Prawdziwa codzienność kryje się za kulisami SM. Tak było zawsze, co nie oznacza, że ktoś przekłamuje swoje życie. Po prostu dzieli się ze światem tym czym chce w danym momencie. W tym roku postawiłam na lato bez nadmiernego czasu w SM, na zmiany, na własne ja. Co z tego wyszło?

Nie było mnie tu trochę, ponad 2 miesiące. To była moja świadoma decyzja i liczę się z każdymi konsekwencjami. Już od dawna biłam się z myślami, aby zawiesić pisanie na jakiś czas. Lato okazało się idealne, bo wiecie kto by odmawiał słonka, plaż i spacerów? Myśli o wstrzymaniu się od publikowania przyszły już zeszłej jesieni i tak próbowałam coś, później nic, później znowu coś i znowu nic. Ja byłam niezadowolona, a to miejsce niedopieszczone. I wiecie mam z tego lekcje, jak nie ma weny, chemii to trzeba na trochę odpuścić, przemyśleć i złapać oddech.

To lato było inne niż zwykle.

Mimo odpuszczenia kilku spraw związanych z blogiem wcale się nie leniłam, a wręcz przeciwnie. Co prawda brak pisania dał więcej czasu na przyjemności, ale skupiłam się w dużej mierze na sobie i swojej rodzinie. Ale po kolei..

LATO INNE NIZ ZWYKLE

Lato inne niż zwykle

Dlaczego było inne, bo wszystko co zrobiłam w tym czasie było moje tak na 100%. Nie czułam żadnej presji, pośpiechu i w dużej mierze skupiłam się na słuchaniu siebie.

Wszystko zaczęło się od SeeBoggers. Tylko pamiętajcie tam nie namawiają do porzucania bloga, a wręcz przeciwnie dostałam tam masę motywacji, pomysłów. Skorzystam z tego dopiero teraz, bo wtedy i tak nie dało by to efektów. 🙂

Sport, daje motywację do działania.

Moim odkryciem na tegorocznym SeeBloggers była prelekcja, a dokładnie to był wywiad z Anną Lewandowską, która dała mi kopa motywacyjnego w kwestii własnego rozwoju, samopoczucia i aktywności fizycznej. Przekonała mnie do siebie tym wystąpieniem totalnie i zmotywowała do pracy nad sobą. Chciałam wrócić do dawnej motywacji, wiec pomyślałam, że sport może być dobrym kierunkiem. I tak porzuciłam cukier na 30 dni, a później przystąpiłam do kolejnego wyzwania #trenujezlewa. Nigdy wcześniej nie udało mi się wytrzymać w takich “postanowieniach.” To był taki mój pierwszy krok do pracy nad sobą i pokonania własnych słabości. W dużej mierze są nimi słodkości, no bo helloł czekolada nie pyta 😉

Coś dla mnie!

Zakupienie kursu online było kolejnym krokiem do zmian. Już od dawna chciałam to zrobić, ale wiece doby nie da się wydłużyć. Kiedy jest praca na etacie, dom, dziecko, blog, …to ciężko jeszcze wygospodarować odrobinę czasu. Więc postanowiłam wykorzystać tę przerwę jako własną inwestycję. Kupiłam zaawansowany kurs z Excela, z którego na co dzień korzystam w pracy. Kurs w formie wideo sprawdził się w tym przypadku bardzo dobrze, a podane przykłady pomagały zweryfikować w praktyce wyuczone kwestie. Czyli wiedza połączona z praktyką tak jak lubię.

Książki

W tej małej przerwie miałam czas na czytanie. Dwie książki chciałam Wam tutaj szczególnie polecić: D. Załęska Turant “Karma, a los człowieka” oraz R. Das “Kim jestem?”

Książka Doroty Turant pokazuje jak łatwo poddajemy się opinii innych, jak skłonni jesteśmy do oceny i w jaki sposób kategoryzujemy własne życie. Pomaga ona odciąć się od tego i weryfikować nasze zachowania wobec innych oraz własne wartości. To gdzie chcemy być, z kim i gdzie. Autorka nawiązuje do naszego poziomu życia, które czasami celowo się nie poprawia. Wiąże się to ze zmianami jakie mogą zajść w naszym życiu. Wierzę w karmę, wierze też że można wieść spokojne i szczęśliwe życie. U każdego z nas będzie ono inne, bo mamy inne oczekiwania, ale można je zbudować.

Druga książka to pozycja, która zahacza o tematy istnienia Stwórcy. Polecam bez względu na to czy jesteście wierzący czy nie. Ciekawie rozwiązuje temat jednego Boga i wielu religii.

Co jeszcze zrobiłam?

Dopieściłam się. Zawsze miałam w głowie przekonanie, że jeśli nie pracuję na wysokich obrotach to moje życie jest do bani. A to nie prawda. Wsłuchanie się w swoje potrzeby, pozwala poznać siebie. W ciągłym pędzie i obowiązkach nie zawsze słychać swój wewnętrzny głos, który zdarza się, że już krzyczy. I nie zawsze chodzi o odpoczynek, bo tu może pojawić się głos małego leniuszka. Weryfikacja zadań, znajomych, własnych pragnień pomaga ustalić co chcemy zrobić w życiu np. czegoś się dla siebie nauczyć, schudnąć, pokonać swoje lęki, zmienić zawód, podróżować. Czasami trzeba coś porzucić żeby to docenić, trzeba coś odłożyć, żeby coś znaleźć.

To lato było także pełne spontanicznych wyjazdów, spotkań z bliskimi i pysznych lodów. Morze, jezioro, rowery, działka. Wiem, że w innych okolicznościach nie mogłabym tak spokojnie sobie na to pozwolić, że w głowie mały gościu szeptałby mi do ucha: nic wartościowego dzisiaj nie zrobiłaś. Odpuszczenie i przewartościowanie dało mi ten pięknie spędzony czas. Wspomnienia i wdzięczność pozostają za te dni.

Zrób coś dla siebie.

Nie namawiam, abyście porzucali swoje pasje, zajęcia, pracę. Chcę jednak Was zainspirować do oderwania się czasami od tego parcia do przodu i zrobienia czegoś tak na 100% zgodnego ze sobą. Przemyślenia ważnych dla Was spraw. Jak to mówi Kasia z bloga Worqshop: “Drugiego takiego lata nie będzie.”  Nie będzie też drugiej takiej jesieni, zimy, wiosny. Każdy czas jest wyjątkowy i warto go wykorzystać. Kiedy trzeba to się ciśnie, żeby mieć później czas na własną, piękną codzienność.

 

A jak Wam minęło lato? 🙂