Czas wziąć odpowiedzialność za swoje życie

Jeden znajomy dostał dobrze płatną prace, drugi przejął firmę po ojcu, a trzeci wyjechał już kolejny raz na wakacje za granicą. Oni to mają szczęście, co? A, co u Ciebie? Nadal stoisz w miejscu i powtarzasz „ja to nie mam szczęścia” – może czas po prostu wziąć odpowiedzialność za swoje życie?

Wziąć odpowiedzialność

„Gdyby nie one, to na pewno bym z nim była,” „gdyby on się zmienił, to wszystko by trwało,” „przez niego nie mam szczęścia.” Co łączy te wszystkie wypowiedzi? Zwalanie odpowiedzialności na innych. Wszystko rzekomo stało się przez kogoś, a nie przez nas samych. Wziąć odpowiedzialność nie jest łatwo. Mam wrażenie, że zaraz obok narzekania bardzo często Polacy właśnie zwalają odpowiedzialności za swoje życie na innych. Odpowiedzialność wiąże się z przyznaniem do porażki, z krytycznym spojrzeniem na swoje zachowanie, a przede wszystkim z ruszeniem czterech literek 😉 Łatwiej jest ponarzekać, że ktoś inny ma lepiej, że ktoś ma szczęście, że komuś się udało. A ja myślę, że nikomu nic się nie udało tylko każdy zapracował sobie na to, co ma. Wzięcie odpowiedzialności za swoje życie zmusza do zmiany w postępowaniu i motywuje do działania. Więc dlaczego nie zacząć już dzisiaj?

U innych widzimy zawsze tylko efekt końcowy. To, co ktoś osiągnął i to jakie ma (w naszym mniemaniu ogromne) szczęście, to jest kwestią jego wypracowania. Ta osoba musiała sobie sama zapracować na pozycję, figurę, miliony na koncie, czy kolejne wakacje. Nic samo z nieba nie spadło. Często nie zdajemy sobie sprawy ile dana osoba musiała poświęcić żeby teraz mieć to, co ma. Co spotkało ją w drodze do punktu, w którym się teraz znajduje? Ile ją to kosztowało wyrzeczeń, czasu, energii i pracy. To, co jest fundamentem sukcesu, szczęścia się już nie liczy? Dobrze wiecie, że zawsze za sukcesem stoi działanie. Bez tego ani rusz.

Nasze życie

To my kreujemy nasze życie i tak naprawdę decydujemy jak się ono będzie toczyć. Brzmi banalnie, ale nie ma znaczenia czy wstanę prawą czy lewą nogą. Oczywiście są okoliczności bardziej lub mniej sprzyjające, ale ostatecznie to wybór należy do nas. Nie mówię tu o skrajnych przypadkach takich jak np. śmierć, żałoba. Na te sprawy nie mamy wpływu.

Tłumaczenie „ja to nie mam szczęścia do biznesu, do miłości, do pieniędzy” to takie zepchnięcie odpowiedzialności za naszą sytuację na los, na innych. Jeśli nie wygramy dzisiaj w lotto, to można powiedzieć, że rzeczywiście los nam nie dopisał, ale jeśli spóźnimy się na pociąg, zawalimy egzamin, nie oddamy projektu. To nie jest to wina innych tylko nasza. Dużo łatwiej zepchnąć odpowiedzialność za niepowodzenia na innych niż przyjąć je na siebie i zacząć z nimi sobie radzić.  Można wstać o godzinę wcześniej żeby poćwiczyć, coś napisać, zjeść zdrowe śniadanie, przygotować zdjęcia, poczytać. Zamiast oglądać kolejny odcinek ukrytej prawdy odpalić kurs online, wyjść na spacer, albo zabrać przyjaciela do kina. Szczęście tworzymy my, to, co mamy sobie wypracowujemy, a zazdrość i brak odpowiedzialności wszystko niszczy.

Każdy z nas ma dwie drogi do wyboru. Można działać, albo można odpuścić w każdej dziedzinie życia. Gdy chcemy przebiec maraton i mamy trening wieczorem to albo idziemy, albo nie. Kiedy zrezygnujemy to ze wszystkimi konsekwencjami, bez zwalania winy na kogoś gdy nam się to nie uda. To jest prosta zasada. Działanie albo odpuszczenie.

Podjęcie odpowiedzialności za swoje życie jest trudne, ale za to ile dobrych zmian może wprowadzić w życiu. Brak odpowiedzialności tworzy zazdrość, zamiast skupiać się na sobie i swojej robocie wciąż przyglądamy się życiu innych ludzi i z zawiścią stwierdzamy, że dana osoba miała szczęście. Sami w głębi duszy marzymy o sukcesie, wyjazdach, albo szczęśliwej rodzinie, ale nic nie robimy w tym kierunku.  Niby chcemy, ale nie chce nam się nic zmieniać i działać. I właśnie przez brak odpowiedzialności porzuca się wszystko na starcie.

