Dziękuję to wciąż takie rzadkie słowo

Jestem trochę zdziwiona tym jak mało dziękujemy sobie nawzajem. Ostatnio przebywając na placu zabaw, w sklepie, na mieście zauważyłam, że większość ludzi w ogóle nie mówi „dziękuję.”

Wdzięczność to stan kiedy potrafimy docenić to, co mamy. Jesteśmy wstanie zaakceptować to, co nas spotyka i zwalczać trudy. W codzienności potrafimy być wdzięczni za całokształt, ale dlaczego ciągle tak rzadko dziękujemy innym? Czy to naprawdę takie trudne?

 

Dziękuję to wciąż takie rzadkie słowo

W dzieciństwie uczono nas, trzech bardzo ważnych słów: „dziękuję, przepraszam i proszę.” Do dzisiaj pamiętam „a magiczne słówko to gdzie?” Wychowanie ma duży wpływ na to, jak się zachowujemy w życiu dorosłym, jaki mamy szacunek do innych, do pracy i czy jesteśmy wdzięczni. Zawsze miałam słowo „proszę” za to najtrudniejsze, bo przecież ciężko przychodzi prosić kogoś o pomoc. Zazwyczaj chcemy poradzić sobie sami i próbujmy samodzielnie wykonywać swoją pracę. Większość osób też wstydzi się prosić o pomoc. Ostatnio zauważyłam, że jest inaczej i to „dziękuję” bywa najrzadziej używanym słowem. Całkowicie nie rozumiem dlaczego, może ktoś z Was wie dlaczego?

Dziękowanie komuś za jego pracę, życzliwość, otwartość wydaje się być czymś naturalnym. W rzeczywistości bywa z tym różnie i  mam wrażenie, że większość z nas ostatnio wszystko przyjmuje za pewnik. Jeśli ktoś ma jakieś zobowiązania to musi to zrobić i tyle. Mama ma obowiązek wyprasować, bo to przecież mama i zajmuje się domem. Pani w sklepie musi być miła, pokazać, wytłumaczyć, bo przecież za to dostaje wypłatę. Tak samo taksówkarz, dostaje swoją zapłatę za trasę. Więc po, co im jeszcze za to dziękować? Skoro komuś płacimy, albo coś należy do czyiś obowiązków to wychodzimy z założenia, że nie trzeba już podziękować, serio?

Właśnie to jedno, małe słowo może zmienić całkowicie daną sytuację.

Dajmy na to, że ktoś ma kiepski dzień, nic mu nie idzie, został zjechany przez szefa i wychodząc z pracy złapał go deszcz. Mimo tego, wyciąga pomocną dłoń przy wprowadzeniu wózka do autobusu, podaniu koszyka w markecie czy przygotowaniu posiłku w domu.  Czasem wystarczy tak niewiele, wystarczy drobne „dziękuję” i trochę życzliwości. Można poprawić komuś samopoczucie, dać do zrozumienia, że jest dla nas ważny, a my doceniamy jego pracę.

dziekuje-rzadkie-slowo

Dziękuję nic nie kosztuje

Słowo „dziękuję” ma w sobie coś z magii i nie kosztuje złamanego grosza. Zauważcie jak wiele można zdziałać posługując się nim. Od razu sprawia, że kogoś humor staje się lepszy, dodaje otuchy, a nawet buduje więzi między ludźmi. Dziękuję otwiera na możliwości, ale też pozwala przychylniej patrzeć na ludzi. Nie znam osoby, która przedawkowałaby dziękowanie – chyba się nie da. Wyrażając wdzięczność do innych można budować pozytywne wibracje, a mimo wszystko w ostatnich czasach to takie rzadkie słowo.

Lubimy być nagradzani, potrzebni i czuć, że nasza praca jest doceniana. Dlaczego więc nie dajemy tego poczucia innym? Nawet, kiedy grę wchodzą obowiązki domowe i nasza codzienność. Nie wspieramy tych, co zajmują się gospodarstwem domowym. Wdzięczność sprawia, że chce się bardziej, lepiej, czuje się potrzebę z wykonywanych zajęć. To nakręca i motywuje do dalszej pracy. Wszystko dookoła tak na prawdę może nas budować, albo dołować i tylko od nas zależy jak zachowamy się w danej sytuacji.  To wydaje się takie naturalne i oczywiste.

Jednak „dziękuję” przy porannej kawie sprawia, że smakuje ona inaczej, pojawia się uśmiech i pozytywne wibracje. Czy nie przyjemniej się żyje, pracuje, funkcjonuje, działa kiedy nie są rzucane tylko wymagania, kiedy jest doceniane to, co robimy?

Jasne, że przyjemniej. Ale czy Wy doceniacie innych? Dla mnie to wszystko gra w dwie strony, bo przecież życie nie polega na braniu, a przede wszystkim na dawaniu. Kiedy jesteśmy otwarci, dziękujemy, doceniamy to wszystko do nas wróci. Wiadomo, że nie można tak uogólniać, bo są wyjątki. Osoby zgorzkniałe, zawistne i patrzące zawsze z góry nie podziękują. Oczekiwania są zbędne, wystarczy po prostu doceniać innych i dziękować.

