej wina”, ale gdzieś tam obwiniamy tych ludzi, jeśli stwierdzamy, że „źle na nas wpływają” (widzisz gdzie jest działanie? To oni są stroną działającą w tym zdaniu, my jesteśmy bierni, nie? Tak przecież mówimy).

        „Jednak przebywając z ludźmi, którzy wysysają z nas tą dobrą energię czujemy się po prostu zmęczeni i przygaszeni.” – jeśli choć jeden człowiek tak nie działa, tzn. że założenie nie jest prawdziwe. Wiadomo, że to nie jest łatwe, a taki humor MOŻNA szybko załapać, ale to nie jest konieczność. Pesymizm może zarażać – zmieniłabym na „możemy zarażać się pesymizmem (od innych)”, ale tylko wtedy gdy MY go bierzemy na siebie. Niekoniecznie trzeba. Można obserwować myśli, można medytować, etc.

  • Zgadzam się niestety sama czasem ten pesymizm roznoszę po świecie… w 2017 staram się jednak być pesymistyczna jak najmniej! 🙂

    Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu! Do wygrania paczka słodkości prosto z Japonii 🙂

  • Mówi się, że narzekanie jest naszym narodowym sportem i jego główną funkcją jest zaciskanie więzi między ludźmi. Odcinam to zdanie od siebie grubą kreską. Od dłuższego czasu staram się kontrolować, jaki wydźwięk mają moje myśli i słowa. Z lekką odrazą słucham jak koleżanka znów na coś narzeka, obgaduje innych, bo przecież znów jej jest źle. Nie wchodzę w dyskusję, bo przecież nie tędy droga. Już wiele razy doskonale zdałam sobie sprawę, że to jakimi ludźmi się otaczam ma ogromny wpływ na moje życie i postrzeganie świata. A wcale nie chcę oglądać go w czarnych barwach pesymisty. Życie jest piękne i kolorowe, jeżeli sami je takim uczynimy. I tego trzeba się trzymać 😉

    • Zgadzam się 🙂 Wszędzie słyszy się tyle o nieszczęściu, życie jest za krótkie żeby podążać tą drogą 🙂

  • Ja czasami nie potrzebuję, żeby ktoś mnie zaraził. Sama się zarażam od środka. 🙂

    • czasami tak jest, ale na szczęście można z tym walczyć 😉

  • Galantyka Blog

    Oj tak, staram się unikać takich ludzi. Jakoś demotywują mnie do pracy i blokują, ich ‚przygnębienie’ przechodzi na mnie. Na szczęście ostatnio takich ludzi spotykam sporadycznie bo bardzo zmieniło się ostatnio moje grono znajomych 🙂 Zapiszę sobie Twój link by Cię nie zgubić 😀
    Pozdrawiam,
    galantyka.blogspot.com

  • Tacy ludzie to zmora, chociaż często sami nie widzą, albo inaczej, nie dostrzegają swojego zachowania i jego skutków.

    • I to jest chyba w tym najgorsze, nie widzą problemu. Czasami nawet nie można im nic powiedzieć.

  • Kasia

    Szkoda, ze pesymistów jest wokół nas tal dużo, optymistów tak Malo. Ludzie uwielbiają podcinać skrzydła innym, zazdrościć a przy tym samemu nic nie zrobić tylko siedziec i marudzić. Omijajmy takie osoby, albo nie zwracajmy na nie uwagi idźmy do przodu realizując swoje plany i marzenia:-)

  • To prawda, że otoczenie na nas oddziaływuje i stajemy się tacy, jak ludzie, którymi się otaczamy. Dlatego warto otaczać się ludźmi pozytywnymi, szczęśliwymi, takimi, którzy odnoszą sukcesy.

  • nie znoszę smutasów, którzy negują moje decyzje i mówią, że „to nie ma sensu”… a co oni mogą o tym wiedzieć? już się przyzwyczaiłam do tego marudzenia, nie słucham go i idę do przodu. dobrze na tym wychodzę 🙂
    musimy się uodpornić na tych fatalnych pesymistów!

  • Staram się nie patrzeć na innych i nie słuchać narzekań. Zgadzam się z tym, że pesymizm zaraża. Warto czerpać szczęście z codzienności i nie zważać na ludzi, dla których szklanka jest zawsze do połowy pusta 😉

  • To prawda, pesymizm jest bardzo zaraźliwy i łatwo nim przesiąknąć. Moim sposobem na pesymizm jest praktyka wdzięczności. Uświadamiając sobie co mamy(i jak wiele mamy) o wiele łatwiej o optymistyczne nastawienie 🙂

    • Wdzięczność zdecydowanie buduje pozytywne nastawienie 🙂 Praktykuję i działa 🙂

  • Małgorzata Nowak

    to prawda – pesymizm jest zarazliwy jak ziewanie, ale otaczać się wyłącznie pozytywnymi ludźmi też się nie da 🙂

    • Pewnie, że nie 🙂 Trzeba znaleźć sobie swój sposób, żeby nie ulec zarażeniu 🙂

  • Mam a propos tego tematu takie jedno przemyślenie. Przez pewien okres mojego życia miałam wrażenie, że ludzie uważają wesołe osoby za głupsze. A ja byłam taka sobie właśnie wesoła, lubiłam się śmiać i wygadywać bzdury, które rozbawiały ludzi (nawet, jeśli śmieli się ze mnie, to było to spoko). I na dość długo wsiąknęłam w narzekanie i marudzenie, które niby miało sprawić, że ludzie będą mnie postrzegali jako mądrzejszą, no bo przecież widzę, co się dzieje i z czego tu być zadowolonym. Ciągle widzę co się dzieje. Ciągle problemy istnieją w moim życiu i w życiu bliskich mi osób. Jednak teraz wiem, że moje narzekanie nic a nic w tym nie pomoże. I nie sprawi, że będę mądrzejsza. A teraz to, co ja sama o sobie myślę, jest dla mnie dużo ważniejsze niż to, co myślą o mnie inni. Niesamowite jak człowiek dojrzewa. 🙂

    • Dokładnie, z perspektywy kilku lat można zauważyć jak zmieniło się nasze myślenie. Jak za to kiedyś bardziej narzekałam i marudziłam 🙂 Ludźmi bym się nie przejmowała – zawsze będą gadać bez względu na wszystko. Trzeba robić swoje i cieszyć się życiem 🙂

  • Jestem optymistką i całe szczęście wszyscy dookoła mnie również więc życie jest piękne 😉 pozdrawiam

  • Nie da się niestety pesemistów wyplenić ze swego otoczenia, bo tacy ludzie zawsze byli, są i będą. Sama do nich kiedyś należałam, ale gdzieś w pewnym momencie coś mi się w głowie przestawiło i zrozumiałam, że to nie tędy droga. Masz rację, trzeba dbać o odpowiednie nastewienie oraz o to, by się motywować do działania, to pomaga człowiekowi się uodpornić.

  • podobnie jak optymizm on też wpływa:)

  • Podzielę się w takim razie z Tobą uśmiechem. Bo nie lubię negatywnie zarażać.
    Dzięki za artykuł. Będę zaglądać częściej.