Czy rzeczywiście optymiści żyją dłużej ?

Czy wiedzieliście, że 2/3 Polaków uważa się za szczęśliwych?

Czy wiedzieliście, że młodzi Polacy to podobno optymiści? *

A Wy jak uważacie, szklanka jest zawsze do połowy pełna, czy do połowy pusta? Mówi się, że optymiści żyją dłużej, ale czy rzeczywiście nastawienie może mieć wpływ na nasze zdrowie.

Kim jest optymista?

Optymista to ktoś, kto w każdej sytuacji potrafi dostrzec pozytywne aspekty, a w przypadku zmagania się z problemem zawsze widzi rozwiązanie. On nie tylko duma nad pięknem świata, ale działa w pozytywny sposób. Osoba z różowymi okularami na nosie dużo zdrowiej podchodzi do życia, ale też łatwiej zmienia nawyki. Przez co częściej uprawia sport, zdrowiej się odżywia. Optymizm podobno pobudza do kreatywnego i ciekawszego życia, ale czy do zdrowszego też?

Nie łatwo być optymistą kiedy na każdym kroku bombardują nas negatywnymi emocjami czy wydarzeniami. Dlatego sami musimy zadbać o to z kim przebywamy, weryfikować to co oglądamy i gdzie chodzimy. Ucinanie toksycznych znajomości choć bywa ciężkie daje efekty, bo takie relacje tylko ciągną w dół. Podobno jesteśmy wypadkową pięciu osób, z którymi przebywamy (Jim Rohn)więc warto zadbać o swoje towarzystwo. Ktoś widział kiedyś tylko radosne wiadomości? Chętnie bym się na takie przerzuciła – niestety w TV tylko same przytłaczające newsy. Gdzie się nie obejrzymy złość, tragedia, narzekanie. Tak, tak, wiem, że idealne życie nie istnieje i przykre sytuacje zdarzają się każdemu, ale nie trzeba tego słuchać na każdym kroku.

Podobno optymistą trzeba się urodzić. Podobno, bo wiem z doświadczenia, że  można zmienić swoje podejście do życia. Czasami wystarczy ograniczyć marudzenie, zatrzymać kłótnie, częściej się uśmiechać, szukać zawsze dobrej strony i być wdzięcznym. Można wyrobić sobie pozytywny nawyk. Oczywiście nie jest to łatwe, bo w przypływie emocji ciężko się nad nimi panuje, ale da się. Wymaga to trochę samokontroli, która na pewno zaowocuje.

Czy optymisci zyja dluzej

Optymiści żyją dłużej

Nic więc dziwnego, że krąży przekonanie o dłuższym życiu optymistów – coś w tym musi być. Skoro łatwiej radzą sobie z problemami, szybko znajdują rozwiązania i zawsze widzą dobrą stronę sytuacji. Sęk tkwi w tym, że po prostu optymiści nie przejmują się błahymi sprawami, na które często i tak nie mamy wpływu. Nie analizują przeszłości, która już i tak nie wróci. Oni przez to są po prostu mniej podatni na stres, który ostatnio często powiązany jest z chorobami, nie tylko serca. Coraz więcej słyszy się o tym jak negatywne skutki może nieść ze sobą przewlekły stres. Odbija się on w dużej mierze na zdrowiu psychicznym, ale też jego skutki mogą wystąpić w postaci bólu głowy, kręgosłupa, a nawet chorób cukrzycy, czy miażdżycy. Dlatego stawianie na luz i patrzenie przez różowe okulary może pomóc w kondycji zdrowotnej przez co wydłużyć lata życia.

Optymistyczne podejście do życia może również pomóc w przypadku choroby. Zmaganie się z jakąkolwiek choroba jest ciężkie, a zwłaszcza już z taką długą i bolesną. To takie smutne porównanie, tylko właśnie komu łatwiej będzie się z nią zmierzyć? Optymiście, który dostrzega poprawę, ma wolę walki i chce, czy pesymiście, który zazwyczaj traci jakąkolwiek nadzieję i sens? W chorobie wiadomo, że bardzo ważne jest nastawienie. Wszystko co kręci się w okół optymizmu pomaga: wdzięczność, uśmiech, chęć działania. Chociaż o to ciężko to osoby z pozytywnym nastawieniem po prostu nie dopuszczają do siebie innych myśli.

