bullet-journal

Od dłuższego czasu byłam przekonana, że Bullet Journal to najlepsze narzędzie do planowania i że nie zamienię go nigdy na nic innego. O ile pierwsze się potwierdziło to drugie już niekoniecznie. Zawsze było ono przeze mnie wychwalane na blogu i różnych forach. Generalnie jego idea była i jest mi nadal bardzo czas bliska. Dlatego nie mówię mu całkowicie NIE i wyrzekam się, że nigdy do niego nie wrócę. Jak i dlaczego porzuciłam więc najlepsze narzędzie do planowania? 

Ciężko wszystko zaplanować samemu kiedy obowiązków jest na całe 24h, a 5 latek wymaga dużej uwagi. Mimo, że rok zakończyłam z zadowoleniem z siebie i swojej pracy to nie ukrywam, że nie wszystko udało mi się dopiąć do końca. Po kilku niewypalonych tygodniach stwierdziłam, że czas na coś nowego w kwestii planowania. Widocznie ten system przestał mi odpowiadać na ten moment, w którym się znalazłam. Teraz też zaczęłam się trzymać tego, że wyznaczam 3 zadania, które muszą być ogarnięte, a reszta do tylko dodatek. Jak się nie uda tych pozostałych to trudno, ale priorytety odhaczone. I z takim podejściem ostatnio dużo lepiej mi idzie 🙂

2 lata z Bullet Journal – moje doświadczenia

Bullet Journal – jak i dlaczego porzuciłam najlepsze narzędzie do planowania?

Z końcem roku 2019 czułam, że moje planowanie przestało być efektywne. Zaczęłam się zastanawiać czym zastąpić Bullet Journal. Koniec roku zbliżał się wielkimi krokami, a ja potrzebowałam czegoś na już. Nie mogłam zacząć 2020 roku bez narzędzia. Po głowie chodziły mi różnego rodzaju plannery, notatniki, organizery. Pod koniec grudnia cały internet huczał od różnych organizacyjnych opcji. Nic jednak w 100% mnie, na tamten moment oczywiście, nie przekonało do siebie. Wszystkie miały czegoś za dużo, albo za mało, albo papier nie ten, okładka. Po prostu chciałam zmian, ale sama nie wiedziałam od czego zacząć! A może bałam się rozczarowania? Tak, więc koniec końców postawiłam na prostotę i kupiłam najzwyklejszy kalendarz, który ma dużo pustego miejsca na własne notatki i myślę, że jak trafię na coś ładniejszego wizualnie w ciągu roku to go zmienię.

Jestem teraz na takim etapie, że nie chce mi się i też nie mam głowy do tego, aby tworzyć swoje rozkładówki, podziały, tabelki. Nie, nie jestem leniwa, po prostu skupiam się na czymś innym. Moje narzędzie do planowania powinno zapewnić mi poczucie terminowości i możliwość weryfikacji postępów. W zeszłym roku w moim BuJo zrobił się straszny bałagan. Miałam w nim więcej znaczników niż stron w zwykłym plannerze, coś poszło nie tak. Było nie pasujące do siebie, chaotyczne. Teraz podoba mi się prostota jaką funduje kalendarz. Rozpiska tygodnia z miejscem pod każdym dniem i obok całą strona wolna, która pozwala zapisać tygodniową listę TO – DO, kontrolować nawyki, odhaczać mini zmiany. To takie połączenie gotowca z moimi własnymi potrzebami.

Bullet Journal towarzyszył mi przez odstanie kilka dobrych lat i mogę go z czystym sumieniem polecić innym. Uwielbiałam go za elastyczność, możliwości jakie dają puste miejsca i ich dopasowanie do siebie. Oprócz plannera w jednym miejscu można mieć plan rozwoju, pilnowanie nawyków, planner blogowy, realizację celów, kosztorysy, plany domów, wszystko czego chcemy i czego potrzebujemy w danym momencie. Poza tym w internecie jest mnóstwo inspiracji na poszczególne strony, które podpowiadają jak prowadzić taki zeszyt i ułatwiają dopasowanie go do własnych potrzeb. Zawsze można do nich wrócić, nie potrzebne są kartki, karteluszki –  jest miejsce na burze mózgu, brudnopis. Nie mówię mu NIE, bo być może kiedyś wróci on do moich łask, ale teraz potrzebuję zupełnie czegoś innego.

Nigdy nie poświęcałam zbyt dużo czasu na ozdabianie stron BuJo. Samo jego tworzenie, chociaż w minimalnym stopniu i dopasowanie do potrzeb, względów estetycznych może nie zabierało dużo czasu, ale przestało mnie bawić i mi się podobać. Za to na coś więcej nie mogę sobie w tym momencie pozwolić czasowo. Teraz skupiam się na innych rzeczach.

 

Wszelkie plannery, kalendarze, Bullet Journal to są tylko narzędzia, które mają nam pomóc. Skoro coś przestało się sprawdzać trzeba próbować innych opcji, nie ma sensu sztywno trzymać się określonego systemu na siłę. Tylko dlatego, że kiedyś się zdeklarowaliśmy. Czasami odejście od przyzwyczajeń, spróbowanie czegoś innego pozwala lepiej skupić się na realizacji swoich celów i prawidłowym wykorzystaniu plannera.

Jestem ciekawa czego wy używacie do planowania zadań? Używaliście kiedyś Bullet Journal?