zaplanowac-zycieOstatnio co raz częściej spotykam się z tekstami typu: “Po co Ci to całe planowanie?” “Rzeczywiście planujesz każdą minutę swojego życia?” “Chcesz rozśmieszyć Boga zrób sobie plan na życie” i wiele, wiele podobnych. Kwestia planowania jest wciąż nieznana wielu osobom i kojarzy się z zaplanowaniem dnia od 6:30 do 22:30 włącznie z praniem, sikaniem i snem. Żadnej spontaniczności, tylko nudna zaplanowana codzienność. Czy tak jest w rzeczywistości? Z tą spontanicznością bym nie przesadzała, bo dobry plan jest po to, żeby sprawniej realizować codzienne zadania, więc czas na szaleństwa się znajdzie. Co do zaplanowania całej dobry – wszystko zależy od konkretnej osoby, pracy, obowiązków. Nie można generalizować w tym temacie i wrzucać wszystkich do jednego worka. Ilu planujących tyle możliwości, ale fakt nie da się zaplanować życia.

Moja przygoda z planowaniem zaczęła się już pewien czas temu. Na początku spisywałam wszystko co popadanie na listę zadań, tak pranie też 😉 Dopiero z czasem nauczyłam się ustalać priorytety, odrzucać mało ważne codzienne czynności, których ja nie potrzebuje na liście. Teraz planowanie traktuję jako dłuższą współpracę – nie tylko odhaczenie codzienności. Chociaż niektórzy potrzebują zapisać podstawowe kwestie i dzięki temu lepiej sobie radzą na co dzień. Planowanie zahacza nie tylko o sprawy codzienne, ale też ono o przyszłość, którą mniej lub bardziej sobie wyobrażamy.

Nie da się zaplanować życia

Zgadzam się w 100% z tym stwierdzeniem. Nie jesteśmy w stanie zaplanować całego swojego życia. Chociażby nasz plan wydawał się idealny, a my pełni samozaparcia. Los płata nam figle i nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Czasami to co zaplanowaliśmy musi iść w odstawkę. Relacje rodzinne, choroba różne czynniki wpływają na to, że prędzej czy później szukamy alternatywy, odchodzimy od planów, zmieniamy je lub mamy coś w zanadrzu. Może się też zdarzyć, że to co było dla nas bardzo ważne się wypaliło. Doświadczenia, zmiany wewnętrzne sprawiają, że oczekiwania i plany też ulegają zmianie. Plany nigdy nie są stałe. Zamiast z tym walczyć trzeba umieć to zaakceptować.

Każdej minuty swojego życia nie można zaplanować, bo to jest nie możliwe. Planowanie dla samego planowania jest bezsensu. Idea dla idei. Wypisywanie celów, bo jest to modne, bo sąsiad też planuje, bo ktoś osiągnął sukces nie da nam żadnego efektu. Efekt można mieć tylko dzięki pracy i zaangażowaniu, samo spisanie i zaglądanie od czasu do czasu w notatnik niestety nie działa.

Życia nie da się zaplanować, ale można nim pokierować w swoją stronę. I tego się trzymam. Planowanie jest dla mnie takim sterem statku życia. Od nas zależy jaki kurs obierzemy i jak poradzimy sobie z przeszkodami. I to wcale nie znaczy, że planowanie zajmuje całe moje życie od A do Z. To nakreśla kierunek w którym chcę, żeby moja codzienność zmierzała, żeby moje przyzwyczajenia których nie chce po prostu się zmieniły. Dzięki temu poznaje nowe rzeczy, czytam różne książki, odwiedzam fajne miejsca. Planuje w Bullet Journal, a oprócz miejsca na plany jest jeszcze kilka stron na to, żeby zapisać to co mnie interesuje. Określanie swoich celów, planów, etapów, projektów – zwał jak zwał – to małe elementy codzienności, która buduje całe życie. Ponad to realizowanie się w rożnych dziedzinach wymaga kontroli, a plan to ułatwia.

zaplanowac-zycie

Czasami plany nie wychodzą. One jedną drogą, a my drugą. Choroba, nagła zmiana sytuacji w życiu, relacje z rodziną, wszystko może wpłynąć na to, że plan okazuje się kompletną klapą! Co wtedy? To zależy czego dotyczył pierwotny plan. Jeżeli to np. pranie to świat się nie zawali jak łazienka zapełni się brudami, ale jeżeli dotyczy on produktu, który ma być przeznaczony na sprzedaż to należy mieć plan B. To jest ważna sprawa w prowadzeniu swojego biznesu i w przyjmowaniu różnych zobowiązań.

 

Życia nie da se zaplanować, ale można je sobie usprawnić i podążać swoim torem. Obecnie na rynku jest dostępnych bardzo dużo różnych plannerów, organizerów, kalendarzy. Wszystko w zależności od potrzeb, od Bullet Journal, które wymaga tylko własnej inwencji, po kalendarze, organizery, specjalistyczne plannery: ślubne, sukcesu, zmiany nawyków, prowadzenia bloga. Skoro cała uwaga ma być skupiona na konkretnym zadaniu, może warto zainwestować w coś co ułatwi zorganizowanie pracy nad tym projektem. Sama nie korzystałam nigdy z specjalistycznego plannera, ale chętnie poznam Wasze opinie, jeśli mieliście okazję?

 

Podsumowując, Plan dla kierunku w naszym życiu, ogarnianiu codzienności – tak. Plan dla planu – nie.

 

Jestem ciekawa jak podchodzicie do planowania, jako odhaczenie codziennych obowiązków czy jako kierunek, którego chcecie się trzymać?