Życie w czasach obecnych daje mnóstwo możliwości pod praktycznie każdym względem. Nigdy wcześniej nie było takiej otwartości, dostępności, przepływu informacji, ale nie było też takiego problemu z koncentracją i jej utrzymaniem. Tak jak my mamy łatwy dostęp do wszystkiego tak inni mają łatwy dostęp do nas. Informacje które do nas docierają są spłycone, proste nie wymagają większej uwagi przez co nasz mózg dostosowuje się do tego. Jak się skoncentrować i nie rozproszyć przy pierwszej lepszej okazji?

 

Na każdym kroku jesteśmy „atakowani” mnóstwem komunikatów. Reklamami, smsami, e-mailami, powiadomieniami z facebooka, instagrama, pinteresta i wszystkimi innymi stronami i aplikacjami, do których tylko daliśmy sobie dostęp. Ktoś dodał stories „o to tylko chwila” – jedno, drugie, trzecie – czas ucieka, a wraz z nim nasze skupienie. Nigdy nie byłam mistrzem koncentracji, mnie też wciągają te wszystkie rozpraszacze, Was też? Staram się je ograniczać w trakcie zaplanowanych zadań, bo niestety ich załatwienie trwa później w nieskończoność. Rozproszenie nie dość, że odciąga od pracy to jeszcze sprawia, że w ogóle nie mamy ochoty do niej wracać. Przez co przekładamy swoje plany i niby priorytety na wieczne później.

 

Jak się skoncentrować i nie rozproszyć przy pierwszej lepszej okazji?

 

Praca w blokach czasowych

To wg. mnie jeden z najlepszych sposobów na skupienie się przy pracy, nauce. Sami określamy konkretny czas na pracę i czas na przerwę. Popularna jest metoda Pomodoro, po 25 min pracy – 5 min przerwy. Ja to dostosowuje to pod siebie i swoje możliwości. Nie da się cisnąć na maksa przez cały czas bez żadnej przerwy, bo później jesteśmy „wypompowani” i nieefektywni. Tracimy na tym. Przerwy dają nam chwilę na złapanie oddechu. Praca w blokach motywuje do skończenia projektu, pewnego etapu przed upływem czasu, dlatego jest efektywniej bo nie przerywamy w trakcie jednego bloku. Mi wystarczy, że odpale na komputerze Timer-tab, który odlicza czas za mnie 😉

Planowanie i ustalanie priorytetów

Jest tak, że albo kochamy planować, albo tego nienawidzimy i idziemy na żywioł. Sama jestem zwolennikiem planowania. Ono samo sprawia, że motywuję się do nauki języka, ćwiczeń. Pewnie bez tego potrafiłabym cały dzień przegwizdać. Chociaż i na takie trzeba sobie pozwolić, na tą spontaniczność.

Kiedyś nie spisywałam planów, nie tworzyłam list TO – DO przez co budziłam się na koniec dnia „ile to ja chciałam zrobić.” To co krąży mi po głowie zapisuje i dzięki temu łatwiej ogarniam całą rzeczywistość. Przyznam, że połączenie pracy, bloga z wychowaniem aktywnej 3,5 latki nie jest łatwe – dlatego planner mi potrzebny. Planowanie pomaga nam skupić się na tym, co mamy do zrobienia i nie krążymy ślepo po domu, internecie i szukając zajęcia. Chwila oderwania, telefon i dzięki takiej liście można łatwo wrócić do tego co robiło się przed. Perspektywa skończonych zadań i pozwolenie sobie na przyjemności bez ciśnienia z tyłu głowy kusi 😉

Tryb offline

Niby proste być offline, a jednak nie. Znam to z doświadczenia. Każdy telefon, powiadomienie, dźwięk sprawia, że myśli uciekają gdzieś indziej. Rzadko decydujemy się, żeby wyłączyć internet zwłaszcza, gdy pracując z musimy z niego korzystać. To rozprasza i kusi, żeby klikać w linki które teoretycznie nas interesują, ale nie w tym momencie co trzeba. Czas mija, a nasza koncentracja ucieka. Swojego czasu miałam tak, że pisałam posty na kartce papieru. Nic mnie wtedy nie rozpraszało, miałam milion myśli i flow. Pisanie na komputerze zawsze kończyło się frustracją i zmarnowanym czasem, bo co rusz kusiło mnie coś innego. Internet niestety sprawił, że zbyt łatwo wpadamy w wir „interesujących nas” zagadnień z których ciężko się wyrwać i wrócić z pełną koncentracją.

Ćwiczenia

Jest sporo ćwiczeń na koncentrację. Zaczynając od medytacji po przez łamigłówki, krzyżówki, gry np. szachy, ale też żonglowanie. Wszystko co sprawia, że musimy wytężyć nasz mózg i skupić się na konkretnej czynności, na rozwiązaniu, wyniku ćwiczy koncentrację. Joga podobno jest świetna na koncentrację – sama od dawna chcę jej spróbować.

Multitasking

Ogólnie jestem zwolennikiem wielozadaniowości przy zadaniach mało wymagających. Skoro mogę pozmywać naczynia i posłuchać ciekawego podcastu to czemu tego nie połączyć. Przyjemne z pożytecznym przy oszczędności czasu.

Jednak wielozadaniowość nie zawsze się sprawdza. Kiedy robimy projekt, rozmawiamy przez telefon i zabieramy się za kolejną rzecz w tym samym czasie – nasze myśli są rozproszone. Próba skupienia się na kilku ważnych sprawach jednocześnie sprawia, że koncentrujemy się na wszystkim i niczym. Rozdzielanie tego skupienia rozdrażnia i dodatkowo stresuje, bo sami kładziemy na siebie nacisk. Taka praca nie jest efektywna i łatwo popełnić błąd.

 

Kilka moich przemyśleń:

1. Rano można skupić się najbardziej. Dlatego zanim wstaną domownicy ja biorę na siebie jedno ważne zadanie, które wymaga sporej koncentracji. Nic wtedy nie rozprasza, a świeże myśli z rana nie są jeszcze pochłonięte codziennymi sprawami.

2. Podejmuję pracę od razu. Kiedy zastanawiam się nad czymś dużo gorzej mi podjąć pierwszy krok i przeważnie na samym myśleniu się kończy.

3. Wietrze, sprzątam, nalewam szklankę wody przed podjęciem zadania, żeby mnie nic nie odciągało. Zawsze kiedy zaczynała się sesja miałam nieodpartą pokusę posprzątać cały pokój, wszystko mi nagle przeszkadzało i tym samym odciągało uwagę od nauki.

4. Uczucie głodu lub przejedzenia zawsze sprawia, że nie potrafimy się skupić.

 

Brak koncentracji bierze się z tego, że coś lub ktoś odwraca naszą uwagę. Sami siebie dekoncentrujemy, kiedy do głowy wpadają nam myśli i zamiast je odrzucić/zapisać zajmujemy sobie nimi czas.

Ile razy uciekacie myślami w trakcie pracy, nauki? Jak sobie z tym radzicie?