Pytanie, które uspokaja, godzi i pozytywnie nakręca

Zbyt często poddajemy się emocjom, które budzą się w nas pod wpływem chwili. Nie zastanawiamy się nad racją zdarzenia, informacji tylko wkręcamy się w wir negatywnych wibracji. Taki jest też efekt serwisów informacyjnych. Jednak jak sobie poradzić takimi myślami? Jest jedno pytanie, które może pomóc.

Na co dzień otaczają nas głównie negatywne informacje. Dużo mówi się o nieszczęściu, wojnach, rozgrywkach politycznych, a gdzie jest miejsce na pozytywne nastrajanie obywateli, dobre informacje? Gdzie mówi się o tym jak ważny jest uśmiech, wdzięczność – chyba tylko w książkach i na blogach. Nie oglądam żadnych wiadomości, ale chciałabym kiedyś włączyć serwis informacyjny i usłyszeć tylko dobre wieści.

Skoro otacza nas w większości ta zła energia do tego dochodzą nam sprawy codzienne to kiepski nastrój murowany. Zbyt wiele informacji, które do nas trafiają bierzemy do siebie. Analizujemy, martwimy się, dociekamy.

Jednak z każdymi emocjami, problemami możemy sobie poradzić. Oczywiste jest to, że z jednymi jest łatwiej z innymi trudniej. Każdy z nas też jest inny i potrzebuje więcej/mniej czasu, zaangażowania. Nie ma złotego środka, ale jest pytanie, które zdecydowanie łatwiej pomaga nam spojrzeć na codzienność.

 Pytanie, które uspokaja, godzi i pozytywnie nakręca

Pytanie, które odmienia codzienność:

Co mi to daje?

Odkrywcze, nieprawdaż? 😉

To pytanie uświadamia nam, że tak naprawdę nie mamy powodu do zmartwień. Otrzeźwia nasze myśli i podejście. Ono rzeczywiście zmieniło moje podejście do wielu spraw. Zdecydowanie mniej się denerwuje, przejmuje opinią innych, czy zamartwiam jakimiś nieważnymi sprawami. Kto jak kto, ale my kobietki to potrafimy analizować sprawy godzinami, a i tak później okazuje się, że nie było warto zaprzątać sobie tym głowy.

Kiedy nastrajają mnie negatywne myśli, albo mam z czymś problem to pytam siebie „co mi to daje?” I wtedy od razu dociera do mnie czy jest sens się w to zagłębiać, czy nie.

Czasami denerwujemy się jakąś wiadomością w tv, krzyczymy na dziecko, które wylało sok, wkurzamy się na siebie, bo nie dopilnowaliśmy terminu. Ale co to nam daje? Jest już po fakcie, nic nie możemy zrobić. Nakręcanie się, analizowanie tylko zepsuje nam humor i wpłynie na nasze zdrowie.

Mamy tendencję do zadręczania się rzeczami zupełnie od nas niezależnymi. Co ktoś powiedział, jak się rozwiąże dana sprawa, co by było gdyby… To z kolei daje nam sygnał lęku, agresji, a nawet niechęci do wybaczenia, zawzięcia, zemsty. Jedna myśl pociąga za sobą kolejną. To jak podejdziemy do naszej sprawy/problemu zależy tylko i wyłącznie od nas. Więc co mi to da?

Zdrowie

Ciągłe zamartwianie się i analizowanie w kółko spraw, które często nas bezpośrednio nie dotyczą, może odbić się na naszym zdrowiu. Jak ktoś jest w temacie to wie, że nerwy potrafią doprowadzić do poważnych chorób. Nerwy osłabiają układ odpornościowy. Jesteśmy narażeni na stres w pracy, w domu, w drodze i dokładamy sobie jeszcze przejmując się „głupotami.” Warto, więc zadbać o swoje myśli, nastawienie, chociażby z tego powodu – własne zdrowie.

Pytanie „co mi to daje” pewnie wydaje się Wam oczywiste, banalne, a może nawet głupie, ale dajcie mu szansę. Wiele razy dzięki niemu odpuściłam rozkminki życiowe, które mnie nie dotyczyły, kilka razy uchroniły przed kłótnią, czy kiepskim humorem. Pytanie pomaga przetrwać w ciężkich chwilach aby nie dołować się bardziej. Ono sprawia, że racjonalnie podchodzimy do pewnych zdarzeń, informacji i łatwiej rozwiązujemy problemy.

Jestem ciekawa jak Wy radzicie sobie z negatywnymi emocjami, problemami? Macie jakiś patent? 😉

 

  • Pytanie kluczowe 🙂 Czasem martwimy się rzeczami, które są zupełnie bezwartościowe. Ja w chwilach zwątpienia zastanawiam się, cz za pięć lat będę pamiętała dana sytuację – jeśli nie, to odpuszczam. Jeśli tak, to dogłębnie się nią zajmuje, by za kilka lat nie zarzucić sobie, że nie dałam z siebie wszystkiego.

