Nowy rok zbliża się wielkimi krokami, to jest ten czas kiedy podsumowujemy swoje osiągnięcia, analizujemy możliwości i wyznaczamy cele na kolejny rok. Ja podobnie jak w zeszłym roku, oprócz celów, wyznaczyłam sobie jedno słowo, którym będę się w dużej mierze kierować. Zobaczcie sami co to za słowo i co to był za rok.

Projekt jednego słowa na cały rok wywodzi się z One Little Word. Jak wiecie dobór słów ma ogromne znaczenie. Inaczej odbiera się gdy coś “musimy” a inaczej kiedy “chcemy” coś zrobić. Słowa nas ukierunkowują, dają poczucie kontroli nad życiem. W przypadku doboru słowa na cały rok pozwala nam ono podążać w tym kierunku, w którym chcemy dokonać zmian. Wybrane słowo można traktować jako cel, który zawiera w sobie wszystko co chcemy zmienić albo być dodatkiem do innych celów. Dla przykładu słowo szczęście. Jako cel może zawierać: zmiany myśli, kontrole nad emocjami, ale też robienie rzeczy, które nas uszczęśliwiają, ograniczenie kłótni. Wybrane przez nas słowo może nieść szerokie spektrum zmian, nie ograniczając się tylko co swoich postanowień.

Słowo.

W zeszłym roku moim słowem była odwaga. Trudno jest wyjść ze swojej strefy komfortu jednak w kilku kluczowych dla mnie sytuacjach udało mi się to zrobić. Oprócz tego moje wybrane słowo pomogło mi w podjęciu kilku decyzji. Słowo może być dla nas impulsem do działania i tak było w tym roku w moim przypadku. Najlepiej też je zapisać w widocznym dla nas miejscu, w otoczeniu w którym się sprawdzi. Przykładem może być słowo zdrowie, które umieszczamy na lodówce, szafce ze smakołykami czy w portfelu (przyda się kiedy robimy zakupy).

W tym roku moim słowem będzie rozwój. Rozwój na całe 12 miesięcy. Stawiam na nie dlatego, że wokół niego kręcą się moje cele. Mam zamiar zrobić kurs, przeczytać 50 książek, wrócić do pracy itp. Rozwijać się można w wielu dziedzinach życia codziennego, a ja nie chce ograniczać się tylko do swoich postanowień. Ukierunkowanie na rozwój ma też swoje odbicie w blogowaniu. Może pojawią się tu wkrótce nowe tematy 😉

Podsumowanie roku 2016

Ten rok był dobry mimo małych zawirowań.  Nie świecę przykładem, bo nie udało mi się zrealizować wszystkich celów, ale mam poczucie, że wykorzystałam czas w pełni. Zrealizowałam priorytetowe cele, a to dla mnie najważniejsze. Nie będę się tutaj rozprawiać nad moim całym podsumowaniem roku, bo to bardziej prywatna kwestia. Jednak podzielę się kilkoma ważnymi wnioskami.

Rok 2016 zdecydowanie nauczył mnie, że można osiągnąć co tylko się chce. Wystarczy iść dobrą drogą, znaleźć wskazówkę i dążyć do swoich marzeń. Metoda zmiany nawyków się sprawdza, gdy tylko jesteśmy wytrwali w swoich zmianach. W tym roku zaczęłam bardziej przykładać się do zdrowego odżywiania i czuje, że to był przełomowy okres. Od czasu do czasu można poszaleć, ale ogólnie pilnuje, żeby było zdrowo 🙂

Blogowo udało mi się w końcu przejść na WordPressa i jestem z tego zadowolona. Obsługa nie sprawia większych problemów i można łatwo pozmieniać co tylko się chce. W tym roku też zaliczyłam WroBlog i BLOGtej. Szkoda, że zagapiłam się z zapisami na See Blogers.

Rok 2016 był dla mnie bardzo rodzinnym czasem. Pobyt na urlopie macierzyńskim, a później wychowawczym i możliwość śledzenia wszystkich rozwojowych skoków dziecka to dla mnie wspaniały okres. To czas, którego nie da się nadgonić i cieszy mnie to, że mogłam go wykorzystać. Oprócz tego było wiele rodzinnych spotkań, wyjazdów, okazji do świętowania.

Zawsze może być lepiej i zawsze może być gorzej. Starajmy się patrzeć jednak w tą dobrą stronę. Wyciągnąć dla nas, z tego co było, to co najlepsze. Mimo zawirowań zawsze pojawiają się też dobre chwile, małe sukcesy, które warto sobie przypomnieć i docenić.

Jestem ciekawa jak Wam minął ten rok?