Zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego boicie się zrobić krok w przód? Ogranicza nas strach, który jest często nieuzasadniony. Boimy się tego co powiedzą inni, boimy się krytyki, odrzucenia. Nie wychylamy się i nie pokonujemy swoich barier, dlaczego?

 

Kto czytał post przegląd sierpnia, ten wie do czego zmierzam. Jesteś “orłem czy nielotem?”

Ograniczenia tworzą się w naszej głowie na skutek wychowania. To kluczowe w jaki sposób rodzić zwraca się do swojego dziecka i jak je traktuje. Od małego kształtuje się w dziecku poczucie własnej wartości, odwagę, ale też otwartość, czy akceptację innych.

Niestety większość z nas zawsze skupia się na negatywnych przekazach. Mimo, ze dostaliśmy 100 pochwał to jedna krytyka niszczy wszystko. Dlatego zwroty: “Ty niezdaro,” “Znów tego nie potrafisz,” “Jak możesz tego nie wiedzieć,” itp. wpływają na wartości jakie buduję się w ludziach od małego. Wielki potencjał zostaje stłamszony przez wychowania.

 

To wszystko rzutuje na to, że już jako dorośli ludzie jesteśmy zamknięci na możliwości jakie daje nam otoczenie. Nie podejmujemy ryzyka, boimy się opuścić “bezpieczną” strefę komfortu, czy też zupełnie zamykamy się na świat. Ograniczamy się do życia jakie nas otacza, akceptujemy je, nie wymagamy więcej. Mimo pasji, energii nie dzielimy się z otoczeniem naszą ciężką pracą, tym co nas kręci. Rozwój osobisty spływa na dalszy plan – “po co inwestować w siebie?” Pomysł podzielenia się swoją pasją upada przy pierwszej próbie – “nie dam rady. “Nie można odnaleźć się w społeczeństwie, albo przynajmniej pozwalamy by traktowano nas po macoszemu. Brak nam po prostu wiary w siebie!

Jednak ze wszystkim można walczyć. Każdy nawyk można zmienić, a każdą cechę wypracować. To ciężka praca, ale opłaca się. To coś dla nas, dla naszego życia, dla naszej swobody. Trzeba walczyć ze swoimi ograniczeniami. One czają się tylko w naszej głowie.

Uwolnienie się od poczucia strachu czy nabycie wiary w siebie jest bardzo ciężkie. Ciągle do głowy przychodzą jakieś niepotrzebne myśli, które burzą cały koncept. Sukcesywnie trzeba krok po kroku pracować, żeby się wyzbyć tych zakorzenionych ograniczeń.

Skąd biorą się w nas ograniczenia?

 

 

Jak można radzić sobie z ograniczeniami?

Każdy z nas jest inny. Każdemu będzie pomagało coś innego. Jednak jedną z ważniejszych spraw jest przypominanie sobie o swoich sukcesach, pozytywnych sprawach. To buduje poczucie wartości i pomaga dostrzec własne możliwości. Można zapisać sobie wszystkie osiągnięcia i wracać do nich jak tylko zajdzie taka potrzeba. Kwestia nagradzania siebie za dobrze wykonaną pracę, za mały krok w przód pomaga w działaniu i motywuje do dalszej pracy. Przez to można docenić siebie i swoje umiejętności.

 

Wyjście po za swoją strefę komfortu, nabycie wiary w siebie jest trudne. Jednak chyba nikt nie zaprzeczy, że warte każdej pracy nad sobą. Uwolnienie się od lęku, który towarzyszy każdego dnia jest możliwe. Trzeba tylko pracować nad tymi złymi zakorzenionymi w głowie myślami, ograniczeniami. To wszystko jest tylko w naszej głowie. Życie daje nam mnóstwo możliwości, dlatego szkoda czasu, żeby marnować je na nieuzasadniony strach.

 

Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Jak wychowujecie swoje dzieci? Dobieracie słowa czy raczej nie zwracacie na to uwagi? Jak jeszcze można poradzić sobie z zakorzenionymi ograniczeniami?