    • Czytałam już gdzieś o takim sposobie jak Twój. Nie ważne jest w sumie jak, ważne jest, żeby działało 😉

  • Dokładnie tak! Ja zrezygnowałam w ogóle z telewizji. Kiedy chcę coś obejrzeć mam od tego internet. A moim drugim sposobem na radzenie sobie z negatywnymi emocjami jest nieprzejmowanie się rzeczami, na które nie mam wpływu. 🙂

    • Ja coś tam czasami obejrzę w tv, głównie to u mnie lecą bajki ostatnio 😉

  • W pełni się zgadzam 🙂 a ja już od jakiegoś czasu nie oglądam telewizji 😉 jeśli coś chcę obejrzeć to włączam internet 😉 a poza tym wolę przeczytać jakąś dobrą książkę 🙂

  • O tak! Zdecydowanie to jedno, proste pytanie pozwala odwrócić niektóre sytuacje i spojrzeć na nie zupełnie inaczej!:)

    • Czasami te sytuacje są absurdalne, a my niepotrzebnie sie wkręcamy 😉

  • dla zdrowia psychicznego proponuję przynajmniej raz na jakiś czas zaserwować sobie detoks mentalny, czyli po prostu nie włączać tv. Życie z miejsca staje się piękniejsze, naprawdę 🙂

  • Ostatnio żyję w dość sporym stresie i niestety mój organizm dał o sobie znać, że nie jest dobrze.

    Zacznę kurację tym pytaniem – mam nadzieję, że pomoże. 🙂

    • Jeśli już organizm sygnalizuje to koniecznie musisz zacząć odpuszczać. Mam nadzieję, że pytanie pomoże. Trzymam kciuki :*

  • Czasami, kiedy skumulują się złe emocje związane ze zbytnią intensyfikacją obowiązków, chęci czegoś zrobienia, dotarcia do jakiegoś punktu, zadaję sobie właśnie tego typu pytania, natychmiast pomagają określić właściwą hierarchię i nabrać dawkę spokoju. 🙂
    Bookendorfina

    • Właśnie o to chodzi, żeby otrzeźwić umysł i obrać dobrą drogę 😉

  • Rzeczywiście bardzo dobre pytanie. Przy tej okazji powiem, ze dużo zależy od naszych myśli. Od tego zaczyna się zmiana. Jakiś czas temu szukałem różnych mentalnych ćwiczeń a teraz odkrywam coraz częściej jak moje myśli krążą wokół dobrych, pozytywnych znaczeń. Cieszy mnie to bo zmiana zaczyna sie od sposobu myślenia a myślenie wpływa na działanie a działanie tworzy życie 🙂

    • Dokładnie tak, wszystko zaczyna się w głowie. Trzeba kontrolować myśli, żeby zmienić swoje życie. To ciężka praca, bo paskudy wracają, ale za to jesteśmy szczęśliwi 😉

  • Pisałam jakiś czas temu na podobny temat właśnie. Bardzo się zgadzam z Twoim punktem widzenia:) Jest taka fajna książka – jak przestać się martwić i zacząć żyć i ona bardzo fajnie o tym wszystkim mówi 🙂

    • Czytałam książkę i rzeczywiście bardzo daje do myślenia. Z każdej sytuacji jest wyjście 😉

  • Uważam, że masz całkowitą rację. Po co przejmować się czymś, co nam nic nie daje, na co nie mamy wpływu, co ogólnie jest jakąś abstrakcją. Co nam daje denerwowanie się na innych? Nic. Tyle, że się nerwicy możemy nabawić. Co nam daje zamartwianie się o zdrowie? Nic. I tak z tym nic nie możemy zrobić. Co nam daje roztrząsanie przeszłości na części pierwsze? Nic. I tak jej nie zmienimy. Popełniliśmy błędy, trzeba wyciągnąć z nich wnioski, a nie rozkładać wszystko na czynniki pierwsze 🙂

  • Oczywista oczywistość, która nam ucieka w pogodni za.. no właśnie za czym? Za idealnym życiem? Tekst w samo sedno trafia i bardzo fajnie, że mi przypomniałaś o tym, co w życiu najważniejsze 🙂

  • W większości przypadków udaje się z nimi uporać i nie pozwolić, by to one nade mną zapanowały. Gdzieś podświadomie, a może czasem właśnie nie, to mnie udaje się nad nimi panować i nie pozwalać, by zawładnęły moim nastrojem czy humorem. Czasem jednak przychodzi taki czas, kiedy wszystko się na siebie nakłada, problemy się mnożą, a stres staje się naszym codziennym kompanem. Wtedy trudno jest mi sobie z tym wszystkim poradzić i popadam w negatywne myśli i kręcenie się wkoło nich jak w tornadzie. Z biegiem czasu to mija, ale co złego to zasieje to czasami nie jest tak łatwo się z tym uporać. Często przez ten stres odbija się to na moim zdrowiu i psychice i jestem ciężkim przypadkiem do funkcjonowania. Na moje szczęście nad większością zwłaszcza głupot, które kiedyś mną rządziły udaje mi się teraz panować. Ale wymagało to dużo czasu i przeorganizowania myślenia. Żmudna robota, ale kiedy chce się coś zmienić to trzeba się z tym liczyć, że to nie będzie dotknięcie czarodziejskiej różdżki. A pytanie towarzyszy mi coraz częściej i sprawia, że od wielu spraw po prostu się odsuwam nie dając im ani chwili swojej uwagi – bo nie warto. 🙂

