Kiedy jest pod górkę, czyli życiowa masakra i smutek

 

Okres jesienno – zimowy sprzyja wahaniu naszym nastrojom. Często czujemy się przygnębieni, smutni i rozdrażnieni. Jednak tak jak po zimie przychodzi wiosna tak i w życiu po ciężkich chwilach przychodzą te lepsze.

Spadek nastroju dotyka każdego nawet urodzonego optymistę. Są po prostu gorsze chwile w życiu i tyle. Nikt nie mówi, że życie to samo pasmo przyjemności, śmiechu i radości. Życie ma także inną stronę. Po burzy wychodzi słońce, ale po jakimś czasie znów nadchodzi burza. To niekończąca się sinusoida, ale to od nas zależy jak do niej podejdziemy.

Z niechęcią mówi się o bólu, smutku i totalnej masakrze w życiu, ale bywa i tak.

 

Nie zawsze jest dobrze!

Poczucie szczęścia zależy od nas, od naszego odbioru rzeczywistości i tego jak podchodzimy do problemów. Tylko kiedy wali nam się życie, umiera bliska osoba, tracimy cały dorobek, albo czujemy się źle to trzeba przez to przejść. Trzeba pozwolić sobie na płacz, żal, złość. Na wszystko. Tłumienie emocji i udawanie, że jest ok kiedy nie jest tylko pogarsza nasze samopoczucie. Jeżeli ktoś Wam mówi, że życie to same przyjemności i radości – kłamie.

Idealne życie nie istnieje. Nie można perfekcyjnie i bezproblemowo przez nie przejść. Zawsze znajdzie się coś co będzie burzyć naszą równowagę w mniejszym bądź większym stopniu, ale ciągle to od nas zależy jak do tego podejdziemy.

Można rozpaczać, obwiniać wszystko dookoła i zamknąć się na życie, a można po prostu wziąć sprawy w swoje ręce, przyjąć „na klatę” sytuację wtedy łatwiej się z nią uporamy.

Akceptacja

Czasami kluczowa w naszych borykaniach jest akceptacja. Przyjęcie tego co nas przytłacza, co nas smuci sprawia, że łatwiej sobie z tym radzimy. Można zaakceptować, że kogoś już nie ma z nami, straciliśmy pracę, albo partnerzy odeszli. To na pewno nie jest łatwe, ale pomaga nam wrócić do naszej równowagi. Pomaga podnieść się z tej życiowej dla nas (w tym momencie) masakry.

 

Trzeźwe spojrzenie

Czy to, co wydaje nam się nie do przejścia rzeczywiście takie jest?

Czasami pod wpływem emocji, albo danej sytuacji złudne są nasze wyobrażenia. Nie potrafimy racjonalnie podejść do sprawy tylko nakręcamy się i wpadamy w wir myśli. Tworzy się iluzja, pod którą problem często nie jest problemem, albo przynajmniej nie jest taką masakrą jak nam się wydaje. Nasze wyolbrzymianie, stresowanie, może też słuchanie „dobrych rad” tylko pogarsza obecną pozycję.

 

Z każdej sytuacji jest wyjście, a każde zdarzenie losowe da się przeżyć. Czasami jest trudniej, czasami łatwiej, ale da się. I tego musimy się trzymać zmagając się z każdym kolejnym problemem, smutkiem. Życie czasami daje nam popalić, ale wierzę, że zawsze jest jakieś wyjście i poradzimy sobie.

 

  • Właśnie, to trzeźwe spojrzenie jest bardzo ważne, bo szaleństwem byłoby oczekiwać, że wszystko będzie zawsze super. Raz na wozie, raz pod wozem, ale w trudnych chwilach trzeba pamiętać o tym, że to, jak wszystko, jest przejściowe.

  • nie można wszystkiego rozkładać na czynniki pierwsze. Staram się skupiać na rzeczach, które przynoszą mi satysfakcję. 🙂

  • Megly

    Oczywiście, że nie zawsze jest kolorowo.
    Wiele jednak zależy od naszego nastawienia.
    Znam ludzi, którzy nawet, gdy jest niemalże idealnie – doszukują się problemów…
    Pozdrawiam ciepło! 🙂

  • Ja wyznaję zasadę – za rok o tym złym co jest dziś nie będę pamiętać, więc nie ma co się smucić! Wiadomo, człowiek przeżywa, smuci się, ale takie myślenie pomaga mi wrócić do siebie 🙂