To wszystko ostatnio niebezpiecznie pędzi nie w tę stronę. Nie ma czasu na odwzajemnienie uśmiechu, trochę życzliwości i zwykłego dziękuję. Dla mnie to smutne, bo w trudnych czasach kiedy powinniśmy się wspierać i dodawać sobie otuchy, jest wręcz przeciwnie. Każdy jest zabiegany, ciężko pracuje, ale czy warto jeszcze dokładać sobie nawzajem? Dlaczego dziękuję tak trudno przechodzi nam przez gardło?

  • Dziękuję to piękne słowo, ale nie każdy potrafi z niego korzystać. Często jest puste, ponieważ nie stoi za nim faktyczna wdzięczność, a szkoda. Powinniśmy uczyć się również wdzięczności 🙂

  • Natalie

    ładnie napisane. szkoda, że takie drobne uprzejmości zanikają, mają swój niepodważalny urok

  • A ja sobie myślę, że inna rzeczą która jest również bardzo trudna, to przyjmowanie komplementów od innych osób. Zawsze mamy taka dziwną tendencję do umiejszania samych siebie.

    • Dokładnie, a wystarczy uśmiech i zwykłe dziękuję 🙂

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Ja jestem tak nauczona, że zawsze korzystam ze słów typu dziękuję, przepraszam, proszę jakoś to lepiej brzmi niż takie oschłe masz ciasto to lepiej proszę ciasto 😉

  • Pracując z klientem na co dzień spotykam się z brakiem zwykłego, nic nie kosztującego „dziękuję”. Proste słowo, a niektórzy nie potrafią z niego korzystać. A szkoda.

  • W pierwszej chwili chciałem napisać, że trzeba się przyjrzeć temu jak rodzice wychowują teraz swoje dzieci. Tak jak zauważyłaś, ja też pamiętam z dzieciństwa, że oczekiwano ode mnie właśnie tych „magicznych słówek”. Teraz nie widzę tego u innych. Widzę za to uczenie dzieci, że im się należy.

    Pewnie coś w tym jest, ale zaraz sobie przypomniałem setki sytuacji chociażby z osiedlowego spożywczaka, gdzie starsi ludzie rozpychają się koszykami i od razu rzucają obelgami na inne osoby, które stoją w przejściu zamiast zwyczajnie powiedziec „przepraszam” i przejść. Tak samo odpowiadanie na „dzień dobry”, czyli klasyk 🙂 Ile razy zdarza mi się spotkać kogoś na klatce schodowej i rzucić „dzień dobry” w przestrzeń, bo ktoś patrzy na mnie jak na kretyna.

    Świata nie zbawimy, można tylko zadbać o swoje zachowanie i o zachowanie swojego najbliższego otoczenia.

    Dzięki!

    • Dobrze, że każdy z nas ma wpływ na to jak wygląda jego życie. 🙂

  • Ogólnie się zgadzam, chociaż znam osobę, która za wszystko dziękuje i za wszystko przeprasza. W takim stopniu to bywa irytujące. ” – Przepraszam, że ci przeszkadzam. – Nie, nie przeszkadzasz. – Ale naprawdę, przepraszam, że zawracam głowę…” Wszystko z umiarem, chociaż chyba lepiej przesadzać w tę stronę 😉

    • Z tym nachalnym przepraszaniem to jest chyba tak, że ludzie mają albo niską samoocenę, albo udają. Takie przepraszanie w kółko traci w końcu swoją moc 😉

  • Megly

    To zależy u kogo „dziękuję” jest rzadkim słowem.
    Na szczęście jest coraz większa ilość osób, która tę wdzięczność propaguje. To właśnie wdzięczność daje dużo pozytywnej energii, siły, wiary.
    Moim zdaniem i tak ludzie są już w tej kwestii bardziej uświadomieni – na szczęście.
    Obyśmy coraz częściej mówili „dziękuję”. Niby jedno słowo, a wielką ma moc.
    Pozdrowionka 🙂

    • Właśnie propagowanie go może sprawić, że wejdzie w krew większości. Nie da się ukryć to słowo wywołuje same pozytywne wibracje 😉

  • Zupełnie nie wiem, czemu „dziękuję” komuś trudno przechodzi przez gardło, bo przecież to słowo ma magiczny wpływ zarówno na nas, jak i na innych. Od razu wszystko maluje się w innych barwach 🙂 Dziękuję za ten tekst!

  • Trudne jak nie nawet bardzo trudne słowo. Z drugiej strony są sytuacje, kiedy człowieka nawet nie pomyśli, że to słowo może dać efekt.

