4 mity pozytywnego myślenia

Psychologia pozytywna potrafi zgubić, a zakładając na nos różowe okulary i poruszając się tylko w nich można dostać pstryczka w nos. I tak piszę Wam to ja – pasjonatka psychologii pozytywnej, bo mity pozytywnego myślenia istnieją.

Przez zmianę w myśleniu nie da się zmienić świata. Jedynie można zmienić siebie i zauważyć jak zmienia się wszystko dookoła.

Pozytywne myślenie może po prostu nie „działać.” Brzmi to śmiesznie, ale kiedy mamy zbyt wygórowane oczekiwania, a sami „tylko” myślimy to raczej się one nie spełnią. Nikt też z dnia na dzień nie pozbywa się utartych przyzwyczajeń, nawyków. Do tego potrzebny jest czas, a brak efektów niestety zniechęca do działania.

Optymistom żyje się łatwiej, a może nawet i dłużej, więc na pewno pozytywne myślenie wpływa na nasze życie. Jednak trzeba umieć rozgraniczyć to, co rzeczywiście jest dobre i co nas uszczęśliwi. Wpadając w wir można się zawieść, bo przecież nie tylko wszystko to, co pozytywne jest potrzebne i samo myślenie oczywiście nie zdziała cudów.

4 mity pozytywnego myslenia

4 mity pozytywnego myślenia

Pozytywne myślenie ponad wszystko

Patrzenie na świat przez różowe okulary pomaga w życiu, ale czy zawsze się sprawdza? No niekoniecznie – tym bardziej w wspieraniu innych ludzi. Warto wspierać słowem bliskich w trudnych sytuacjach, ale „nie martw się, będzie dobrze” kiedy komuś wali się cały świat raczej nie pomoże, a pozytywny wydźwięk może tylko zdołować. W niektórych sytuacjach lepiej wspierać obecnością, pomocną dłonią niż nakręcać pozytywny mechanizm. Reakcja bliskiej osoby może być wręcz odwrotna do naszych oczekiwań.

Pozytywne myślenie = sukces

Samo myślenie w sposób pozytywny nie zmieni stanu naszego konta, ani nie osiągniemy nagle sukcesu zawodowego. Ludzie często myślą, że jak zmienią sposób myślenia to sukces się pojawi. Wierzą w prawo przyciągania, ale nie dają nic od siebie. Tu rozczaruję: bez ciężkiej pracy i poświęcenia raczej nic z tego nie będzie.

Pozytywne podejście do życia może pomóc w osiągnięciu sukcesu, bogactwie. Jednak jest ono takim motorem do działania. Pomaga w lepszej organizacji czasu, motywacji, chęci, nawiązywania kontaktów i to wszystko buduje dalsze sukcesy. Czuje się po prostu inną energię do pracy. To jest dobre na wystartowanie, tylko oczywiście nie wystarczy, bo ważne jest zaangażowanie i działanie. Takie połączenie rzeczywiście może skutkować sukcesem, ale to tylko w parze 😉

Negatywne myśli są złe

W pozytywnym myśleniu chodzi o to, żeby wykorzenić pesymistyczne podejście i otworzyć się na możliwości jakie daje nam świat. Tylko, że negatywne myśli nie zawsze są złe. Teraz pewnie pomyślicie „co ona wypisuje? jak negatywne myśli mogą być dobre.” Czasami mają one swoje „racje.” Słuchanie siebie i swojego organizmu to podstawa życia w harmonii. Tylko kiedy jemy już 5 pączka z kolei i przychodzą myśli „to niezdrowo, będziesz gruby/gruba.” To jest jakiś sygnał dla nas. Zamiast coś z tym zrobić ignorujemy go i tłumaczymy, że „raz nie zawsze, nie będę się tym przejmować.” Złą myśl olewamy. Może przykład trochę na wyrost, ale chodzi o to, że czasami można wyciągnąć coś dla siebie z tych podpowiedzi. Nie wszystko, co ma negatywny wydźwięk od razu jest be i trzeba z tym walczyć.

Pozytywne myślenie leczy

Nie ma co ukrywać, że sporo chorób w ostatnich latach jest spowodowane właśnie przewlekłym stresem. Optymistom jest łatwiej, bo rzadko przejmują się nic nieznaczącymi sprawami i szybciej przychodzi im rozwiązywanie problemów. Dlatego też podobno żyją dłużej.

Nastawienie w chorobie jest bardzo ważne. Jednak pozytywne myślenie nie zwalnia ludzi z leczenia. Często żyjąc chwilą myśli się „jakoś to będzie, dam radę,” ale bez badań, bez lekarstw, a czasem i potrzebnych operacji się po prostu nie da. Głupotą jest myślenie, że słowa „wszystko będzie dobrze” same nas uzdrowią. Do tego trzeba znacznie więcej.

Pozytywne myślenie na pewno wspiera w wale z chorobą, ale ono jej nie zlikwiduje. Może na jakiś czas zagłuszy symptomy, bo nie będziemy zwracać na nie uwagi, ale myślenie nie leczy.

Może i te 4 mity pozytywnego myślenia wydaja się oczywiste, ale niestety sporo z nas jeszcze w nie wierzy. Zamiast przyjąć daną sytuację i rozprawić się z nią chowamy pod przykrywką uśmiechu i „będzie ok.” Nie zawsze tak jest. Czasami trzeba czegoś więcej, dlatego nie można polegać tylko na odwracaniu myśli.

Jak radzicie sobie z pozytywnym myśleniem? Wpadacie w wir czy znacie swój umiar?