Kiedy początek roku atakuje ofertami kursów, szkoleń i wszelkimi zmianami, myślimy może coś zmienimy, może – NOWA JA. Na początku stycznia chęć nauki, zdobywania wiedzy z każdej dziedziny, nabywanie doświadczenia nagle wzrasta. Myślimy, że potrzebujemy tego, aby w końcu ruszyć z miejsca i coś zmienić. Chwytanie “kilku srok za ogon” wydaje się być bardzo atrakcyjne, ale niekoniecznie okazuje się przydatne. Jak racjonalnie wybrać szkolenie, kurs kiedy wszystko wokół kusi?

Początek stycznia zawsze opiewa w wiele planów, celów i chęci zmiany nawyków. Nowy Rok – Nowa Ja jest bardzo popularne i wiele firm szkoleniowych, osób, które wypuszczają kursy online ten okres wykorzystują. Oczywiście nie ma im się co dziwić, ja tego nie neguję to ich “złoty czas.” W tym okresie należy jednak wyczulić siebie na wszelkie “okazje” i chęci zmian jakie nami miotają, bo czasami po tym wielkim BUM – znikają.

Chcemy zmian w wielu sferach codziennego życia. Na początku roku najbardziej popularną strefą narażoną na zmiany jest strefa organizacji czasu i przestrzeni. Pragniemy również lepszej produktywności, nowych pasji, biznesu online, szukamy pomocy w zrzuceniu kilku kilogramów i zwiększenia kompetencji w pracy. Dlatego też w tym czasie pojawia się mnóstwo “super” ofert rozwojowych, a wraz z nimi rabaty, przedsprzedaże i z góry ustawione promocje, darmowe wyzwania. To sprawia, że chętniej kupujemy kursy, które niestety nie zawsze okazują się później przydatne.

Darmowe wyzwania

W zeszłym roku zauważyłam wzrost ilości wyzwań organizowanych przez osoby tworzące kursy/szkolenia/produkty fizyczne. Wyzwania docelowo mają zachęcić do zakupu, cóż się dziwić – są świetną opcją reklamy i każdy “sprzedawca” chętnie z niej korzysta. Takie wydarzenia są bardzo pomocne, po drugiej stronie, np. przy podejmowaniu decyzji o zakupie danego produktu, przekonaniu się czy osoba prowadząca nam odpowiada, czy dana wiedza jest  rzeczywiście potrzebna i na ile chcemy się w dany temat zaangażować. Jednym haczykiem jest tutaj czas. Rozemocjonowani, zachłyśnięci odrobiną wiedzy nie zawsze racjonalnie potrafimy określić czy to nam się przyda, czy potrzebujemy jeszcze więcej niż już mamy. Opcja zakupu, promocji trwa dość krótko, więc warto się tu zatrzymać i przemyśleć decyzję.

Lubię wyzwania, ale szczerze wszystko przepuszczam przez filtr. Kiedyś zapisywałam się na każde, które wydawało się atrakcyjne z punktu widzenia pisania bloga, marketingu, ale i zarządzania sobą w czasie. Po chwili zrozumiałam, że większość nic nie wnosi do mojego życia, rozwoju. Teraz wybieram te, które prowadzą znane mi ze swojej działalności osoby, albo sprawdzam tematykę działań autora.

Jak racjonalnie wybrać szkolenie, kurs kiedy wszystko kusi i wydaje się takie potrzebne?

 

1. Sprawdź swoje mocne i słabe strony

No i tu mamy cały wachlarz działań. Wszystko zależy czy chcemy rozwijać swoje mocne strony i być coraz lepsi w konkretnych dziedzinach. Czy z drugiej strony patrząc chcemy rozwijać strefy, w których kulejemy na co dzień, np. organizacja, fotografia. Indywidualnie trzeba sobie przemyśleć co jest dla nas ważniejsze, może bardziej opłacalne i satysfakcjonujące.

2.  Rozwój istniejącego hobby

Skupienie się na rozwoju naszej pasji i chęć przekształcenia jej w pracę jest bardzo popularne w ostatnich latach. Dlatego wszelkie kursy: :jak wystartować z biznesem online,” “jak pozyskać klientów,” “jak się reklamować” są na topie. Mam wrażenie że wszyscy uczą się jak tworzyć reklamy na FB, jak umieć się sprzedawać, wymyślać hasła reklamowe, tworzyć darmowe produkty aby w dalszej części wypłynąć ze swoją ofertą sprzedażową. Bardzo mi się podoba, że wiele kobiet podjęło takie odważne decyzje i dzięki temu mamy polskie marki, które możemy wspierać.

Bez względu na to czy rozwój hobby wiąże się z wystartowaniem biznesu czy ma być on tylko dla nas zawsze należy sprawdzić miejsce, które ma nas uczyć. Można poprosić o tematy szkoleń, techniki wykonywania, rodzaj. Nie ma nic gorszego jak zainwestować pieniądze i czas w wiedzę, którą już mamy i się rozczarować. Dlatego jeśli chcemy wystartować już z jakiegoś poziomu pytajmy o szczegóły.

3. Koło życia

Koło życia to ćwiczenie coachingowe, które bardzo lubię. Trafiłam na nie kiedyś w pewniej książce. Pomaga ono uświadomić sobie jakie sfery w życiu codziennym nas zadowalają, a w których potrzebujemy zmian, rozwoju. Takie zadanie pozwala nam również określić własne cele na najbliższy okres.

W ćwiczeniu “koło życia” chodzi o to aby na kole rozrysować najważniejsze sfery w naszym życiu: rodzina, związek, praca, finanse, zdrowie, rozwój, wypoczynek, pasje, kariera. Następnie należy przypisać każdej z kategorii poziom zadowolenia od 0 do 10 pkt. Gdzie oczywiście 0 oznacza beznadziejnie, a 10 wspaniale. Po wykonaniu zadania mamy całe pole manewru do własnej analizy, np: co zrobiłeś aby dana kategoria znalazła się na tak rozwiniętym poziomie? Co chcesz poprawić? Jak to wpływa na Ciebie? Jak to się ma do wyznaczonych celów? Co należy zrobić?  Do tego ćwiczenia można również zaprosić kogoś bliskiego kto pomoże nam nie ocenić siebie np. zbyt surowo.

Koło życia obrazuje daje wizualny pogląd na to jak toczy się nasza codzienność. Na czym się skupiamy czasami niepotrzebnie oraz w jakich kwestiach powinniśmy dokonać zmian.

 

Mierz siły na zamiary

Nie jest sukcesem zacząć kilka kursów od razu. Sukcesem jest skończyć jeden z dobrym efektem dla nas. Nie da się skupić na 2/3 kursach jednocześnie przy pracy na etacie, rodzinie i zadaniach życia codziennego. Wyrzucić pieniądze jest łatwo, ale przerobić temat, zdobyć konkretną wiedzę gorzej. Nauka w dorosłości wymaga ogromnej dyscypliny i samozaparcia. Dlatego bądźcie świadomi ile na siebie bierzecie i ile Was to kosztuje.

 
Jestem ciekawa czy bierzecie udział w jakiś wyzwaniach np. fotograficznych, organizacyjnych i czy w następstwie kupiliście kiedyś kurs?