Z językiem obcym bywa różnie. Przeważnie każdy z nas zna chociaż jeden, ale czy wszyscy umieją się nim posługiwać? Dla mnie to wielka różnica: znać, a używać. Czego więc potrzebujemy do nauki języka obcego, co sprawi, że w końcu nasza znajomość słówek przemieni się w rozmowę?

 

Od kiedy pamiętam w szkole uczono nas schematycznie tematami z podręcznika językowego. Były cyfry, kolory, rodzina, czasy. I tak w kółko. Tematy dość często powtarzały się na różnych etapach nauki. Wszystko rzekomo w ramach powtórki. Tylko po co komuś kto zdawał maturę z języka, na studiach powrót do podstaw?

Dla mnie wracanie i powtarzania w kółko tego samego to największy błąd w dzisiejszej edukacji. Marnujemy czas, zamiast iść do przodu i gonić to, co jest do nadrobienia. Cofamy się przez co wychodzimy z obiegu, nie poznajemy nowości, nie kształtujemy innych sfer poznawania języka obcego. Nie za bardzo lubię szkolne podejście do nauki języka stąd moje dzisiejsze wywody.

Przede wszystkim za bardzo skupiamy się na tym, żeby przerobić tekst z książki i go przetłumaczyć, żeby zrobić suche ćwiczenia, które nie mają żadnego odzwierciedlenia w codzienności, żeby wałkować czasy i ich teorię. Nie mówię, że te kwestie nie są ważne. One budują słownictwo, dają podstawy, ale w tym wszystkim przestaje się mówić.

Język obcy najbardziej nam “wchodzi w usta” kiedy go używamy. Kiedy jest nam potrzebny do wyrażenia naszych potrzeb, opisania rzeczywistości, obecnych sytuacji, problemów, pasji. I tak moim zdaniem powinno się podchodzić do nauki języka obcego. Gdy potrafimy wysławiać się w języku obcym na temat tego co nas dotyczy inne tematy przyjdą łatwiej. Gdy pozbędziemy się blokady zupełnie inaczej się czyta, wałkuje czasy. Bez mówienia w języku obcym nie umie się korzystać ze słówek, czasów. Czasami trzeba “pomyśleć w języku obcym.” Jak głupio to brzmi tak czasami jest. Niestety w szkołach zbyt mały nacisk kładzie się na taką formę nauki. Wychodzimy z Liceum, po maturze, która została zdana na wysokim poziomie, ale kompletnie nie potrafimy swobodnie porozmawiać w języku obcym. Mamy blokadę, plączące myśli i czasami zbyt wiele możliwości. O ile ćwiczenia za słuchu wychodzą nam świetnie to zrozumienie potrzeb drugiego człowieka już gorzej.

sposoby na nauke jezyka

Co sprawia, że nie mówisz w języku obcym?

Mówienie

Jak już Wam wspomniałam podstawą jest mówienie. Teraz są rożne możliwości. Można na kursie językowym określić, że chcemy położyć nacisk na mówienie. Ciekawą opcją jest też zorganizowanie sobie Navy Speakera. To bardzo pomaga żeby się otworzyć i próbować porozumieć w języku obcym. W sieci mamy teraz mnóstwo możliwości, nawet jeżeli chodzi o język obcy możemy porozmawiać z kim z drugiego końca świata. Mówić można też po prostu na mieście zamówić kawę po angielsku czy zrobić zakupy. Nawet jeśli mamy takie opcje to ćwiczyć z domownikami po przez wyrażanie swoich potrzeb, zdań, uczuć w języku obcym. To znacznie zmniejsza naszą barierę językową. Najlepiej to w ogóle pojechać za granicę i tam “liznąć” nauki, ale wiem, że nie zawsze można sobie na to pozwolić.

Fiszki

Dla mnie bardzo fajną opcją prócz mówienia jest nauka z fiszek. Jednak zamiast uczyć się ich schematycznie można je wykorzystać do opisywania tego co widzimy na karteczce z użyciem oczywiście słów o podobnym znaczeniu. To bardzo fajna zabawa, a i słówka szybciej wchodzą do głowy. Najlepiej ćwiczyć to w formie zabawy z drugą osobą, wtedy współgracz próbuje odgadnąć, co my mamy na myśli.

Podcasty

Słuchanie podcastów, oglądanie filmów po angielsku – whatever. Chodzi o to, żeby osłuchać się z językiem. Nawet, gdy nie do końca rozumiemy to o czym mówią. Na początku jest ciężko, ale później samo wchodzi nam budowanie zdań, właśnie to o czym wspomniałam wcześniej “myślenie w języku obcym” czy też zwiększa się nasz zasób słów. To ułatwia nam zrozumienie drugiej osoby w naturalnych sytuacjach. Nie są to tylko puszczone ćwiczenia ze słuchu tylko zbudowane sytuacje, emocje, wrażenia, naturalne sytuacje. I na takich przykładach najłatwiej przyswoić język obcy.

Kolokacje

To zwroty, wyrażenia, które są zestawieniem słów często ze sobą używanych. Poznanie tych zwrotów znacznie ułatwia budowanie zdań, dobranie odpowiednich słów. Często chcemy wyrazić zdanie, którego po angielsku nie da się powiedzieć, będzie ono niezrozumiałe. Wtedy znacznie pomaga znajomość kolokacji.

 

Nauka języka od pewnego czasu to dla mnie rozmowa. Dopóki nie zaczęłam mówić o tym co mnie interesuje, otacza, o moich uczuciach gorzej rozumiałam i znałam angielski. Mówienie w języku obcym znacznie poprawia nasze obycie się z nim. Nie kwestionuję, że nie potrzeba nam znajomości słówek, czy teorii. Nie. Po prostu co z tego, że wiemy jak utworzyć czas skoro nie wykorzystujemy tego z mowie? Teoria idzie w parze z praktyką, dlatego zachęcam do mówienie.

 

Jakie są Wasze sposoby na znajomość języka obcego? Co myślicie o skupieniu się na mówieniu?