Jestem ciekawa czy Wy bierzecie odpowiedzialność za swoje życie?
  • Myślę, że tak.
    Jest kilka spraw, na które mógłbym narzekać i są kulą u nogi, ale tego nie robię, bo wiem, że zależne są one ode mnie. Aktualnie nie obwiniam za nic nikogo. Nawet, gdyby mnie ktoś obraził – to ode mnie zależy, co z tym zrobię itd. 😉
    Staram się być odpowiedzialny za swoje życie i wiem, że większość zależy od Decyzji i jej Realizacji. Tyle. „Bez kokietowania. Albo robię albo nie robię”.
    Zresztą dziś napisałem króciutki wpis właśnie o odpowiedzialności:
    http://pancytat.pl/motywacja/odpowiedzialnosc/

  • Jeśli nie my, to kto 🙂 Mam wrażenie, że wielu ludzi żyje tak, jakby nie miało w ogóle wpływu na swoje życie, narzekając na to, że źle, że nie tak, a czasem wystarczy jedynie, albo aż, zmiana nastawienia, żeby odnaleźć szczęście 🙂

    • Często też chyba ludzie sami mówią: „nic nie mogę z tym zrobić,” „nie mam na to wpływu” a jest wręcz przeciwnie wystarczy chcieć! 🙂

  • Babskie Skarby

    Działanie jest podstawą wszystkiego. Nawet miłość jest bardziej dzialaniem niż uczuciem.

  • Dokładnie tak! Nie lubię gadania „bo on to ma lepiej…”. Mówimy, a co robimy by też mieć lepiej? Najczęściej nic.

  • Jasne, że tak! To my mamy wpływ na swoje życie i spychanie odpowiedzialności na osoby trzecie to jakieś nieporozumienie. Ile można się tak oszukiwać? Czy nie lepiej po prostu wziąć się w garść i zrobić wszystko, co jest możliwe, żeby spełniać marzenia, osiągnąć szczęście? Kto lepiej od nas samych wie, czego chcemy i co uczyni nas zadowolonymi? My! No właśnie…
    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • Czasami jest łatwiej zrzucić odpowiedzialność/winę na kogoś. Milej jest przecież przypisywać sobie zasługi…
    Taka mentalność 🙂

  • A wiesz, że ja usiłuję zmienić męża za wszelką cenę… zauważam, że sama robię się do niego podobna, co strasznie mi przeszkadza… 😛 ale łatwiej Jego męczyć niż siebie.
    Ale tak serio. Masz rację. Zawsze winę zrzucamy na innych bądź po prostu na zły los…

    • Niestety tak jest, że jak z kimś przebywamy to stajemy się podobni do nich.

  • Justyna Wiśniewska

    Taka jest prawda. Niektórzy ludzie potrafią tylko narzekać, że innym wiedzie się lepiej. Na bok spychają myśli, że przecież oni też tak mogą mieć i tylko od nich zależy co zrobią. Wolą zazdrościć i zatracać się w myślach, że nigdy nic nie osiągną. Każdy jest kowalem własnego losu. Przyznam, że sama taka byłam. Jednak po czasie zrozumiałam, że to ja jestem odpowiedzialna za siebie i za swoje szczęście:)

  • Magda Magda

    Bardzo mi taki teks był potrzebny ❤Bo niby wszystko to wiem, ale wciąż powtarzam, że coś chce, ale tak naprawdę mi się nic nie chce.. i robi się błędne koło i pretensje do całego świata… fajny blog, na pewno wrócę. Pozdrawiam 🌼

  • W pełni się zgadzam. Zbyt często widzimy tylko efekt końcowy, nie znając całej drogi z punktu A do punktu B. Wymówki są łatwiejsze niż szukanie sposobów.

  • cytrynowe drzewo

    Trzeba cieszyć się tym co jest tu i teraz, chociaż wiadomo, że niekiedy nie jest to takie łatwe 😉

  • przypomniała mi się świetna piosenka idealnie ilustrująca sytuację https://www.youtube.com/watch?v=fWsfkkHoCdk
    staram się brać odpowiedzialność za swoje życie i dużo wysiłku wkładam w to, żeby nie obwiniać całego świata za swoje niepowodzenia. bo nawet jeżeli coś faktycznie nie jest moją winą, to dopóki nie poczuję się za to odpowiedzialna nic nie zrobię, czyli będę stać w miejscu.

