We wrześniu zawsze czułam jakąś dodatkową motywację to zmian, do pracy, do działania. Po wakacjach, kiedy często odpuszczamy, przychodzi czas na pracę, więc czemu nie skorzystać z tej dodatkowej motywacji na wrześniowy start?

Lubię jesień pomimo tego, że bywa szara, deszczowa i ponura. Chyba każda pora roku ma w sobie coś takiego za co można ją lubić. Jesień jest dla mnie typowo książkowa z hektolitrami herbaty malinowej, ale też właśnie z nowymi pomysłami i motywacją. To przejście kiedy pakuję letnie sukienki, sandałki, wyciągam ciepłe swetry i gruntownie sprzątam mieszkanie sprawia, że chce coś więcej zrobić dla siebie.

Czemu, więc nie skorzystać z tej dodatkowej motywacji?

W planowaniu sprawdza się u mnie Bullet Journal, w którym zapisuje swoje cele, plany, priorytety. Dla mnie kalendarz to podstawa, inaczej nie ma szans na jakąkolwiek realizację. Od kiedy zaczęłam budować swój BuJo moje planowanie jest bardziej efektywne. Najważniejsze to nauczyć się wyznaczać priorytety i na nich się skupić.

Cele

Każdy kolejny rok zaczynam od małego podsumowania poprzedniego i na tej podstawie wyznaczam swoje postanowienia. To efektywny sposób, bo dzięki dobremu podsumowaniu dokładnie wiemy czego chcemy. Rzadko wtedy nasze cele są nieosiągalne albo niezrealizowane. Pytania pomagają określić konkretne cele. Wrzesień jest dla mnie takim miesiącem na wstępne rozeznanie się z nimi i zazwyczaj dokładam sobie coś jeszcze. Motywacja jest więc trzeba to wykorzystać.

Z naszymi celami czasami jest tak, że bierzemy na siebie zbyt dużo od samego początku. Nowy Rok i bach 20/30/40 celów, które MUSIMY zrealizować. Hola, hola, a jest w tych celach wyznaczony czas dla rodziny, czas na przyjemności? Nie, no to będzie ciężko wszystko zrealizować. Jestem raczej zwolenniczką małych kroków. Wyznaczam konkretnie, krótko, a kiedy widzę, że to idzie to dokładam więcej. Taki sposób nie przeraża mnie od razu na starcie z ilością rzeczy do zrobienia, moja lista nie jest zapchana po każda minutę doby. Realizacja, moim zdaniem, powinna odbywać się w każdej sferze życia. Nie tylko praca, pieniądze, samorozwój, ale trzeba zastanowić się, co nas jeszcze nie satysfakcjonuje w życiu. Może relacje z bliskimi są ubogie? No tak, ale kiedy ciśniesz nie masz czasu dla nich. Jak można to zmienić? Chyba przez podciągnięcie tych sfer, które nas najmniej satysfakcjonują.

Wrześniowy start

Właśnie wrzesień jest takim miesiącem dla mnie kiedy mogę ze świeżą głową zastanowić się, co dalej? Czy na pewno to dobry kierunek, czy cele, które postawione zostały na początku roku są nadal aktualne? Czy chcę z czegoś zrezygnować, a może coś już zrealizowałam. Zamiast tracić czas można zmienić nasze plany i zacząć realizować to, co chcemy. Wcale nie trzeba czekać na kolejny rok. Zmiana roku nie sprawi, że nagle zaczniemy, więc najlepiej zacząć już dziś, teraz. Zapisać, zmienić, przeredagować i działać.

Zmiana celów wcale nie jest równomierna z porażką. To raczej świadomość tego, co chcemy zrealizować, osiągnąć. Chyba ważniejsza jest nasza satysfakcja, radość niż poczucie zmarnowanego czasu. Jeżeli do tej pory nic się nie zmieniło, nie ruszyliśmy z naszymi postanowieniami to może po prostu są one zbyt wygórowane? Może nie są nasze, tylko zapisaliśmy to, co każdy co roku? Schudnąć, nauczyć się języka, zmienić pracę. Tylko czy my takich zmian potrzebujemy?

Kontrola celów, postanowień, planów długoterminowych jest ważna z tego względu, że my, nasze otoczenie, preferencje, wszystko ciągle się zmienia. To co było aktualne pół roku temu może już nie jest. Dlatego warto wracać i analizować cale, które sobie wyznaczyliśmy.

Chcę, ale nie mogę

Czasami z tymi celami jest tak, że bardzo chcemy, ale zawsze albo znajdzie się coś ważniejszego, albo po prostu nie mamy czasu. Ja to nazywam brakiem planu na cel. Nie mówię tu o drobnych, małostkowych postanowieniach tylko o celach, które wymagają od nas sporego zaangażowania. Nie wiemy od czego zacząć przy dużych realizacjach, czego potrzebujemy, z jakich pomocy możemy skorzystać. Pokaże Wam to na przykładnie. Weźmy na to zrzucenie 10 kg. To nie jest takie proste i szybkie, więc potrzebny jest plan, pomocne osoby i narzędzia, żeby go zrealizować. Monitorowanie postępów i rozpisanie głównego celu na pośrednie, zauważalne efekty pomaga i motywuje do dalszej pracy.

Właśnie przygotowuje takie karty, które mają i mi i Wam ułatwić monitorowanie swoich celów. Nie jest łatwo wprowadzić spore zmiany do naszego życia, więc czemu nie mamy sobie w tym pomóc? Pewnie te karty niebawem pojawią się w newsletterze. Za tem wyczekujcie! 😉

 

Jak się mają Wasze cele? Też czujecie tą wrześniową energię?