Zazwyczaj jest tak, że w naszym otoczeniu znajdują się dwa rodzaje ludzi. Jedni to Ci, którzy przejmują się opinią innych oraz Ci, którzy w ogóle nie przywiązują wagi do tego co się o nich mówi. Takie skrajności. Ci drudzy są szczęściarzami, tylko czy da się w ogóle zmienić swoje podejście?

Podobno można nauczyć się olewać to, co nie jest ważne dla nas, wystarczy zmienić swoje podejście do otoczenia. Rach ciach i już. Tylko ja z doświadczenia zdradzam, że nie da się tak łatwo. Przejmowanie się jest jakby we krwi, próbujesz, próbujesz i nagle znowu łapiesz się na swoich myślach, które krążą wokół jakiejś opinii.

O przejmowaniu się

Grunt to zrobić rachunek własnych spraw.

To na czym najbardziej nam zależy powinno skupiać naszą uwagę. Generalnie jest tak, że bardziej interesuje nas opinia osoby, z która nie mamy na co dzień kontaktu, niż opinia naszych partnerów, bliskich. Nasze cele, marzenia, rodzina, bliskie osoby powinny zajmować pierwsze miejsce.  Zastanawiamy się na naszym życiem, które de facto nie jest nasze skoro uzależniamy je od tego, co ktoś ma do powiedzenia na nasz temat. To jest jedna głównych przyczyn odkładania marzeń na wieczne nigdy. Rodzi się w głowie strach przed opinią obcych nam ludzi. Dopiero uporządkowanie swoich myśli, generalny porządek w głowie, pomaga zrobić krok w przód, inaczej to “potem” nigdy nie nadejdzie. Często jest też tak, że najbardziej przejmujemy się opinią tych osób, których nawet nie lubimy.

 

Kiedy boimy się opinii innych na nasz temat to sami blokujemy siebie przed działaniem. Zakładamy sobie filtr: “dodałabym to zdjęcie, ale co pomyślą inni?” – spojrzą polajkują lub nie i pójdą dalej. Zapewniam, nikt nie będzie się rozwodził nad tym czy masz zieloną czy fioletową bluzkę. Mamy czasy, które są szybkie i większość ludzi patrzy na siebie, swoje życie i to w nie wkłada całą energię. Nie wmawiajmy sobie, że jesteśmy w centrum zainteresowania i każdy patrzy na nas jak na księżną Kate.

Oczywiście znajdą się tacy, którzy niespecjalnie wiedzą, co robić na co dzień i szukają zaczepek w internecie. Oni potrafią zjechać każdego za wszystko, a ta nadmierna aktywność jest zazwyczaj spowodowana zazdrością, niepewnością i też strachem przed opinią innych. Jeżeli ktoś robi coś ponad normę to już jest na odstrzale. Realizujesz się – źle, podróżujesz – źle, spełniasz marzenia – najgorzej.  Jeśli masz pasję to nie zwracaj na to uwagi, trzeba szukać ludzi wokół siebie, którzy ciągną w górę, a nie drepczą po skrzydłach. Nie niszczy się w zalążku czyiś marzeń tylko dlatego, że osobiście mamy inne zdanie na ten temat. Wychodzę, z założenia żyj i pozwól żyć innym.

Czy na prawdę interesuje Cię opinia osoby, która krytykuje Cię, obgaduje tylko dlatego, że robisz coś w zgodzie ze sobą?

Dobre rady od życzliwych

Oj ile to wspaniałych i cennych rad można usłyszeć od życzliwych znajomych. “Tylko tego nie rób,” “zobaczysz jakie to będzie miało konsekwencje,” “co dziecko do żłobka..?,” “chcesz mu wybaczyć..?” Takich i wiele, wiele innych rad już z celowym wydaniem opinii na nasz temat można usłyszeć od osób, które rzekomo nas najlepiej znają i służą swoją pomocą. Tylko zazwyczaj jest tak, że w ogóle nie są one zagłębione w nasz problem, naszą sytuację. Nie ma co słuchać tych bzdur. Zazdrość jest częstym elementem tych “dobrych rad.” One skrupulatnie odwodzą nas od pierwszego kroku, zasiewają ziarnko niepewności. Takie znajomości lepiej ucinać na starcie, bo życie jest za krótkie żeby polegać takich osobach. Każdy z nas ma inną historię, która go ukształtowała, więc to nasze życie. Powinniśmy się wzajemnie wspierać i popychać do przodu, takie osoby będą na dobre i na złe. Nie tylko przy dylematach, ale także gdy będziemy się wspinać po szczeblach kariery.

I ja się przejmowałam

Oj jak, ja się przejmowałam i ciągle myślałam, co o mnie pomyślą inni ludzie. W kółko tylko się zastanawiałam czy coś zrobić czy nie, pokazać czy nie, wychylić się czy lepiej schować pomysł. I w końcu odpuściłam, cokolwiek zrobię nie mam wpływu na to, co pomyślą inni. Mogłabym mieć najlepszą figurę, być najmądrzejsza na świecie i tak znajdą się tacy, którzy będą mieć coś do zarzucenia – zawsze. Nie dogodzi się wszystkim i teraz nawet tego nie chcę. Wiem, że trzeba skupiać się na sobie i na swoich celach.

Właśnie, słuchanie siebie i podążanie za marzeniami pomaga nie przejmować się tym, co pomyślą o nas inni. To nasze życie i my je tworzymy. Gdyby każdy z nas skupił się na pragnieniach, realizacji, to nikt nie miałby czasu na powierzchowną krytykę. Taka osoba poklepie po ramieniu, da lajka i wróci do swoich obowiązków. Wiem ile czasu i pracy wymagają ćwiczenia, pisanie, dzierganie, fotografia, jak tylko mogę wspieram innych w ich pasji. Trzeba zaakceptować taką rzeczywistość i po prostu olać niektóre sprawy 🙂

Nikt za nas życia nie przeżyje więc? Po co się przejmować?

Jaki jest u Was? Przejmujecie się nadmiernie czy prężnie brniecie do przodu?