Na wakacjach często nadrabiam zaległości książkowe. Mam czas, żeby bez żadnych wyrzutów sumienia zatopić się w książkach na kocyku przed domem, albo na wyjeździe. Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Czytniki ułatwiają czytanie na wakacjach, wystarczy zabrać czytnik i ma się dostęp do pozycji na jakie tylko mamy ochotę. Jestem wierna papierniczej wersji więc moje miejsce na książki jest ograniczone. Dzisiaj mam dla Was listę z różnych gatunków, więc może znajdziecie coś dla siebie.

 

W trakcie urlopu czytam to co akurat czeka na mnie w kolejce. Chociaż zdarza się, że mam ochotę odpocząć od tych wymagających pozycji i zając głowę czymś luźniejszym. W sam raz na wakacje. I tak mieszam książki rozwojowe, psychologiczne z romansem, fantasy czy biografią. Nie mam ulubionego gatunku na którym się skupiam, lubię różnorodność. Wszystko zależy od wątków jakie poruszane są w książkach. A Wy macie swoje ulubione gatunki czy mieszacie?

Książki na wakacje

 

1. Rozwój osobisty – D. Carnegie „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”

Wskazówek dotyczących relacji z innymi ludźmi nigdy za wiele. Wakacje to dobry czas żeby nawiązać nowe znajomości, zmienić swoje podejście do obecnych relacji, nabrać dystansu do sytuacji w pracy. To pomaga odciąć się i spojrzeć na nasze znajomości z innej strony i zdobyć nowe grono znajomych. Wskazówki z książki sprawdza się za równo w życiu towarzyskim jak i biznesowym, w którym znacznie trudniej nawiązuje się znajomości.

 

2. Obyczajówka – R. Figura „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił”

Ta pozycja jest na mojej liście do przeczytania. Pamiętam czasy licealne, kiedy serial Magda M. podbijał serca nastolatków. Żyło się tym serialem, a relacja Magdy i Piotra były na pierwszym planie – znacie, oglądaliście? Teraz kiedy pojawiły się ich dalsze losy opisane w tej książce nie mogę ich nie poznać 😉 Przypuszczam, że  to będzie jedna z tych książek, której nie odkłada się dopóki się nie skończy 😉

 

3. Biografia – M. Fitoussi „Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno”

Biografia niesamowicie silnej i pewnej swoich celów kobiety. Helena Rubinstein należała do pracoholiczek, uwielbiała swoją pracę i przy tym przodowała w przemyśle kosmetycznym.  Można ją nazwać prekursorką. Zmieniła podejście do kosmetyków i podbijała swoją firmą nowe kraje z pomysłem. Urodziła się w Krakowie przy czym jej historia stałą się dla mnie bardzo bliska.

 

4. Poradniki – J. Kutkowska „Mieszkaj pięknie,” Cho CHarlotte „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji,” K. Tusk „Make Photography Easier,” M. Dymek „Jadłonomia. Kuchnia roślinna. 100 przepisów nie tylko dla wegan”

Chciałam tu wymienić jakiś jeden poradnik, ale w sumie się nie da. Wszystko zależy od tego z jakich informacji, inspiracji chcemy skorzystać w danym momencie. Urlop to też dla większości czas na remont, zadbanie o siebie, powrót do aktywności fizycznej, czy rozwinięcia jakiejś pasji np. fotografii, gotowania. Jak dobrze, że mamy taki wybór i możliwości w tych tematach.

 

5. Fantasy – T. Canavan „Trylogia czarnego maga”

Fantasy to rodzaj literatury, który czytam bardzo rzadko – musi coś bardzo zwrócić moją uwagę. I tak było z Trylogią Czarnego Maga – już pierwsza część wciągnęła mnie tak, że nie mogłam się od niej oderwać. Nagle okazuje się, że w mieście przebywa ktoś, kto jest nieszkolony i posiada magiczną moc. I taką osobę trzeba okiełznać. Dalsze losy bohaterki toczą się już bardzo szybko i pojawia się także wątek miłości, zazdrości i walki.

 

6. Nauka języka – C. Lewis „Alice’s Adventures in Wonderland. Alicja w Krainie Czarów z podręcznym słownikiem angielsko-polskim”

Książkę tę wybrałam przypadkowo, chociaż nie ukrywam mojego uwielbienia do królika z Alicji w Krainie Czarów. Czytanie powieści w języku angielskim i możliwość od razu sprawdzenia niezrozumiałych słów to ciekawe rozwiązanie gdy uczymy się języka. Pomaga to obyć się z nim i wykorzystanie go w codziennych sytuacjach. Daje to taką lekkość.

 

7. M. Trebena „Apteka Pana Boga. Porady i praktyka stosowania ziół leczniczych”

Ciekawa książka, która zawiera opisy 30 roślin leczniczych. Ziołolecznictwo jest teraz bardzo modne i uważam, że do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem. Ale skoro można złagodzić ból głowy bez użycia tabletki to czemu nie 😉

Jakie są Wasze propozycje na lato? Po co chętnie sięgacie? Co z przyjemnością polecilibyście innym?