    • Dobrze, że takie podejście pomaga racjonalnie wrócić do siebie 😉

  • Szaro, buro i zimno za oknem – to sprzyja kiepskim nastrojom, ale niekoniecznie trzeba się im poddawać 😉 Zresztą, jak coś nie wychodzi, to często po czasie okazuje się, że nie było to aż tak straszne, albo wyszło nam nawet na dobre. Wiosna po ponurej jesieni i zimie też bardziej cieszy 😉

  • A ja myślę, że te trudne chwile przychodzą z łaskawości dla nas. Chcą nam coś dać, o czymś powiedzieć, na coś zwrócić uwagę. W jakiś sposób nas wzbogacić, choć czasem coś nam, w pierwszym wrażeniu, odbierają. Tylko my już mamy swój scenariusz, w którym nie przewidzieliśmy takich perturbacji. Nie obsadzaliśmy w roli złodzieja, który kradnie torebkę, a co dopiero mówić o lekarzu, który przekazuje złą nowinę. Nie tak miało być, prawda? Nie zgadzam się, reklamacja, oddajcie mi życie według mojego scenariusza. Nie chcemy życia, chcemy NASZ scenariusz. Bo jak się godzić nagle na to, że będzie inaczej.

    Mam więc do tych złych momentów niezmiennie jedno, to samo pytanie – co ten moment ma mi dać, do czego przygotować. I zawsze, zawsze spojrzę wtedy inaczej – łaskawszym okiem, z wdzięcznością i dobrem. Nawet na te smutne momenty. Taki banał, ale jednak prawdziwy.

  • StronyART

    Jesienne wieczory zawsze warto poświęcić także pracy nad samym sobą.

  • Myślę, że też w sytuacji, kiedy już nie mamy siły, jest nam trudno, a nasze życiowe dramaty nas przerastają, warto poszukać wsparcia, czy to bliskich czy specjalisty. Z trudnościami nie musimy borykać się sami. 🙂

    • Właśnie chyba problem polega na tym, że ludzie nie wiedzą kiedy mają udać sie do specjalisty. Myślą, że mogą sami sobie poradzić 😉

      • Dlatego też przyszło mi do głowy, że im więcej piszemy, czytamy, rozmawiamy o trudnych sprawach, sygnałach załamania, kryzysu tym łatwiej osoby potrzebujące skontaktować się ze specjalistą zapiszą się na wizytę 🙂

  • Odnoszę wrażenie, że właśnie w okresie jesienno-zimowym nawet proste problemy, jakieś błahostki urastają do dużych rozmiarów. Sytuacje, z którymi normalnie sobie radzimy potrafią nas przytłoczyć i wydają się nam czymś czego nie przeskoczymy. Czasem wystarczy takie trzeźwe spojrzenie na problem i okazuje się, że wcale nie jest taki straszny.

    • niestety często zbyt emocjonalnie podchodzimy do problemów zamiast je racjonalnie rozwiązać, martwimy się i nakręcamy.

  • Tłumienie w sobie emocji jest nie jest dobrym wyjściem. Wszystko się wtedy kumuluje…

  • Poczucie humoru uważam za pomocne w koszmarnych momentach, nie ma to jak zdystansować się trochę od problemu!

  • Dystans i podejście „Zawsze może być gorzej, czyli nie jest tak źle!” bardzo mi pomaga 🙂 Ale swoją drogą, jesienią jakoś jak słońca nie ma i energii mniej to szybciej łapie się takie rozdrażnienie.

  • Bardzo ważny wpis. Dzisiaj wiele osób się załamuje, bo żyje w przekonaniu, że jak jest gorzej to tak pozostanie, że gorszy nastrój to od razu depresja. Nie jesteśmy robotami. Każdy ma prawo mieć gorszy okres w życiu

  • Nic dodać, nic ująć. Łatwiej się załamać i zamknąć w sobie, odtrącając każdą pomoc, ale to niewyjście. Zamyśliłam się. Z chęcią zapiszę sobie Twój tekst, aby jeszcze nie raz do niego wrócić.

  • Magda

    Przyznaję, w tym roku okres jesienny jest dla mnie dość ciężki! Potrzebowałam chwilę czasu, by ochłonąć i trzeźwo spojrzeć na moją sytuację. Wreszcie podjęłam jedną z najważniejszych decyzji, która mam nadzieję uwolni mnie od stresu i negatywnych myśli! Super tekst 🙂
    Magda (sewama.pl)

  • Często w sytuacjach nieplanowanych, gdzie nastąpiły niefajne zwroty akcji mówimy sobie „tak miało być, widocznie nie byłoby to dla nas dobre” i faktycznie później z czasem tak właśnie się okazuje.