Optymizm potrafi wpłynąć na nasze zdrowie fizyczne. Zdrowie jest cenne dlatego myślę, że warto odpuścić, wyrzuć z głowy żal, urazę, złość i mieć czystą pełną dobrej energii wolę życia. Zaprzestanie analizowania wszystkiego co było, gdybania tylko po prostu wzięcia życia jakie jest tu i teraz. Optymizm otwiera na okoliczności. Dzięki takiemu podejściu łatwiej nawiązuje się kontakty z innymi, dobiera przyjaciół, pokonuje swoją strefę komfortu, czy nawet zmienia pracę. Przez to życie bywa ciekawsze.

Optymiści przeważnie robią to co kochają i wkładają w swoją pracę dużo serca. Tak to już jest kiedy patrzy się przez różowe okulary. To sprawia, że żyje im się przyjemniej. Chętniej dokonujemy zmian i łaskawiej spoglądają na codzienność, która czasami nie jest kolorowa. To takie zamknięte koło. Przyjemne życie ogranicza stres, a ograniczanie stresów powoduje szczęśliwsze życie. Proste?

A jak Wy uważacie jesteście optymistami, realistami czy kompletnymi pesymistami?

*Wg. profesora Zimbardo

  • Zdecydowanie jestem optymistką! To naprawdę pomaga!

  • Jestem chyba czymś po środku pomiędzy pesymistą a realistą. I w dużej mierze zależy to od dnia i od tego, co się działo rano. Trudno mi się przestawić na mega pozytywne myślenie i to jeszcze takie produktywne, gdyż w domu mam toksyczną atmosferę i czasami po prostu trzeba zaakceptować ten stan rzeczy.

    • Czasami ciężko wydobyć coś pozytywnego z codzienności, ale małe rzeczy mogą ją umilić 😉

  • Megly

    Ja obecnie łapię się na tym, że jestem w coraz większe mierze optymistką. A bierze się to z tego, że staram się żyć teraźniejszością. Zdecydowanie lepiej się tak funkcjonuje i łatwiej cieszyć się z drobiazgów, małych rzeczy, a tym samym radośnie i pozytywnie patrzeć w przyszłość, bo nie jest ona już jakąś złowrogą niewiadomą czy nazbyt wyczekiwanym odległym planem.
    Oby optymistów było jak najwięcej, bo tak lepiej się żyje.
    Pozdrowionka 🙂

    • Radość z małych rzeczy, wdzięczność, życie tym co jest tu i teraz zdecydowanie sprzyja poczuciu szczęścia 😉 Wśród takich ludzi przyjemniej płynie czas 😉

  • Gdy mam przypływ dobrej energii, to tak jak piszesz, mam moc do działania, by robić to co lubię i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać, ale czasem w trakcie pojawi się osoba podcinająca skrzydła lub za bardzo analizuję i już jestem pesymistką. 😀 Realistką również – w organizacji życia i podróży, równoważąc spontan. Myślę, że jestem składową tych trzech cech. 🙂 A Ty?

    • Skłaniam się w stronę optymizmu i ciągle nad tym pracuję. Zawsze byłam realistką, ale wole patrzeć przez różowe okulary;)

  • Ja jestem raczej realistką, bo optymistką nie jestem na pewno, no i do totalnych pesymistów również się nie zaliczam 🙂 Dużo też zależy od dnia i tego jak wszystko się układa. Chociaż mimo wszystko staram się nie popadać w przesadny pesymizm nawet jak mi coś się nie udaje 🙂

  • Anita

    serio Polacy tacy optymiści? A skąd te statystyki?

