Przecież ja nic nie muszę

Ostatnio narzuciłam sobie sporo na swoje barki. Musze zrobić to, to, tamto i jeszcze to. Moja lista zadań rosła, a wraz z nią proporcjonalnie zmniejszał się mój zapał i chęci. Czułam, że to mnie zaczyna frustrować. Przecież ja nic nie muszę – mała, a znacząca różnica między CHCĘ!

No tak, ale jesteśmy dorosłymi ludźmi, więc musimy zachować pewne normy. „Musimy zachować pewne normy” – słyszycie jak to brzmi? Czymże jest dorosłość? W naszym świecie wpaja się od małego, że osoba dorosła MUSI mieć stałą pracę, dom, związek, następnie dzieci, samochód i tak dalej. To jest uważane za normę. A co kiedy ktoś od tej normy odstępuje? Zazwyczaj staje się to tematem tabu w rodzinie, albo spotyka się z niezrozumieniem. Ciężko zaakceptować, że ktoś chce obrać inną drogę, bo NORMY są inne. Jeśli w związku nie ma dzieci, to nagle społeczeństwo zaczyna naciskać. Kiedy okazuje się, że para nie może ich mieć staje się to tematem tabu, a jeżeli brak potomstwa to ich własny wybór – nikt tego nie potrafi rozumieć i daje „złote rady.”

Każdy z nas jest w jakiś sposób zaprogramowany przez społeczeństwo żeby podążać utartą ścieżką. Tylko czy każdy z nas chcę nią iść? Czy to co robimy jest zgodne z nami, czy po prostu ktoś nas tak pokierował? Kazali schudnąć, przejąć firmę po ojcu, zamieszkać z nim. Czy my jesteśmy szczęśliwi?

 

Przecież ja nic nie muszę

Niby to taka niewielka różnica, a zupełnie inaczej podchodzi się do sprawy gdy czegoś chcemy, a nie gdy musimy. Gdy zajęcia sprawiają nam ogromną radość, a nie wpędzają nas w depresję. I tym dla mnie jest dorosłość: kiedy umiemy sami określić czego chcemy, podjąć decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność. Kiedy nie podążamy ślepo za systemem i jak marionetki nie powielamy schematów według określonych norm. Przecież nie każdy musi pracować na etacie, mieć dom z ogródkiem i wyjeżdżać co roku na wakacje. Można to wszystko zrobić na swój sposób, tak jak chcemy, a nie musimy.

Ludzie zastanawiają się, bo co powiedzą inni? Czy rzeczywiście nas to obchodzi, a ich to interesuje? Tylko niektórych. Ostatnio na live Marta Krasnodębska powiedziała, że „osoba która jest szczęśliwa, odnosi sukcesy nie będzie krytykować, bo jest zajęta. Ona przyjdzie pogratulować i pójdzie dalej.” I tak jest w życiu. Tylko Ci którzy nic nie robią, nie mają pasji, nie są szczęśliwe, nie spełniają się będą nadmiernie interesować się innymi.  Kogo obchodzi czy ważysz 10 kg za mało albo za dużo? Czy masz etat, własną firmę, a może wyprowadzasz psy sąsiadce? Grunt to czerpać radość z życia.

Nastawienie ma znaczenie. Całość przekłada się później na obowiązki życia codziennego. Frustrująca praca, przewlekły stres, ciągłe spięcie można przerzucać na relacje z bliskimi, na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Czasami trzeba zapytać siebie czego my naprawdę chcemy? Co sprawi, że nasze życie będzie nasze. Bez względu na grożącego ojca wydziedziczeniem czy szlochającą matkę. To nie są łatwe decyzje, ale jeżeli są zgodne z nami i dzięki nim poczujemy szczęście to, co nas powstrzymuje?

