Moja przygoda z dietą bezglutenową – co, jak i dlaczego.

Nie planowałam żadnej diety, jest dobrze tak jak jest, a jednak i tak trafiłam na dietę bezglutenową. Nie wciągnęła mnie moda, nie czułam się źle po zjedzeniu pieczywa, ani nie miałam innych objawów wskazujących nietolerancje glutenu. Aż do pewnego okresu…

Moje rozważania nad wprowadzeniem diety bezglutenowej zaczęły wraz z problemami z tarczycą. Diagnoza endokrynologa: podostre zapalenie tarczycy i guzy, trochę mnie zszokowała. Zwłaszcza, że pół roku wcześniej robiłam badania i wszystko było w porządku. Jednak w tym okresie fizycznie czułam się fatalnie. Nieustępująca gorączka, senność, brak chęci na cokolwiek. Po otwarciu książki, zaraz spałam. Dopiero leki pomogły zwalczyć te objawy. Tylko co z guzami? Nastawiono mnie na operację, jeśli nie znikną wraz z zapaleniem. Słyszałam, że pewnej znajomej przy guzach na tarczycy pomogła dieta bezglutenowa. Lekarz mój miał obojętny stosunek – nie zaszkodzi, ale i może nie pomóc. Nie miałam nic do stracenia więc tak przeszłam na tą dietę.

Dieta bezglutenowa – co z gotowaniem?

Odstawiłam chleb, mąkę pszenną, makarony. Wszystko zamieniałam na bezglutenowe. Pieczywo jadłam chrupkie z mąki kukurydzianej, a na przekąski masę owoców, bo to właśnie z nimi było najgorzej. Do kawki zawsze coś dobrego, by się zjadło. Na początku nie miałam za dużo pomysłów, a kupne przekąski odstraszały przede wszystkim składem, później ceną. Z pomocą tutaj przyszedł internet, który jest kopalnią przepisów. Znalazłam nie tylko masę bezglutenowych, ale przede wszystkim zdrowych deserów. Polubiłam się z masłem orzechowym, kaszą jaglaną i bezsmakowym pieczywem.

Inne rzeczy gotowałam normalnie, zastępując tylko to, co dla siebie – bezglutenowym. Nie wiem skąd tyle opinii, że ciężko gotować dania bez pszenicy. W sklepach jest mnóstwo zamienników, internet kipi przepisami, a i na dobrą sprawę samemu można coś wymyślić.

Rezultaty

Guzy zniknęły. Nie wiem jaki wpływ na to miała moja dieta, a jaki leki, ale faktem jest, że ich nie ma. Po za tym ograniczyłam gluten, a robienie zdrowych przekąsek weszło mi w nawyk. Dieta bez pszenicy na pewno sprawiła, że miałam więcej energii, czułam się lżej (to pewnie przez ograniczenie kupnych słodkości) i zgubiłam 3 kg.

Moda

Sporo osób chcąc schudnąć, zaczyna stosować dietę bezglutenową. Eliminują ze swojej diety pszenicę i wybierają alternatywy, które często nie są wcale mniej kaloryczne. To samo dotyczy słodyczy, często przekąski bezglutenowe są dodatkowo słodzone, mają różne składy, bo po prostu ten smak trzeba czymś wydobyć. Często zamiast chudnąć, można przytyć, bo tu liczy się przede wszystkim zdrowy rozsądek, a nie moda. Odnośnie diety to uważam, że jej zastosowanie w kwestii odchudzania jest zbędne. Jest wiele innych możliwości, żeby zgubić zbędne kilogramy.

Oczywiście teraz jadam normalnie, tzn. nie wariuję tak, żeby całkowicie wyeliminować gluten. Po prostu ograniczam go. Staram się nie jeść zwykłego pieczywa, chociaż raz na jakiś czas zjem jakąś bagietkę, czy bułkę, gdy robię domowe burgery, albo skuszę się na kawałek ciasta. Wszystko w granicach jakie sobie wyznaczyłam i czuję się dobrze 🙂

To moje doświadczenia odnośnie diety bezglutenowej. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie i nie chcę, żeby ktoś uznał, że ograniczenie glutenu na 100 % zlikwiduje guzy tarczycy. Każdy organizm jest inny, tak jak każda choroba. Zawsze można spróbować, ale nie rezygnując z zaleceń lekarza.

Stosowaliście kiedyś dietę bezglutenową? A może musicie ze względu na alergie? Jakie są Wasze doświadczenia?