Kreatywny rozwój

Oswoić nieznane, czyli trochę o strachu przed tym co nowe

 

Adrenalina przed tym co nieznane towarzyszy zawsze. Stan przed otwieraniem nowych drzwi, lekkie podniecenie mieszające się z drżeniem rąk, to wszystko zdarza się u każdego, pamiętacie te motyki przy pierwszym pocałunku z ukochana osobą? Jednak czasami jest trudniej, czasami te pozytywne reakcje zamieniają się w strach, który paraliżuje. Strach przed tym co nowe nie pozwala otworzyć nowych drzwi.

 

Strach przed tym co nowe

Naturalne jest to, że czujemy lęk, to nasz mechanizm obronny przed nieznanym. Chcąc otworzyć nowe drzwi nie wiemy czego się za nimi spodziewać. I właśnie ta niewiedza ogranicza nasze działania. To w jakim punkcje się znajdujemy, to z kim jesteśmy, gdzie jedziemy na wakacje, jaką pracę wykonujemy również sprowadza się do naszego strachu. Kurczowo trzymamy się tego, co wydaje się być zgodne w powszechnymi normami. Po co otwierać kolejne drzwi, czekać na coś więcej, skoro już mamy swoje.

Czasami jednak sytuacja zmusza do rozpoczęcia nowego etapu w życiu. Kiedy kończy się związek, dochodzi do zmiany pracy, porzucenia etatu na rzecz własnej działalności, wejścia w nową grupę ludzi to wszystko sprawia, że chcąc nie chcąc zamyka się to co stałe. To jet takie naturalne wejście w nieznane, jednak nie zawsze jest ono pozytywnie odbierane.

“Spędziłem większość życia, martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.” Mark Twain – tak właśnie jest z lękiem przed tym co nowe. Zamiast podjąć krok w przód zaczyna się analiza. Co, po co i dlaczego, a co będzie jeśli, gdyby i w ogóle. Mechanizm obronny zaczyna działać, martwimy się na zapas o to co będzie zamiast podjąć działanie i sprawdzić. Co może się stać w najgorszej sytuacji? Najwyżej nie wyjdzie.Zbyt często odpuszczamy na starcie. Strach bywa tak blokujący, że wolimy się wycofać. Wiąże się on ze strachem przed porażką, odrzuceniem. Martwimy się o to co powiedzą inni, że nam nie wyjdzie, że ktoś nas nie zaakceptuje. A ponadto strach jest usprawiedliwiany, przecież to naturalne czuć się nieswojo za pierwszym razem. I to wszystko się kumuluje. W efekcie zamiast podjąć działania zaczynamy się wycofywać. Czasami nawet nieświadomie już z góry odpuszczamy, mając gdzieś z tyłu głowy lęk.

Sama nie zrobiłam wielu rzeczy na studiach, bo gdzieś paraliżował mnie lęk. Strach przed tym co powiedzą inni na kursie językowym, lęk przed nowymi projektami. Był czas, że chciałam założyć bloga, ale stwierdziłam po co Ci to Ewelina – nie wygłupiaj się. Z wieloma sprawami można się było zmierzyć, wiele drzwi czekało prawie, że otworem i tylko wołało wejdź. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że w sumie przegapiłam fajny czas na rozwój. Nie było wtedy większych obowiązków, własnego gospodarstwa domowego, dziecka. Był czas, były możliwości, nawet były chęci, ale co z tego kiedy strach górował. Te niewykorzystane lata już po prostu uciekły. Dziś wiem, że nie ma czego żałować i rozliczać siebie z tego. Po prostu trzeba działać w przód i robić coś dla siebie. Poszerzanie horyzontów może brzmi górnolotnie i wiele osób nie lubi tego stwierdzenia. Jednak jakakolwiek czynność, która sprawia, że wychodzimy poza swoją strefę komfortu, kiedy dowiadujemy się nowych rzeczy, poznajemy nowych ludzi, ich kulturę, smaki w większy bądź mniejszy sposób wpływa na naszą wiedzę i obycie. Czy warto się więc bać?

 

Oswoić lęk

Najważniejszym krokiem w pokonaniu strachu jest próbowanie. Brzmi prosto, ale gorzej z wykonaniem. Doświadczanie nowych rzeczy na co dzień i oswajanie się z towarzyszącą adrenaliną. Kiedy ona zaczyna rządzić i przekształcać się w uciążliwy strach to znaczy, że coś idzie nie tak, że to nie my kierujemy sobą w tym czasie. Można by wspomnieć tutaj też o odwadze, pokonaniu nieśmiałości, zaakceptowaniu siebie, nabraniu pewności to wszystko w dużej mierze wpływa na to czy otwieramy kolejne drzwi. Jednak każda z tych spraw opiera się na próbowaniu, np. gdy chcemy pokonać nieśmiałość próbujemy poznać nowych ludzi. Czasami wystarczy po prostu zacząć, podjąć pierwszy krok i się dzieje.

Strach zmniejsza się wraz z upływem wieku – zgadzacie się z tym? Ja poniekąd tak, ponieważ życie doświadcza nas coraz bardziej i w którymś momencie nie ma czasu na paraliżujący strach. Nabywamy też obycia ze wszystkim co nas otacza przez co jest też łatwiej. Z czasem również przestajemy się przejmować co mówią o nas inni. Tak naprawę to czy ktoś coś o nas powiedział, ma nas ograniczać w swoich marzeniach i pragnieniach? Odnośnie naszego strachu i przejmowania się opinią innych na zakończenie dodam to co powiedziała Ewa z Red Lipstick Monster na Blog Conference Poznań – pieprz to.

 

Jak radzicie sobie z niechcianym lękiem?