Z wyborem w sklepach bywa ciężko. Często kupujemy za dużo, za szybko, pod wpływem chwili, promocji. Ogólnie zakupy bywają kłopotliwe, a już zwłaszcza te odzieżowe. Co, gdzie, za ile. Czy można się nauczyć jak robić zakupy? Jak świadomie dokonywać wyborów w sklepach?

Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu. Wszystko jest nastawione na sprzedaż i zysk. Ogólnie zrozumiana jest kwestia zarabiania przez firmy – to ich praca, ale ludzkie zatracanie się w szale zakupów to już inna bajka. Wyznajemy z mężem zasadę: “jeśli zastanawiasz się zbyt długo nad zakupem danej rzeczy tzn. że jej nie potrzebujesz.” Wiele razy się to potwierdziło po powrocie do domu. To jednak do mnie przyszło z czasem, kiedyś nie kupowałam świadomie, a raczej pod wpływem impulsu, własnego humoru. Świadomości nauczyły mnie książki, ciekawe artykuły, a przede wszystkim własne błędy. Robiąc bezmyślne zakupy tracimy cenny czas. To, przecież nie tylko pieniądze, to przede wszystkim chwile, które inwestujemy, żeby zarobić pieniądze. Ktoś powie, że “robiąc zakupy w internecie oszczędza czas.” Jasne, jeśli to są świadome wybory. W innym przypadku nic nie oszczędza. No, bo jak długo trzeba pracować, aby kupić daną rzecz? Ile czasu można zmarnować na coś, co i tak nam się nie przydało? Badanie Domodi pokazuje, że aż 30% ankietowanych kobiet kupuje sobie “coś” nowego kilka razy w miesiącu, a 31% przynajmniej raz. Jak myślicie czy to sporo? Zakupy na poprawę humoru dotyczą większości z nas. Wszystko za sprawą reklam, które mówią, że “musisz to mieć, przecież jesteś taka wyjątkowa, należy Ci się, jesteś tego warta…” I tylko kiedy dopada zły humor, szef w pracy nie docenił, mąż nawalił: to chcąc ponieść się na duchu, dopieścić się trochę gdzie idziemy? Na zakupy. Kupujemy raz dwa, tylko żeby coś sobie kupić np. sukienkę i co? Po 2 dniach okazuje się, że nigdy jej nie założymy. Chwila szaleństwa, impuls.

Ile z Was kobietki rano staje przed szafą i myśli: “nie mam się dzisiaj w co ubrać!” ? Według badanych 26% kobiet myśli o tym kilka razy w tygodniu, 22% codziennie, a 12% kilka razy w miesiącu. Nieźle, porównując to do zasobu naszej szafy, a pewnie z ubrań można by stworzyć komplety które starczyłyby na długi czas. Skąd taki wynik? Zdaję sobie sprawę, że zorganizować swoją szafę nie jest wcale tak łatwo. Ponad 85% zapytanych kobiet ma w szafie rzeczy, których nigdy nie założyło, z czego 51% stwierdziło, że już nigdy ich nie założy. Kupowanie pod wpływem impulsu, promocji, w ramach motywacji do zrzucenia paru kilogramów zazwyczaj tak się kończy, każda z nas ma takie doświadczenia ;)) Rozsądne kupowanie wcale nie jest takie proste, na każdym kroku kuszą reklamy, dobre ceny. Wraz z nowym sezonem, nadejściem kolejnej pory roku nadchodzi zakupowe szaleństwo. Koniecznie musi być coś modnego, świeżego w naszej szafie. Dopasowanie tego pod resztę ubrań uchroni nas przed nietrafnym zakupem.

Świadomość tego, co kupujemy, co już mamy, nie tylko w kwestii ubrań, ale i np. żywności sprawia, że kupujemy tylko potrzebne rzeczy. I za to uwielbiam listy zakupów. Sprawdzają się one zwłaszcza przy zakupach odzieżowych, dzięki temu można uniknąć niechcianych wydatków, albo dodatkowego swetra, którego staliśmy się właścicielami za pomocą impulsu.

Zakupy, a minimalizm

Dużo się ostatnio mówi o minimalizmie ubraniowym i tworzeniu capsule wardrobe. Jak wiecie typowa minimalistka ze mnie żadna. O ile mogę pozbyć się tony niepotrzebnych ubrań, to z moich wybranych książek ciężko mi zrezygnować. Popieram minimalizm, ale traktuje go tylko jako wsparcie – już Wam wyjaśniam. Minimalizm to narzędzie, które pomaga mi robić świadome zakupy, dbać o ekologię i chroni mój dom przed niepotrzebnymi bibelotami. Jednak jestem też zdania, że nie może on nas negatywnie ograniczać. W imię idei poświęcać swoje szczęście i dobre samopoczucie. Trzymanie się sztywnych ram i stres przed wykroczeniem, to nie dla mnie. Minimalizm jest jak wskazówka w odkrywaniu swojego stylu, domu, codzienności.

“Mniej znaczy więcej” to jedno z głównych haseł idei minimalizmu. Praktyczne i warte do wprowadzenie w życie od zaraz. Nie tylko w kwestii ubrań, chociaż z dodatkami i ilością sukienek można przesadzić 😉 Chodzi też o inne kwestie takie jak dom, ozdoby, jedzenie, a przede wszystkim o naszą świadomość. O to aby nie wydawać pieniędzy na rzeczy, których nie potrzebujemy.

Capsule Wardrobe

Capsule Wardrobe to inicjatywa, którą powinno się szerzyć z różnych względów. Ma ona swoje założenia, które pomagają w ograniczeniu niechcianych zakupów. Mając dopasowaną “szafę” do swoich potrzeb i upodobań oszczędzamy czas, pieniądze, złe samopoczucie i ubieranie się w przypadkowe rzeczy. W naszej szafie powinny znajdować się tylko wybrane ubrania, w których czujemy się dobrze i które pasują do nas. Stworzyć taką szafę można w kilku krokach, dlatego zachęcam do skorzystania z plannera.

Tak naprawdę to my decydujemy, co kupujemy. Świadomego robienia zakupów można się nauczyć. Po prostu skupienie się na własnych potrzebach, świadomość posiadanych rzeczy, nasz styl w ubieraniu się, wystroju domu. Wszystko wpływa na to jakich dokonujemy wyborów. Niech to nie będzie namowa reklam, spadku samopoczucia, promocji. Kiedy pierwszy raz robiliśmy z mężem czystkę ubrań i rzeczy (pod wpływem książki o minimalizmie) wyrzuciliśmy 5 dużych worków. Nie myślę o pieniądzach, ale ile w nich było zmarnowanego czasu? Podchodźmy świadomie do swoich decyzji i kosztów jakie za tym idą. Pamiętajmy, że wydany pieniądz to nie tylko on. To także czas i nasze samopoczucie. Inwestujmy mądrze.


Wpis powstał przy współpracy z Domodi.