Zmiana jakichkolwiek nawyków, bywa trudna no i czasami też żmudna. Tak prosto z mostu, na zachętę, a co! Przez lata pielęgnowane i podtrzymywane zachowania ciężko wyplewić tak z dnia na dzień. Za to aby pewne, określone czynności stały się nawykami trzeba je przez dłuższy czas sobie przypominać, weryfikować, utrwalać. Wiem coś o tym, bo sama wraz z początkiem stycznia postanowiłam wprowadzić zdrowe nawyki do swojej codzienności.

Czym więc są nawyki? To pewne czynności, które mają nam wejść w tak zwaną przysłowiową “krew.” Wyuczone, często powtarzane zachowania, które prowadzą do zakorzenienia się i powstania nawyków. Czasami są one dobre dla nas, czasami negatywnie wpływają na zdrowie, relacje.

Wspominałam już tu wiele razy, że zeszły rok był dla mnie przełomowy jeśli chodzi o aktywność fizyczną. Jestem z tego bardzo zadowolona, ale oprócz tego i swoich codziennych rytuałów: takich jak wstawanie około 6, zjedzenie śniadania przed wyjściem z domu, wietrzenie pokoju przed snem, ćwiczeniami trzy razy w tygodniu, pojawiło się kilka kwestii o które szczególnie chciałabym zadbać. Początek stycznia wydawał się dobrym momentem, żeby zacząć i skrupulatnie to weryfikować.

Zdrowe nawyki, które postanowiłam pilnować od stycznia

 

  1. Wypijanie ziołowych herbat

Wiadomo, że okres jesienno – zmowy sprzyja wypijaniu dużej ilości herbatek. Niestety u mnie zbyt często kończy się na tych najzwyklejszych i dlatego postanowiłam przerzucić się na te “lepsze.” Niech już dają jakąś wartość, czyli na herbatę białą, pokrzywę, melisę, miętę no i najmniej przeze mnie lubiany – czystek. Wiem, że zdrowe jest picie ziół i “robią” nam dużo dobrego. Kiedyś przez dłuższy czas miałam niedobór żelaza i to właśnie herbatki z pokrzywy mi pomogły. Czas przypilnować tego 😉

2. Ograniczenie mięsa

Nie jestem wegetarianką, ale ostatnio zdecydowanie częściej sięgam po potrawy bez mięsne. Raczej są to świadome wybory poniekąd związane z tym, co się obecnie w nim znajduje i jak jest “produkowane.” Zdecydowanie wybieram mięso z pobliskiego gospodarstwa, albo te z odpowiednim oznaczeniem. Drugą sprawą jest, że uwielbiam nowe smaki i chętnie eksperymentuje z różnymi przepisami. Kiedy jemy na mieście to często wybieram potrawy wegańskie lub wegetariańskie, bo bardzo ciekawi mnie smak.

3. Picie wody

Z wodą nigdy nie było mi po drodze. Kiedyś tylko w minimalnych ilościach, dzisiaj pilnuję, żeby było jej odpowiednio dużo. Chociaż to ciągle wymaga mojej uwagi, bo łatwo się zapomnieć kiedy wpadamy w wir pracy. Zauważyłam też, że w dni kiedy wypiję za mało wody, czuję się bardziej zmęczona i pobolewa mnie głowa.

Podobno przydatną opcją jest zainstalowanie sobie aplikacji w telefonie monitorującej ilość wypitej wody. Jednak ja staram się ograniczać używanie telefonu, kiedy go nie potrzebuje, a to tylko było by pretekstem do dalszego przeglądania internetu 🙂 Pozostaje mi, więc monitoring w kalendarzu. A Wy sprawdzacie ile litrów wody wypiliście każdego dnia?

4. Więcej snu

Od zawsze byłam rannym ptaszkiem. Na co dzień wstaję przed 6, a chodzę spać zazwyczaj około 00. Wiem, że to dla mnie za mało – czuję to, dlatego zdecydowałam się bardziej pilnować godzin snu. Czasami wychodzi to lepiej czasami gorzej, ale staram się nie dopuszczać  do sytuacji kiedy to cały tydzień sypiałam po 5-6h. Po takim tygodniu weekend miałam zazwyczaj rozwalony. Być może organizm sam dawał mi znak, że to dla niego za mało snu. Kiedy wszystko jest w normie 22 – 6, albo 00-6 ale sporadycznie, wtedy nie odczuwam spadku energii. Ile godzin śpisz?

5. Afirmacje i pozytywne wibracje

Kiedyś afirmowałam. Pamiętam jak przeczytałam kilka książek na ten temat i wpadłam w to na dobre. Nigdy też nie chwaliłam się tym, bo przecież “nikt tego nie robi,” “wszyscy się z tego śmieją.”  Faktem jest, że bardzo zmieniło się wówczas moje podejście. Stałam się bardziej optymistycznie nastawiona do życia, chętniej podejmowałam inicjatywę i czułam się dużo lepiej, kiedy to właśnie afirmacje towarzyszyły mi na co dzień. Oczywiście jak tylko mi to pomogło, z dnia na dzień było tego w moim życiu coraz mniej. Sama nie wiem, dlaczego tak się stało i dlaczego z tego zrezygnowałam. Teraz powoli wracam do tego, staram się pilnować i codziennie po przebudzeniu czytać coś wzmacniającego, pomyśleć o jakiejś afirmacji i trzymać się jej.

6. Lepszej jakości kosmetyki

Od pewnego czasu staram się wybierać pielęgnacyjne kosmetyki do twarzy z naturalnym składem. Przy mojej kapryśnej, suchej i wrażliwej skórze twarzy zawsze miałam nie lada wyzwanie aby dobrać sobie np. krem, który mnie nie podrażnił, albo nie pojawiały się suche skórki. Za to zauważyłam, że kremy oraz olejki z naturalnym składem służą mi bez problemu. Nie martwię się, że wydam większą kwotę na krem, bo prawie mam pewność, że mi nie “zaszkodzi.” Teraz jestem na etapie poszukiwania płynu micelarnego/toniku z dobrym składem, ale też chce żeby dobrze oczyszczał skórę. Możecie coś polecić?

W pracy z nawykami niezbędna jest dyscyplina. Skoro chcemy, aby dana czynność zakorzeniła się w nas to należy ją powtarzać, ćwiczyć i odhaczać w zrealizowanych zadaniach. Tak aby była ciągłość. Niestety podejście typu: dzisiaj tak jutro się zobaczy nie da efektu. NIE DA. Bez przypilnowania siebie samego w tej kwestii nie uda się wyrobić nawyku.

Macie na oku jakieś zdrowe nawyki, które chcielibyście w sobie zaszczepić?

PS. wiem, że kawa nie jest dobrym nawykiem, ale ciężko mi z niej całkowicie zrezygnować 😉