  • Masz rację. Brak takich prostych, ludzkich odruchów jest w dzisiejszym świecie bardzo zauważalny. I choć to proste rzeczy to jednak tak trudno jest nam być z nimi za pan brat tak na co dzień. Chyba jednak zbyt często wymagamy takich prostych gestów od innych ludzi, a nie zwracamy uwagi czy my sami się do nich stosujemy. Mówienie słów dziękuję, dzień dobry, proszę to dla mnie kwestia mimowolna. I choć zauważam, że wielu ludzi w moim otoczeniu ich nie stosuje to sama z nich chętnie korzystam. 🙂

    • Trzeba iść na przekór, może komuś zrobi się głupio 🙂

  • Dla mnie niedoścignionym wzorem jest mąż. On jakoś ma to we krwi. Nie chodzi o to, że jestem niewychowana i że nie dziękuję. Dziękuję, ale odruchowo, bo tak własnie mnie wychowano. Ale on to robi jakoś tak bardziej od serca i to jest też wyższy level dziękowania, jego dziękuję chyba innym bardziej rozświetla dzień.

    • To prawda są takie osoby, które jakby to ująć mają dar dziękowania. Też znam kogoś takiego 🙂

  • Andrzej

    jeszcze do niedawna sam byłem takim „niewychowanym gburem”, teraz trochę się to zmieniło – mam nadzieję, za sprawą mojej pracy, w której panuje obecnie zajebista atmosfera i każdy nawet dla jaj zachowuje się przesadnie dobrze:P to jest fajne, aczkolwiek dla kogoś przyglądającego się z boku, może wyda się co najmniej śmieszne;)

    • Pozytywne wibracje tak samo jak te negatywne bardzo wpływają na nas. Podobno stajemy sie wypadkową 5 osób z którymi przebywamy – słowa Jim’a Rohn’a

  • bardzo ciekawa publikacja. Generalnie wiele publikacji na tym blogu jest mocno ciekawych. Generalnie myslę, że rak chamstwa i egocentryzmu oraz nowotwór tragicznego wychowania oraz akceptacja tego stanu rzeczy w przestrzeni społecznej spowodowała, że ludzie nie rozumieją, że budowanie jakiejkolwiek, w tym dobrej relacji z innym człowiekiem wymaga odrobiny kultury i takiej ludzkiej życzliwości. W moim środowisku ludzie wciąż wolą mówić „za ile” zamiast „dziękuję”… I to jest tragiczne.

    • Niestety tak jak napisałeś to jest tragiczne. Czasami to zwykła ludzka uprzejmość, a druga strona tego nie rozumie, bo jest nastawiona na coś innego. Wszędzie węszą interesy. Myślę, że ludzie tkwią w tym, bo brak im świadomości.

  • dobrze napisane. dziękuję 🙂

  • Dokładnie! 🙂 czasami zapominamy o takich prostych rzeczach: proszę, dziękuję, dobrze Cię widzieć, cieszę się, że jesteś! 🙂

    • O takich zwrotach to już chyba większość zapomniała, tak niewiele, a daje zupełnie inną energię 😉

  • Sonia Dynarska

    A my z mężem każdego dnia wyznajemy sobie miłość 😀 Nie ważne, czy się robi kanapki, sprząta, robi herbatę. Miłe słowo każdego dnia! 🙂

  • Proszę, dziękuje i przepraszam – akurat tych słów staram się używać często i lubię kiedy inni również ich używają. Zamiast czegoś od kogoś wymagać – poproś. Zamiast uważać, że Ci się należało – podziękuj. Gdy popełnisz błąd, nie udawaj, że go nie było tylko przeproś.
    „A magiczne słowo gdzie?” – ja czasem dalej tak mówię. Szczególnie w sytuacjach, w których ktoś próbuje coś na mnie wymusić i oczekuje, że sama się domyślę, że „powinnam” tę daną rzecz zrobić.

    • Niektórzy właśnienie potrafią poprosić tylko właśnie dają takie sygnały, albo zwracają się wymuszając. Chyba łatwiej poprosić 😉

  • Magdalena

    Fajny, potrzebny post 🙂

  • Też nie wiem dlaczego. Ja wychodzę z założenia, że okazywanie wdzięczności jest naprawdę potrzebne. W dodatku w połączeniu z uśmiechem potrafi być skutecznym przekazem i czasem poprawiaczem humoru. Myślę też, że należy robić to rozmyślnie. Miewam sytuacje, że niektórzy ludzie dziękują aż za wiele, naprawdę!

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Niestety podobnie bywa również z pozostałymi „magicznymi” słowami – a nawet ze zwykłym „dzień dobry”, na które nie każdy już odpowiada…

    • Nie rozumiem jak można nie odpowiedzieć i przejść obojętnie obok drugiego człowieka. Dla mnie to szczyt chamstwa

  • Z jednej strony są osoby, które często są zachłyśnięte codziennym biegiem, i zapominają nie tylko o dziękuję, ale także o dzień dobry, do widzenia, przepraszam, czy też proszę. A z drugiej strony są osoby, które można powiedzieć, że nadużywają tych zwrotów.

  • Dla mnie „dziękuję” ma największą moc właśnie przy tych codziennych czynnościach. Łatwo w codziennym biegu po prostu zapętlić się i nie zauważać całego dobra, które nas otacza. Wystarczy jednak, że do myśli o tym, co właśnie robimy dodamy „dziękuję za to” a nasz odbiór rzeczywistości zmienia się diametralnie. Wdzięczność to prawdziwa magia!