Z czego nie wolno Ci zrezygnować pisząc bloga

Większość z nas prowadzi bloga z pasji i chęci dzielenia się z innymi swoimi przeżyciami, przemyśleniami (przynajmniej chcę w to wierzyć 😉 Blogowanie sprawia nam ogromną przyjemność, ale nie oszukujmy się wymaga też od nas sporej pracy i zaangażowania. Czasami trzeba zrezygnować z czegoś, jednak są rzeczy, których nie możesz porzucić. 

Blogowanie jest jak praca. Nie boję się tego “powiedzieć.” Piszemy, redagujemy, robimy zdjęcia, szkolimy swoje umiejętności, chłoniemy wiedzę np. z zakresu SEO. Poświęcamy czas i swoje przyjemności właśnie dla bloga. Do tego trzeba być cały czas na “czasie.” Z każdej strony atakują nas nowymi trendami. Wszędzie trzeba być, o wszystkim trzeba wiedzieć, albo chociaż orientować się w temacie. Ciągły rozwój w tej “branży” jest konieczny. Nawet jeżeli to tylko hobby. Taka “praca” pomaga nam też z naszymi słabościami, czy z przekraczaniem swojej granicy komfortu.
Gdzieś w tym wszystkim zatraca się sens naszego blogowania. Piszemy dla naszych czytelników, dla własnej potrzeby podzielenia się doświadczeniami czy tez przemyśleniami. Gonitwa kto lepiej, kto więcej, i kto bardziej męczy. Faktem jest, że każdy chciałby zarabiać na pasji. Robić to co się kocha i jeszcze dostawać za to pieniądze. Jednak nie to powinno być priorytetem, a jeżeli jest, to autentyczność blogera spada. 

Z czego nie wolno Ci zrezygnować pisząc bloga

Z czego nie wolno zrezygnować prowadząc bloga? 

Autentyczność

Jak już wspomniałam cała blogosfera nakręca gdzie być, jakich aplikacji używać, gdzie robić zdjęcia. Wszystko ładnie, pięknie, ale musimy w tym wszystkim być zgodni z samym sobą. Znaleźć swoją niszę, swoje “ja” i podążać własnym torem. Oczywiście jako fanka rozwoju osobistego zgadzam się z tym, że trzeba się rozwijać. Szukać, odkrywać, testować. Jednak trzeba też pozostać sobą i nie dać się omamić. Nie pisać na siłę, bo temat jest na topie, bo ktoś miał pod takim miliony lajków. Pisać z serca, pisać od siebie.

Rodzina

Czasami blogowanie pochłania dużo więcej czasu niż praca na etacie. Praca po 8h się kończy, a blog to wieczne poprawki, analizy, przerabianie, czytanie, pisanie. Niektórzy blogerzy pracują i dopiero po etacie siadają do pracy nad blogiem. Pasją pasją, jednak w tym wszystkim nie wolno nam zaniedbać rodziny i przyjaciół. To oni nakręcają nasz świat. Nie można rezygnować ze spotkania z przyjaciółką, bo trzeba napisać nowy post na bloga. Być może ona Cię teraz bardzo potrzebuje. Rodzina i przyjaciele są najważniejsi. Wystarczy dobra organizacja. Wszystko idzie pogodzić, nawet macierzyństwo z blogowaniem.

Praca

Nie rzucamy pracy w dniu, w którym zakładamy bloga. Kto myśli “zacznę blogować i będę zarabiać” – myli się. Współpraca nie przyjdzie tak od razu. Nikt nie będzie walił drzwiami i oknami, żeby tylko dać Ci zlecenie. Być może ktoś pokłada nadzieję na utrzymywanie się z blogowania jednak póki co trzeba mieć stałą pracę. Trzeba przecież “z czegoś” żyć. Czerpanie korzyści z blogowania na pewno jest możliwe jednak wymaga ogromnej pracy i zaangażowania, a czasami nawet i to nie wystarczy 😉 
Zawsze trzeba zachować umiar. Chłoniemy rady, pracujemy, staramy się wypromować bloga i gubimy się gdzieś w tej całej blogosferze. Zaniedbujemy dom, pracę, tracimy siebie. Chcemy czerpać zyski, których i tak nie ma. Warto się zatrzymać i zastanowić czego chcemy. Rozgraniczyć odpowiednio czas i trzymać się własnego ja. A Wy jak uważacie? Z czego nie wolno rezygnować?

 Wyniki konkursu

Muszę przyznać, że wszystkie odpowiedzi były bardzo interesujące. Wyłoniłabym kilku zwycięzców, ale niestety musi być tylko jeden. Było ciężko, ale książkę “Prostota” B. Hybelsa otrzymuje Juszka za komentarz:

Życie w prostocie od jakiegoś czasu jest dla mnie celem i sposobem na
odnalezienie się wśród zgiełku dzisiejszego świata. Prostota to
umiejętność wejrzenia w głąb siebie i przyjrzenia się swoim potrzebom. W
kwestiach materialnych, życie w prostocie to dawanie sobie ni mniej, ni
więcej, lecz dokładnie tyle, ile nam potrzeba. To odróżnienie potrzeb
wynikających z naszej natury, od potrzeb (czy też fanaberii) sztucznie
generowanych przez nasze otocznie, media, trendy, konsumpcjonizm.
Nasuwają mi się tutaj pojęcia takie jak: świadome decyzje, mądre wybory,
spokój i porządek. Życie to (wbrew niektórym opiniom) wcale nie jest
ubogie. Wręcz przeciwnie, jest pełne inspirujących bodźców,
wzbogacających rozmów, wdzięczności i piękna. Odkąd zaczęłam żyć w ten
sposób, przywiązuję większą wagę do tego, by świadomie wybierać, na co
przeznaczam swój czas, pieniądze i uwagę. Żyje tak, żeby czuć się
właścicielką swoich dni od pierwszej do ostatniej minuty. Każdy, kto
usunął ze swojej drogi wszelkie zbędne, rozpraszające sprawy,
niepotrzebne myśli, bezwartościowe przedmioty, wie, o czym mówię.
Kontakt z naturą i świeże powietrze sprzyja odnalezieniu radości w tym,
co mamy i gdzie jesteśmy. Życie w prostocie to życie szczęśliwe i
świadome. Życzę wszystkim odnalezienia w sobie tego dystansu, który
pozwoli na odkrycie, że prostota jest tak naprawdę największym
bogactwem. 🙂

Gratuluję i czekam na dane do wysyłki 🙂