Do tego tekstu zabierałam się już długo. O uważności pisano już wiele, a o tym, że według niektórych to totalna ściema jeszcze więcej. W co więc wierzyć? Ćwiczyć tą uważność czy nie?

 

W ramach Wielkiej Wymiany Książkowej Przeczytaj & podaj dalej udało mi się zdobyć książkę o uważności, a mianowicie C. Sweet “Dziennik uważności.”  Z niecierpliwością do niej usiadłam jak tylko do mnie przyszła. I co? I okazało się, że główną jej częścią są ćwiczenia – a no tak ćwicz uważność. Na początku byłam trochę zawiedziona, spodziewałam się czegoś innego. A w rezultacie wyszło, że tylko ćwiczeniami można osiągnąć to o czym się tak trąbi w kwestii uważności. Wykonywanie ćwiczeń w książkach jest ważne jeżeli chcemy skorzystać i wyciągnąć coś z nich dla siebie.

Czym jest ta cała uważność?

Dla mnie jest to po prostu skupienie się na detalach. I tyle.

Można się w tym temacie rozpisać bardziej lub mniej, ale to chyba zawiera wszystko. Począwszy od nasłuchiwania śpiewu ptaków, zatrzymania się nad chwilą obecną po czerpaniu radości z drobnostek. To też bycie obecnym i świadomym w życiu.

Uważność ściema czy droga do przyjemniejszego życia?

W ostatnim czasie uważność stała się bardzo popularna. Powstało wiele tekstów na ten temat, książek, kursów czy szkoleń. Każdy chciał być uważny i czerpać z tego ile się da. A ja? A ja jakoś kompletnie nie zagłębiałam się w te tematy. Pewnie trochę na przekór, bo cała ta uważność zaczęła mi prawie z lodówki wyskakiwać. Zawsze zwracałam uwagę na detale, które cieszyły moje oko i serce, ale jakoś nie zastanawiałam się czy to właśnie jest uważność. Nie potrzebowałam nazwy i całej tej otoczki. Czy to co robię to skupianie się na codzienności czy po prostu ono swoją drogą, a cała uwazność swoją.

Po przeczytaniu książki w większym stopniu zaczęłam zastanawiać się nad wagą uważności w naszej codzienności. Gdzieś w tym całym pędzie, obowiązkach ucieka nam to co ważne, chociaż czasem to prawie niezauważalne. To właśnie te małe gesty, przyjemne dźwięki sprawiają, że codzienność staje się przyjemniejsza. Teraz mam większą świadomość tego, że to po prostu uważność, a  jej ćwiczenia mogą pozytywnie wpłynąć na nas samych.

Zauważyłam znaczącą poprawę w koncentracji i samoczynnym kodowaniu rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Żyłam sobie w swoim świecie i jakoś nie dopuszczałam do siebie zbędnych informacji. Z jednej strony dobrze się tak wyłączyć, ale z drugiej umiejętność koncentracji znacznie się przez to obniża. Skupianie się na detalach pozwala właśnie rozwinąć i wyostrzyć zmysły. Ćwiczenia uważności wpływają też na nasze samopoczucie. Poprzez zwracanie uwagi na drobne gesty bliskich, małe przyjemności, uświadamianie sobie tego co nas otacza buduje pozytywny odbiór rzeczywistości. Skupianie się na dobrych stronach znacznie to ułatwia. Uważność to takie życie tu i teraz, koncentrowanie się na chwili obecnej.

Są różne praktyki uważności. Jednym z nich jest medytacja, świadomy oddech. Ja czasami po prostu skupiam się na otoczeniu. Spacerując nasłuchuję odgłosów ptaków w oddali, zachwycam się zachodem słońca. Próbuję wychwycić drobnostki i skupić się na nich. To dla mnie najprostszy sposób, który można praktykować zawsze.

Na pewno żeby zobaczyć jakikolwiek efekt potrzeba czasu i ćwiczeń. Nic od tak nie przychodzi, nawet w kwestii uważności, a czasami drobnostki mogą zmienić wiele. Ćwiczenie uważności to na pewno nie ściema. To po prostu zaangażowanie się w swoje życie i świadome jego przeżywanie. Zdecydowanie staje się ono wtedy przyjemniejsze.

 

Co myślicie o uważności? Praktykujecie?