  • „To my kreujemy nasze życie i tak naprawdę decydujemy jak się ono będzie toczyć.” z doświadczenia wiem, że nie tylko, ale na pewno w większości i za mało osób zdaje sobie z tego sprawę, lub przyjmuje do wiadomości.

  • No tak, Polacy mają tendencję do usprawiedliwiania się i porównywania z innymi. Wiele osób chciałoby na pstryknięcie palcami mieć to co ktoś inny ma. A mało kto myśli, że ta druga osoba też nie dostała tego w prezencie od losu, często sama do tego doszła i każdy może spróbować to osiągnąć.

    • Dokładnie! Łatwo jest kogoś oceniać i mówić, że ktoś miał w zyciu łatwiej, bo ma bogatych rodizców, męża, czy „farta”. Tak na prawdę większość zależna jest od nas samych, jedyne co trzeba zrobić, to wyjść ze swojej strefy komfortu i działać! Oglądanie się na innych nie ma najmniejszego sensu – swoje życie bierzemy w swoje ręce!

    • Właśnie o to chodzi trzeba próbować 😉

  • Jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie, bo jest nasze. Nikt nie przeżyje naszego życia poza nami, więc jeśli nie będziemy gotowi sami się z nim zmierzyć, to przepłynie nam ono koło nosa i minie, zamiast z niego korzystać i cieszyć się nim.

  • głęboko wierzę w prawo przyciągana 🙂 jak sobie powiesz, tak masz 🙂 dlatego całą energię trzeba przekierowywać na dobre myślenie i wtedy wszystko powoli zaczyna się układać 🙂

  • przystanek_ Mama

    Zgadza się, samo się nic nie zrobi, na sukces trzeba pracować, ciężko pracować, często kosztem snu, czasu dla siebie… a najwięcej narzekają Ci co nic nie robią!

  • Smak Projektu

    Najwazniejsze żeby korzystać z każdego dnia i cieszyć się życiem 🙂 nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie tak często narzekają jeśli mają wszystko to co im do szczęścia potrzebne.

    • Często mamy wszystko, co najważniejsze, tylko nie potrafimy tego dostrzec!

  • Zgadzam się. Wszyscy mamy równe cele – jeśli chcemy coś konkretnego osiągnąć, trzeba podjąć się pewnej sekwencji działań. Niektórym będzie łatwiej, innym trudniej (bo nie wszyscy urodziliśmy się z równymi szansami), ale cele zawsze będą równe 😉

  • Czytam właśnie o tym w świetnej książce Czyje jest nasze życie? którą bardzo polecam:) Analizują tam między innymi to, czemu Polacy mają ku takiemu zachowaniu silne predyspozycje jako nacja.

    • Zaciekawiłaś mnie tym tytułem, koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę 🙂

  • Próbuję zwalać winę, a właściwie odpowiedzialność, na siebie, ale naprawdę trudno jest nie widzieć tego idealnego życia innych dookoła. Nawet, jeśli zdajemy sobie sprawę, że zdjęcie to tylko jeden ułamek sekundy, który można ustawić…

    • Tylko, że nikt nie ma idealnego życia, a tak naprawdę jak to odbieramy zależy tylko od nas. Piękne, wystylizowane zdjęcia nic nie znaczą kiedy to nie ma dla nas sensu, wartości.

  • Zgadzam się z tym, że inni widzą tylko efekt końcowy. Często tym „sukcesem” są cyferki na koncie, mówią wtedy „Ty masz najwięcej pieniędzy, a nic nie robisz!” W moim przypadku tym nicnierobieniem jest nauka, sukcesem – stypendium naukowe. Ludzie myślą, że to, iż nie pracuję na stałe oznacza, że tak naprawdę nic nie robię, a stypendium dostaje bo nie wiem… oszukałam kogoś? Nie widzą ile pracy wkładam w przygotowanie na egzaminy, ile to stresu żeby nie tylko zdać, ale mieć bardzo dobre oceny.

    • Dokładnie, często to jest odbijane tym „nic nie robisz” bo ciężkiej pracy nie widać. Trzymam kciuki za egzaminy 🙂

  • Świetny wpis 🙂 Bardzo motywujący

  • po co brac odpowiedzialność jak można szukać winy w kimś innym. Widzieliście kiedyś winną czegokolwiek kobietę na przykład? Ja też nie 🙂

  • ct.” Łatwiej jest ponarzekać” i o to cała filozofia, jak napisałaś 😉 Nie cierpię ludzi którzy nie umieją wsiąść życia w swoje ręce. Dobry tekst 😉