    • Te negatywne emocje, myśli niestety próbują wracać za każdym razem, kiedy chcemy się ich pozbyć. Tak jak napisałaś to żmudna praca, ale jeśli chce się coś zmienić w życiu to warto ją wykonać 😉

  • Stoicyzm <3

  • Bardzo mi odpowiada Twój punkt widzenia. Zacznę się od jutra stosować do Twojej rady 😉

    • Mam nadzieję, że sprawdzi się to pytanie u Ciebie tak samo jak u mnie 😉

  • Ja w zasadzie jestem optymistką, i to taką co przez różowe okulary patrzy 🙂 Ale wiadomo, i mnie problemy tego świata nie omijają. Tyle że ja nie pytam: Co mi to daje? ale: Co właściwie mnie to obchodzi? 🙂 Jeżeli obchodzi to biorę na klatę, jeżeli nie, to z uśmieszkiem omijam 🙂

  • Potrzebowałam takiego drogowskazu. Co prawda ciągle analizuję swoje zdrowie, ale to do niczego nie powadzi, a tylko do większego załamania. Muszę sobie szczerze opowiedzieć na pytanie, co daje mi zadręczanie się wynikami i szukanie odpowiedzi na własną rękę.

  • Daje do myślenia… Muszę koniecznie nauczyć się takiego myślenia 🙂

    • Koniecznie, szkoda czasu i zdrowia na bezsensowne martwienie się 😉

  • martwienie się nie zabierze jutrzejszego problemu, ale z pewnością dzisiejszy spokój 🙂

  • Ale fajny tekst 🙂 Nieraz siedzę i zamartwiam się jakimiś głupotami, a już najgorzej jest przed snem przez co nie mogę potem zasnąć i właśnie odbija się to na zdrowiu… Świetne jest to pytanie! Faktycznie „co mi to daje?”… Teraz będę sobie o nim myśleć jak będę mieć za dużo złych myśli 🙂

  • Beata Michielsen

    To naprawde daje do myslenia… By nie dopadly mnie negatywne emocji, zwiazany z czymkolwiek – informacje w telewizji, zdawanie relacji z mam przez telefon czy zwierzanie sie kolezanek z pracy – po prostu pozostaje przy wlasnym zdaniu. Ciezko bo ciezko, ale wlasnie odpowiedz na takie pytanie: co mi to daje, jest kluczem:) bo zazwyczaj nic. Moj maz tez czesto sie mnie pyta: Mozesz to zmienic? Masz na to wplyw? Pewnie nie, wiec skup sie na tym na czym masz:)

  • Marta Kluczna

    Wiele osób nie zdaje sobie do końca sprawy, jak wiele negatywnych emocji zle wpływa na nasze zdrowie. Przede wszystkim to psychiczne. Zamartwianie się jest wbijaniem sobie igieł we własne ciało i do niczego dobrego nie prowadzi. O wiele łatwiej jest wyłączyć telewizor i zamaiast negatywnych wiadomości posłuchać dobrej muzyki:)

  • Pytanie „co mi to daje” jest chyba równie ważne jak „co najgorszego może się stać” w momencie, gdy bijemy się z myślami albo bardzo się czymś stresujemy. 🙂

  • Justyna

    Ja już od dawna nie ulegam pokusie śledzenia bieżących wydarzeń w kraju, ekscytowania się rzeczami, na które nie mam wpływu. Pytanie „Co mi to daje” pozwoliło mi tez zrezygnować z kilku toksycznych znajomości

  • Ja staram się nie zamartwiać rzeczami, na które nie mam wpływu, ale na Szczycie mam ułatwione zadanie, bo mam tu taki swój mały świat, gdzie od większości niepotrzebnych spraw jestem i tak odcięta 🙂

  • Odkąd mieszkam w Norwegii i nie mam telewizora nie dołuję się 🙂 i jestem bardzo szczęśliwa 😀

  • A wiesz, często zadaję sobie to pytanie. Tylko zbyt często odpowiedź na nie mnie nie satysfakcjonuje ;/

    • Czemu? U mnie przeważnie okazuje się, że nie ma się czym martwić i lepiej odpuścić 🙂

  • Bardzo dobre pytanie! Natychmiast otrzeźwia myślenie, na chwilę stajemy obok sytuacji i patrzymy na nią z innej perspektywy. Staram się pilnować co wpada do mojej głowy, bo od tego zależy jakość mojego życia. Zadaję sobie podobne pytanie: Czy TO mi sprzyja, czy nie. Jeśli odpowiedź, brzmi NIE, tzn., że mam do czynienia z „trucizną”. Pozdrawiam 🙂

  • To ważne pytanie. Sama je stosuję od czasu do czasu. Często niepotrzebnie się czymś przejmujemy, a takie pytanie ucisza nasz potok myśli. Post poleciłam u siebie.