Z uwagami na temat planowania w Bullet Journal spotykam się na co dzień. Dostałam wiele wiadomości jak znajduję czas żeby planować w nim, pisać bloga, pracować na etacie i ogarniać codzienność. Sama dość często zachęcam Was do spróbowania planowania w tej formie i napotykam opór 🙂 Ale rozumiem, każdy wybiera to, co mu odpowiada najbardziej i jest dla niego efektywne. Ja w takim razie chcę obalić kilka mitów związanych z BuJo.

Forma planowania w Bullet Journal jest dla mnie najlepsza. Cenię sobie elastyczność, swobodę i duuużo miejsca na dodatkowe zapiski. Jednak wokół całego bulet journalowania zrodziło się wiele przekonań, które mogą zniechęcać do planowania w nim. Nie byłabym sobą gdybym nie podjęła walki z nimi i przestawiła swój punkt widzenia na ten temat. Let’s go! 😉

 

bullet-yournal

Mity planowania w Bullet Journal

Bullet Journal musi być piękny

To chyba jeden z głównych powodów, dlaczego większość osób nie planuje w BuJo. Zrodziło się przekonanie, że w takim plannerze muszą być piękne rysunki, dobrane kolory, tabelki, podziały, naklejki, a najlepiej jakby to wszystko rozpoczynały zdobione napisy. Jeżeli ktoś ma czas i zdolności to świetnie, bo zazwyczaj coś nas w tej kwestii ogranicza. Sama na początku w to wierzyłam i dbałam o każdy detal, a nie było łatwo, bo zdolności u mnie brak. Ostatecznie odpuściłam wszelką plastyczność do minimum, na tyle ile mam czas i chęci.

W internecie jest wiele inspirujących blogów, stron, zdjęć, które pokazują praktycznie tylko piękną, bezbłędną stronę bullet journala. W rzeczywistości nie da się nie popełnić błędu i wcale nie trzeba mieć talentu do rysowania, żeby prowadzić swój Bulet Journal. To jest narzędzie. Planner ma być użyteczny, praktyczny, a nie tylko wyglądać.

Planowanie zajmuje dużo czasu

Z tym stwierdzeniem też spotkałam się wiele razy i wiąże się ono trochę z tym co powyżej. Jeżeli bardzo mocno dbamy o estetykę naszego Bullet Journal, szukamy inspiracji to rzeczywiście planowanie w nim może zabierać dużo więcej czasu. Jeżeli jednak ważna jest efektywność, a nie wygląd plannera to czas planowania nie jest dłuższy niż standardowy w kalendarzu. Wszystko zależy co ma zawierać nasz BuJo, jakie kwestie są w poruszane, czy tylko listy TO DO, czy może kontrola nawyków, lista prezentów, kartka wdzięczności. Rozporządzanie jego zawartością zależy tylko od nas tak więc i czas jaki poświęcimy na planowanie w nim.

BuJo to drogi interes

Fakt, wszystkie artykuły papiernicze takie jak zakreślacze, brush peny, taśmy washi kosztują. I zaczynając od wszystkich dodatków, a nie od sprawdzenia czy ten system nam odpowiada można się zrazić. Koszty są, a efektów brak. Fajnie jest mieć wszystkie kolorowe gadżety do planowania, ale nie są one wyznacznikiem i nie sprawią, że nasze zapiski będą się SAME realizować, no hello?:)

Koszt samego notesu nie jest też wygórowany. Zależy wszystko jaką opcję wybierzemy, dla mnie idealny pod względem rozmiaru, grubości kartek, ilości stron jest Planner Pełen Czasu od Oli Budzińskiej i mogę Wam go polecić w ciemno. Na rynku jest co raz więcej dostępnych notesów w formie Bullet Journal. A Wy macie sprawdzone notesy do BuJo?

Nagłe zmiany w życiu

Zmiana plannera nie sprawi, że życie nagle się zmieni. Na wszystko potrzeba czasu, na efekty także. Może BuJo jest kojarzone z dobrą organizacją, świetną kontrolą nawyków, a co za tym idzie zmianami w codziennym życiu. Jednak one tak po prostu z dnia na dzień nie przychodzą. Determinacja, kontrola i działanie w przód daje efekt, a nie zapisanie czystych kartek. To tylko narzędzie, które ma ułatwić organizację codzienność, pilnowanie pewnych spraw.

2 lata z Bullet Journal – moje wnioski

Planowanie w Bullet Journal mi pozwoliło lepiej dysponować swoim czasem i rzeczywiście pilnuję kwestii, które są dla mnie ważne. Jak już wspominałam to dla mnie nie tylko kalendarz, ale też miejsce na inspiracje, listę prezentów, notatki blogowe. Ogólnie nie przepadam za rzeczami, które nadają się do wszystkiego, bo przeważnie wtedy są do niczego, ale z tym plannerem jest inaczej 🙂

 

Jakie są Wasze obawy związane z Bullet Journal? Znacie ten sposób planowania, a może chcecie zacząć?