    • Jeden z profesorów, Zimbardo, stwierdził tak na podstawie przeprowadzonych badań 🙂

  • Ja zdecydowanie jestem optymistką 🙂

  • Różnie bywa u mnie – są momenty, kiedy mam przypływ pozytywnej energii, wena jest i widzę, że podążam w dobrym kierunku. Jednak są takie też dni, gdzie pozytywne nastawienie chowa się i na przód wysuwa się marudzenie, brak siły, niezadowolenie. Moja siostra często mawiała, że jestem zmienna jak kalejdoskop 🙂

    • Czasami mamy takie gorsze dni, ale grunt to ogólnie patrzeć pozytywnie 🙂

  • Dobra wiadomość jest taka, że optymistą można się stać. 🙂 Czyli nic straconego nawet dla najbardziej ponurych osób 😉

  • Chyba jesteśmy kimś pomiędzy 😛 Generalnie to wydaje nam się, że jesteśmy większymi optymistkami niż kiedyś więc jest progres 😛

  • Zawsze byłam optymistką, ale z wiekiem mój optymizm maleje. Niestety 😉

  • Ja jestem typową optymistką, chociaż trochę realizmu by się czasem przydało 😉

  • Coś ciężko mi uwierzyć, że tak wiele Polaków uważa się za szczęśliwych 🙂
    Ja jestem raczej realistką. Czasem mam wzloty do optymistki, innym razem spadki do pesymistki, jednak najbliżej mi do realistki 🙂

    • Mi też ciężko było w to uwierzyć. Właśnie sporo osób tam ma, że waha się po między 😉

    • Andżelika

      Też nie chce mi się wierzyć 🙂

  • Ze mnie to zdecydowanie optymistka, idealistka i kobieta wierząca w ludzi 😀 Po tyłku zdarza się dostać, kłopotów czasem całe mnóstwo, ale nie ma wyjścia – życie jest tak skomplikowane, że uśmiech zawsze w cenie i pomaga przetrwać te gorsze chwile 😀

    • No niestety często zawodzą Ci, po których najmniej się spodziewamy. Grunt to iść dalej i umieć sobie z tym poradzić. 😉

  • Wydaje mi się, że kiedyś byłam strasznym pesymistą. Dziś najbliżej mi do realisty, ale uczę się cały czas optymizmu. Bardzo pomaga mi w tym mój mąż , który chyba urodził się z uśmiechem na ustach i zdaniem „to da się zrobić, wszystko będzie dobrze”. 🙂

    Taka pozytywna osoba w otoczeniu naprawdę potrafi zmienić nasza perspektywę spoglądania na świat. 🙂

    • Taki mąż to skarb! Taka wspierająca i pozytywnie patrząca osoba potrafi dużo zmienić w naszym postrzeganiu codzienności 😉
      Właśnie czytałam Twój tekst o pamiętnikach i jak tak wróciłam do tamtych czasów to ja kiedyś też byłam w dużej mierze pesymistką. Na szczęście zmieniłam to 😉

  • Oj zdecydowanie optymistka ze mnie… chyba najważniejsze żeby nie doszukiwać się najgorszego, nie dopisywać czarnych scenariuszy i nie przejmować się tak wszystkim. Nie wiem jak to jest ale jako jedyna osoba w rodzinie zawsze umniejszam złe rzeczy, puki zła informacja się nie potwierdzi zawsze myślę, że będzie ok… i chyba się z tym urodziłam. Nawet jak ostatnio wykryto u mnie dość poważną chorobę to nie martwiłam się tym że może stać mi się coś poważnego…. tylko że muszę spędzić trochę czasu w szpitalu (a miałam inne plany) i że mogę mieć bliznę po operacji. Wszyscy bali się najgorszej diagnozy, a mnie nawet przez myśl to nie przechodziło… i miałam rację… tydzień po poważnej operacji szalałam już z dzieckiem po lesie 🙂

  • tak, jestem optymistką, choć musiałam też nauczyć się być realistką. do pesymistów mi bardzo wiele brakuje i nienawidzę przebywać z nimi w jednym miejscu. są jak wampiry emocjonalne, które wysysają ze mnie wszelkie pokłady mojej energii. niestety mam kilka takich osób w swoim otoczeniu zarówno dalszym, jak i bliskim, ale uciekam kiedy tylko mogę 😛

  • Moim zdaniem warto być optymistą, stawiać sobie cele i realizować je. Z pełną pasją i uśmiechem 🙂

  • Pingback: 4 mity pozytywnego myślenia - makehappylife.pl blog()