W codzienności też można znaleźć zajęcia, które bardziej lub mniej lubimy. Czasem pod natłokiem zadań zaczynamy zmuszać się do swoich pasji, bo mamy zakodowane, że trzeba coś zrobić. Miałam tak ostatnio z blogiem. Natłok zadań, brak czasu i weny sprawiły że zmuszałam się do napisania czegoś sensownego. To nie był dobry pomysł. Wystarczyło odpuścić kilka dni. Czasami wystarczy zamienić to muszę na chcę i odczekać.

 

Wydaję się, że między chcę, a muszę jest mała różnica. Tak naprawdę jest ogromna i to w naszym odbiorze. Zupełnie inaczej podchodzi się do obowiązków, pracy, życia kiedy chcemy, a nie kiedy jest to nasz przykry obowiązek.

Żyjecie tak jak chcecie, czy tak jak musicie?
  • Ja wiele chcę i to tak bardzo chcę, że czuję, że muszę 😉

  • matka testerka

    Żyję jak chcę, chociaż czasem żeby było jak chcę to trochę muszę 😉

    • Tylko to już jest zupełnie inne muszę Niż to, które dyktują nam inni. 😉

  • to prawda, każdy czasem potrzebuje przerwy:)

  • Ajga Pisze

    Super post! Bardzo prawdziwy i dający do myślenia.

  • Megly

    O! Jaki ciekawy post.
    Z pewnością nic nie musimy. Sami czasem dajemy się wciągnąć w niebezpieczny wir.
    Bardzo lubię takie posty, bo pozwalają przypomnieć, że nie warto czasem tak gnać.
    Pozdrawiam 🙂

    • Czasami warto się zastanowić nad tym za czym gonimy i czy codzienność jest przyjemna 😉

  • Zawsze, kiedy ktoś pyta mnie o definicję dorosłości, albo jak ją rozumiem, mówię, że to odpowiedzialność. Bo można nie mieć sprecyzowanych planów, można nie mieć stałej pracy, można szaleć do woli, ale bez odpowiedzialności nie ma prawdziwej dojrzałości.

    • Dokładnie tak, za każdą rzecz którą zrobimy lub nie trzeba wziąć odpowiedzialność 😉

  • Wszystko zależy od sytuacji ale również uważam, że o wiele przyjemniej jest robić to co się chce i lubi 🙂

    • Zawsze można zmienić nastawienie do danej czynności 😉

  • Klaudia Kubaczyńska

    Ja zwykle żyję po swojemu, bo tego byłam uczona, abym zawsze robiła to co uważam za słuszne. I nie powiem, bywa ciężko, głównie przez to, że ludzie krytykują, komentują, ale nauczyłam się słuchać tylko tego co wartościowe, co zdecydowanie ułatwiło mi życie :> Lubię takie przemyślenia. Pozdrawiam 🙂

    • Nie ma się co przejmować tym co mówią inni. Pogadają i przestaną, a mówią pewnie dlatego, że zazdroszczą, albo nie mają nic ciekawego w życiu do zrobienia 😉

  • Czasem zapominam, że przecież nic nie muszę.

  • Nikt nic nie musi, ale może 🙂

    • Wszystko jest naszą sprawą, tylko trzeba wziąć odpowiedzialność za decyzję 😉

  • moje ulubione powiedzenie, które do tej pory wyprowadza mojego ojca z równowagi to: „ja nic nie muszę, ja ewentualnie mogę chcieć.” 🙂

  • Kasia Goch

    Poczyniłam kiedyś wpis na podobny temat… Ludzie uwielbiają się tak do siebie nawzajem zwracać- musisz to, a tamto… To smutne, takie ciągłe wywieranie presji.

