bullet-yournal

 

Idea Bullet Journal jest mi bliska już od ponad dwóch lat. Nie pamiętam kto zainspirował mnie wykorzystania tego pomysłu. Jednak kiedy wszystkie dotychczas stosowane plannery, kalendarze się u mnie kompletnie nie sprawdzały – postanowiłam spróbować. Dzisiaj trochę moich wniosków i doświadczeń po 2 latach z Bullet Journal – z czego zrezygnowałam, a co ulepszyłam?

 

2 lata z Bullet Journal – moje wnioski, doświadczenia

Dla mnie Bullet Journal to narzędzie do planowania. Jest w nim miejsce na wszystko, czego potrzebuję: zobowiązania, plany, blog, ale także przyjemności, marzenia. Zapisuje w nim moje inspiracje, pomysły. To taki mój mały świat. Z systemem BuJo polubiłam się od razu. Kartki do zagospodarowania i jego elastyczność na swój sposób sprawiły, że z miesiąca na miesiąc planowanie szło mi co raz lepiej. Dodatkowe notatki, pilnowanie nawyków, wypisywanie marzeń, lista książek do przeczytania – wszystkie rzeczy których chciałam “pilnować” są teraz w jednym miejscu i to jest to co lubię w tym najbardziej.

Moja przygoda z BuJo ewoluowała na przestrzeni tych dwóch lat. Dostosowanie systemu do siebie wymaga trochę czasu. Na początku można się pogubić, bo zapisujemy wszystko. Skoro mamy miejsce to czemu nie? Dopiero kiedy dostosujemy do siebie system planowania i rzeczywiście zapisane kartki stają się dla nas pomocne to narzędzie staje się efektywne. Błądzenie, przepisywanie kartek, odkładanie wszystkiego na później – już nie. Sama na początku się gubiłam, bo nie umiałam dostosować swoich zajęć, planów do realnego czasu i wolnego miejsca w plannerze. Drogą prób i błędów znalazłam w tym swój złoty środek.

Wiele osób mówi mi, że Bullet Journal nie jest dla nich, bo jego prowadzenie jest związane z dużym nakładem pracy i czasu. I tu mogę podzielić się z Wami moim doświadczeniem w tej kwestii. Na początku bardzo dużo czasu zajmowało mi dopieszczanie mojego plannera. Miał być idealny, kolorowy z pięknymi ozdobnikami i rysunkami – taki jak w internecie. Pinterest w tym temacie wciągał mnie na długie godziny. Tworzenie rubryk, tabelek, dopasowanie kolorów, liter, obrazków, naklejek, tasiemek pochłaniało bardzo dużo czasu. Do tego dochodził mój totalny brak talentu do rysowania – łatwo nie było. No, bo co zrobić gdy się starasz na maksa, a efekt końcowy jest zupełnie inny niż ten którym się zainspirowałaś? Koniec końćów odpuściłam. Planner ma być praktyczny, a nie piękny. I o ile dbam o jego estetykę,  używam kolorowych cienkopisów, czasami tasiemek washi to na tym plastyczna część BuJo się kończy. Taki minimalizm. Na prawdę planner ma nam służyć do pracy z celami, nawykami, realizacji codziennych zadań, zobowiązań w pracy, a nie do tracenia czasu, którego często i tak nie mamy na jego upiększanie.

Aktualnie całkowicie zrezygnowałam z tabelek. Prócz jednego miesięcznego rozkładu nie tworzę żadnych. Habit tracker kompletnie się u mnie nie sprawdził w roli tabelki. Zapominam o odznaczaniu postępów i śledzeniu wybranych nawyków, a do tej pory nie miałam z tego żadnych efektów. Sama też nakręcałam siebie negatywnie, że tego nie pilnuję, nie realizuję więc odpuściłam. Wole rozpisywanie tego przy konkretnych datach np. w chmurce czy dodatkowym punkcie.  A jak u Was jest z habit trackerem?

Ważną sprawą do której przekonałam się z czasem jest indeks, a w nim swój klucz, który zdecydowanie pomaga odpowiednim oznaczaniu i organizacji planowania.

bullet-journal

 

Kieruję się swoimi potrzebami

Jak na początku dążyłam do ulepszania BuJo, bo tak “pisali w internetach” tak teraz kieruję się tym czego potrzebuję. W moim pierwszym notesie było wiele zmarnowanych kartek, niedokończonych pomysłów. To dało mi do myślenia “czego potrzebujesz w swoim BuJo?” Przejrzałam dotychczasowe strony, to z czego korzystałam najbardziej zostawiłam wszystko inne poszło w odstawkę. Teraz całe planowanie sprowadza się głównie do tworzenia list, map myśli na różne sposoby. Tylko tyle i aż tyle. Dzięki temu zawieram w Bullet Journal tylko to z czego korzystam.

Czy eksperymentuje? Oczywiście, ale zgodnie z ideą, że planner ma być przede wszystkim użyteczny. Bazuje na tym co mam i kombinuje raz tak raz tak. W końcu tą elastyczność trzeba wykorzystać.

A jakie są Wasze doświadczenia z plannerami? Chętnie dowiem się z czego korzystacie. Jeśli z Bullet Journal to napiszcie jak planujecie.