5 radości

Pomysł na post 5 radości pojawił się już jakiś czas temu, ale ciągle go przekładałam. Idea wpisów jest taka, że będą to luźne pogadanki o radościach minionego okresu. Co jakiś czas będę się dzielić tym co mnie uszczęśliwiło, co pokochałam w krótszym, bądź dłuższym okresie.

W ostatnim czasie sporo się dzieje. Święta Wielkanoce wbrew temu czy je lubimy czy nie są najważniejszymi świętami w roku. Okres ten mnie nastraja bardzo pozytywnie, zwłaszcza, że zawsze spędzony jest z rodziną. Zauważyłam, że wiosna, święta i porządki sprawiają, że wszyscy działają. Blogosfera jakoś mnie zasypała mnóstwem dobrych tekstów, na tablicy znajomych widzę, że zaczęły się już prace nad sobą, nad ciałem. Przecież sezon bikini już wkrótce 😉

U mnie też aktywnie, przecież ten rok przebiega pod słowem rozwój. Tak więc wróciłam do angielskiego, to wszystko dzięki książce „Pollyanna”, którą udało mi się przeczytać w oryginale ze słownikiem, do tego jestem w trakcje kursu internetowego i ogarniam codzienność z dwulatką. Jest co robić, ale aktywność nakręca.

#1 Tydzień bez komputera

Pod koniec marca musiałam na ponad tydzień obejść się bez komputera. Trzeba było go w końcu porządnie wyczyścić i naprawić taśmy matrycowe. Ta perspektywa trochę mnie przerażała, bo 2-3 dni nie robiły by mi różnicy, ale 8 już tak. Jednak, jak to mówią: nie taki diabeł straszny jak go malują 😉 I tak też było. Czas został wykorzystany w 100%. Sporo notowałam na kartkach, spacerowałam, czytałam i myślałam co dalej z tym blogiem. A moje oczy porządnie odpoczęły od komputera, chyba potrzebuje jakiś kropli nawilżających, możecie coś polecić?

Takie oderwanie się na „chwile” bardzo pomaga w działaniu. Czasami potrzeba świeżego spojrzenia na pracę, swój czas, ustalić priorytety i po prostu poznać kiedy można trochę wyluzować. Takie chwile off trzeba pielęgnować. Teraz prawie ciągle jesteśmy w sieci i nawet nie kontrolujemy tego ile razy scrolowaliśmy IG, tablicę znajomych, a tak naprawdę ucieka nam masę czasu, który można spożytkować dużo ciekawiej. Tak więc równowaga przede wszystkim  🙂

#2 Mini ogródek

W ramach 7 rzeczy, które postanowiłam zrobić wiosną, było posadzenie ziół. Tak więc już mały ogródek czeka na parapecie. Mam nadzieję, że coś się z tego wykluje. To moje pierwsze sadzenie ziółek, więc niecierpliwością doglądam czy coś już tam wyrasta. Posadziłam bazylie, melisę i lubczyk.

Szczerze mówiąc nigdy nie lubiłam bawić się w ziemi, jakoś mnie nie ciągnie do prac ogrodowych. Domowy mini ogródek to jednak coś innego. Sadzicie ziółka na wiosnę?  🙂

5 radosci

#3 Książki

Przez brak komputera nadrobiłam trochę zaległości. Ostatnio przeczytałam bardzo ciekawą książkę „Intryguj. Przyciągnij uwagę i zdobywaj klientów” S. Horn. Bardzo ciekawe wskazówki w jaki sposób pisać, aby zachęcić do interakcji, jak przyciągnąć i skupić na sobie uwagę. W dużej mierze autorka nawiązuje do przemówień, ale to można wykorzystać także w innych kierunkach. Przykuwanie uwagi innych sprawia, że więcej osób lgnie do nas. Ciekawie napisana pozycja z ćwiczeniami jak budować relacje, niekoniecznie biznesowe.

Wróciłam też do książki, którą czytałam jakiś czas temu „Prostota” Ben Hybells. Zawsze wracam do pozycji, które bardzo mnie motywują, albo pokazują kierunek, który mi odpowiada. Autor pisze w dużej mierze jak żyć w prostocie, jak nie komplikować sobie życia. Ciekawa pozycja dla zabieganych i zbyt zajętych osób 😉

Udało mi się ostatnio też skończyć książkę „Pollyanna” Eleanor H. Porter w wersji oryginalne. Muszę Wam przyznać, że na początku łatwo nie było, ale z każdą kartką szło mi coraz lepiej. To też z racji mojego zaniedbania językowego. Książka dała mi też takiego kopa motywacyjnego do nauki języka. W dniach 10-17 kwietnia, możecie kupić książki ze słownikiem z 10% rabatem, w wszystkim pisałam w poście o czytaniu po angielsku.

5 radosci

#4 Fit słodkości

Ostatnio domowe fit słodkości mnie zachwycają. Kulki mocy, batony owsiane, domowa princessa, kinder schoko bons. Było już tego wiele i mam ochotę na więcej. Instagram w tej dziedzinie jest bezbłędny. Z racji, że jestem łasuchem i staram się ograniczać kupne przekąski takie domowe wersje są dla mnie idealne. Może macie jakieś sprawdzone przepisy, które mogę przetestować? Lubicie takie przekąski, czy sięgacie tylko po te gotowe? 🙂

#5 drugie urodziny bloga

9 kwietnia minęły dwa lata od czasu pojawienia się pierwszego postu na tym blogu. Jak ten czas przeleciał niesamowicie szybko. Najpierw narodziny Oli, później założenie bloga… Pewnie, że raz było lepiej, raz gorzej, ale cieszę się, że nadal tu jestem i mogę być aktywną częścią blogosfery.  Dziękuje też Wam za to, że jesteście i za Wasze wiadomości ♥

I to by było tyle na dzisiaj. 5 radości minionego okresu. Odkładałam ten post zbyt długo aż w końcu udało mi się go zamieścić 😉

Jakie są Wasze ostatnie radości? Pamiętacie? Może też o nich napiszecie? 😉