  • „Przecież nie każdy musi pracować na etacie, mieć dom z ogródkiem i wyjeżdżać co roku na wakacje.” No jasne! Można być na wakacjach całe życie 😛

  • Osobiście nabieram (na szczęście) coraz większego dystansu do tej kwestii. W coraz większej ilości aspektów staram się postępować zgodnie z moimi oczekiwaniami i w zgodzie ze sobą, a nie według norm narzuconych przez innych. Pewnie niektórym się to niezbyt podoba, a mowa szczególnie o starszym pokoleniu, ale to w końcu moje życie i nikt nie przeżyje go za mnie! 🙂

    • Szczególnie starsze pokolenie ma wobec nas jakieś oczekiwania. Ale tak, nikt go za nas nie przeżyje! 🙂

  • Bo często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkimi jesteśmy egocentrykami. Ludzie naprawdę nie myślą o nas tak dużo, jak nam się wydaje dlaczego więc mają wyznaczać „standardy” dla naszego życia, no bez sensu. Fajny temat, akurat przeczytałam przed snem i to całkiem miły zbieg okoliczności 🙂

  • Bo o wiele łatwiej jest działać i żyć, gdy uświadomimy sobie, że nic nie musimy. Świetny tekst. Kiedy człowiek robi to co CHCE i to co lubi jest o wiele szczęśliwszy.

  • Jedyne co muszę to wstać i pójść do pracy, żeby mieć na to, czego nie muszę:)

  • Pewnie większość ludzi żyje gdzieś pomiędzy i czasem jest to ten złoty środek. Zazdrościmy tym osobom, które robią wszystko to co chcą a nie muszą ale pewnie nie ma ich i zbyt wielu 😉

  • Trochę tak jak muszę, ale przestałam się już spinać, że muszę wszystko.

  • Jakiś czas temu kupiłam Mężowi t-shirt z napisem „Nic nie muszę” 😀 Jest jego ulubionym, pozytywnie nastraja do działania 😀

    U mnie jeszcze trochę brakuje do tego, bym żyła jak chcę 😉 Wiem jednak, że jestem na dobrej drodze. Ostatnio staram się budować w sobie spokój, opuszczać, odmawiać i w końcu zaczynam oddychać.
    Dziękuję za ten tekst. Umocnił moje postanowienia 😀

    • Dla takich komentarzy warto pisać 😉 To ja Tobie dziękuję 😉

  • Chcę i muszę to ogromna różnica. I choć sama żyję według tego jak chcę, nie zawsze spotyka się to z aprobatą mojego otoczenia. Ludzie są za bardzo przyzwyczajeni do norm i stereotypów.

  • Czy trzeba wybierać pomiędzy „chcę” a „muszę”? Jest jeszcze kwestia odpowiedzialności, kiedy po prostu musimy. Musimy iść do pracy, której nie lubimy, bo mamy kredyt do spłacenia. Musimy posprzątać, bo mamy małe dziecko, które bierze wszystko do buzi. Musimy iść na rodzinny obiad, bo mamie będzie przykro. Mamy rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady bo nam się nie chce?
    Robimy to co musimy i robimy to co chcemy, należy odnaleźć pomiędzy tym balans. Musimy wykonywać pewne obowiązki, bo jako dorośli ludzie jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie. W dorosłym życiu jest coś więcej niż tylko własne „widzi mi się”. A jeśli jest tylko „moje widzi mi się”, to czy na pewno dorosłam?

    • Masz rację jesteśmy dorosłymi ludźmi i powinniśmy wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Skoro wzięliśmy kredyt to trzeba go spłacić, zdecydowaliśmy sie na dziecko to trzeba sprzątać.
      Tylko to są nasze wybory. Chcieliśmy być może pięknego domu, dziecka… Skoro już podjęliśmy takie decyzje to trzeba wziąć za nie odpowiedzialność, tylko ja też widzę to trochę inaczej. Można mieć pracę którą się lubi, albo po prostu polubić aktualna. Wtedy nie jest ona tylko przykrym obowiązkiem. Obiad rodzinny – dla niektórych marzenie – nie mają już rodziców. Dla mnie to bardzo miłe spotkanie, więzi rodzinne są bardzo ważne. Czas szybko mija, a nigdy nie wiemy co się wydarzy jutro.

      • Znajdowanie pozytywów w tym co mamy, bo czasem zapominamy jak wiele mamy… 🙂 Zgadzam się.